Dorastanie
Józef Bohdan w dzieciństwie uczył się we dworze. Jako mały chłopiec lubił odwiedzać bibliotekę i przeglądać zbiory. Chlubą dworu był bogaty księgozbiór gromadzony przez ród Skarbków Kruszewskich. Mieścił się w odrębnym budynku zwanym „fortecą” Tu w zimę gromadziła się młodzież. Było tam kilka tysięcy woluminów starych ksiąg, oraz ponad sto tygodników z różnych krajów. Wśród listów powiązanych w paczki było dużo ciekawych dokumentów rodzinnych. Uwagę przyciągały te, opatrzone herbowymi pieczęciami, pisane na grubym szarym papierze. W budynku domu bibliotecznego mieścił się także pokój szkolny dla dzieci dworskich. Obok, w skromnym pokoju mieszkała nauczycielka – pani Komar.
Starsze kuzynki z Homla i okolic wyjeżdżały przed wrześniem do szkół warszawskich9. W tej podróży do stolicy zazwyczaj towarzyszyła im jedna z ciotek. Zabierały ze sobą dla towarzystwa małego Józia Kruszewskiego. Było to dla niego wielkie urozmaicenie i wyróżnienie, jeśli mógł wyrwać się z wiejskiego zacisza i odwiedzić stolicę.
Pociąg odchodził z Homla o 13.15. Tłumek podróżnych zbierał się na stacji już o 12 ej. Wszystkie panny wówczas były w fatalnym humorze, połykając łzy, z czerwonymi oczami, spłakanymi od płaczu nosami. Trzeci dzwonek. Parowóz gwiżdże przeciągle, pociąg rusza powoli, dworzec i budynki stacyjne znikają z oczu. Coraz bardziej oddalamy się od domu. Jedziemy i wkrótce mijamy duży most na Dnieprze. Coraz bardziej oddalamy się od dworu, ale obszary widoczne przez okno są jeszcze nasze, bliskie naszemu sercu, tchną Białorusią, przyroda i ludzie ci sami, do których jesteśmy przyzwyczajeni od urodzenia. Poleska kolei nie śpieszyła się nigdy. Mówiono, że to dlatego, że był miękki, podmokły grunt, podkłady słabo się trzymały i wszystko razem nie nadawało się do szybkiej jazdy. Więc do Łuninca10 dojeżdżaliśmy zaledwie na godzinę 12 – tą w nocy. Pociąg stał dwie godziny, więc szło się na kolację. Zawsze były paszteciki z mięsem. Wróciwszy do wagonu, układano się do snu podnosząc górne ławki. Było to bardzo wygodne. Pasażerów jechało zwykle niewielu. W naszym wagonie tak zwanym mixt11 tj. pół granatowym a pół żółtym było ich jeszcze więcej, ale wagony zielone czyli III klasa świeciły pustką. Bilet w II klasie do Warszawy kosztował 8 rubli, w III 6 rubli. Do Brześcia dojeżdżaliśmy o godzinie 10 rano, dalej ten pociąg nie jechał. Nasz wagon przyczepiano do pociągu jadącego z Moskwy i po dwu godzinnym postoju wyruszaliśmy do Warszawy. Przejeżdżaliśmy w Terespolu rzekę Bug, tu już była Polska właściwa, znikała nasza śpiewna mowa, nie było już widać łapci ani świstek. Wreszcie na godzinę 3-ią stanęliśmy na Dworcu Terespolskim12 w Warszawie. Wioząca nas ciotka krzątała się licząc walizki i umawiała dorożki.
Czas pobytu w Warszawie szybko mijał i trzeba było wracać do rodzinnego domu. Józio wracał do dworu w minorowym nastroju. Na powtórne spotkanie z kuzynkami trzeba było czekać aż do następnych wakacji. Józio miał przybranego brata Wiktora13 i młodsze o 10 lat bliźniaki: Zofię i Stanisława. Jednak najlepiej lubił bawić się nie z rodzeństwem, lecz z rówieśnikami. Imponowali mu mali Sołtanowie ( trójka kuzynów), którzy przy gościach paradowali w strojach krakowskich, w rogatywkach z pawimi piórami. W rodzinie żywa była legenda powstańcza, która rodziła się podczas Insurekcji Kościuszkowskiej, rozwinęła się w czasie Powstania Listopadowego, a w okresie Powstania Styczniowego urosła do rangi niezwykłego symbolu.
Oprócz nauki domowej był i czas na beztroską zabawę. Dzieci cieszyły się z prostych, codziennych rzeczy i przeróżnych figli.
Panienki urządzały kawały chłopcom, więc napuszczały im do miednic kijanki, wyjmowały siennik i pod napięte prześcieradło stawiały niecułki14 z wodą, obsypywały pościel wnętrzem jagód głogu, których włoski niemiłosiernie swędziały na skórze. Oni za to na przykład rozsypywali proszek do kichania na sukienki, który powodował nieustanne drapania. Wieczorami siedząc nad Dnieprem śpiewaliśmy. Silne głosy niosły się wśród ciszy daleko po wodzie.

W dworskiej kaplicy
We dworze była kaplica15. Zawsze tonęła w kwiatach. Na mszę świętą zbierała się okoliczna szlachta i mieszkańcy okolicznych katolickich wiosek. Młody lokaj – 17 letni Mikołaj Trzebuchowski był gospodarzem kaplicy: porządkował, zapalał świece, intonował śpiewy. Na przyjazd księdza sprowadzano z okolicy 72 letniego Matkowskiego, umiejącego grać na organach. Był to silny, żwawy staruszek, wysoki jeśli stał na prawej nodze i niski jeśli na lewej, gdyż różnica w obu nogach wynosiła około 30 centymetrów. Chodził, a raczej skakał bardzo prędko, grał jednak okropnie nadrabiając śpiewem, prawda, że i organy były fatalne, widocznie swojskiej roboty, przy tym Matkowski grał tylko prawą ręką, lewą bowiem przyciskał lewą stronę nosa, twierdząc, że wówczas głos jest silniejszy i dźwięczniejszy. Śmialiśmy się z tego grania, ale uważało się, że jednak dodaje to podniosłości nabożeństwom.
Matkowski nocował, najadał się i dostawał 5 rubli, po czym odwożono go. Miejsca w kaplicy były wyznaczone starym porządkiem. W prawych ławkach siedzieli państwo gospodarze, na lewo oficjaliści16 i co starsi ze wsi, a młodzież miała miejsce za ławkami pod chórem. Czasami rodzina jeździła do kościoła do Homla. Ranną mszę świętą zawsze odprawiał dziekan homelski ks. Franciszek Piotrowski17 , który chrzcił małego Józia Bohdana i rodzeństwo.
Staruszek miał swoje niewinne słabostki, np. w Homlu kościół stał na rynku, a co niedziela na tym rynku odbywały się targi, zjeżdżały furmanki, zasiadały baby z płótnem, masłem, jajami. Ks. dziekan nieraz spóźniał się z sumą, bo musiał obejść i obejrzeć cały rynek. Lubił bardzo zupę mleczną, serniki i naleśniki, zawsze go nimi częstowano; co gorsza, to samo wciąż się powtarzało na plebanii w Homlu, co doprowadzało do rozpaczy młodych księży kapelanów. Po śmierci ks. Piotrowskiego dwory objeżdżał młody 27 letni energiczny i przystojny ks. Światopełk Mirski18. Był ogólnym faworytem z powodu wesołego i życzliwego podejścia oraz wielkiego patriotyzmu, który zaszczepiał swym uczniom.
Czas I wojny światowej
Wybuch I wojny światowej nagle zachwiały ten niepisany porządek praw i obowiązków dworskich. Rozpad struktur państwowości i dyscypliny społecznej spowodował serię kryzysów politycznych i anarchizację życia prowincji.
Przesuwający się na wschód front, zmusił setki tysięcy Polaków do opuszczenia swych domostw. Wkrótce możliwości ulokowania tak ogromnej fali ludzi wyczerpały się i władze carskie wyznaczały wciąż nowe, dalsze trasy ewakuacji. Uchodźcy zaczęli docierać do Homla. Próbowano opanować powstały chaos. W lipcu 1915 r. powstał Oddział Polskiego Towarzystwa Pomocy Ofiarom Wojny w Homlu. Rzesze zupełnie bezradnych ludzi, czekały na pomoc od swych rodaków znad Dniepru. Rodziny, organizowano w grupy zwane partiami. W samym powiecie homelskim zarejestrowano w owym czasie 135 partii liczących 11404 osób, a około 6500 osób nie ujęto w statystykach Centralnego Komitetu Obywatelskiego19. Kruszewscy włączyli się w pomoc rodakom. W Radziejowie (biał. Радзеева) w pobliżu Homla sierociniec dla polskich dzieci założyła Helena Kruszewska (ciotka Józefa). Po zakończeniu I wojny przewiozła sieroty z „ochronki” do Polski, zapewniając im wykształcenie w Warszawie.
Jesienią 1917 r. rozpoczęła się fala napaści na folwarki i siedziby ziemiańskie.
Sytuacja zaczęła pogarszać się z dnia na dzień. Rozpoczęła się fala przemocy rewolucyjnej. Okoliczni włościanie zbrojnie natarli na majątki ziemiańskie. Skomunizowani chłopi głosili hasło: „Treba nam zemli, nie treba paniw!” ( Trzeba nam ziemi, a nie trzeba panów!). Grabili wszystko, co mogło być przydatne, niszczono też to, co mogłoby w przyszłości posłużyć powracającym ziemianom. Zniszczenia w majątkach połączone były z agresją fizyczną i morderstwami właścicieli i oficjalistów.
Zamordowano nauczycielkę dworu panią Komar. W sytuacji zagrożenia Skarbek Kruszewski wyjechał z rodziną do Homla posyłając synów Józefa i Wiktora do szkół w Mińsku. Borchów został splądrowany i rozgrabiony20.
W 1918 r. idąc pieszo z Józiem, zaszliśmy obejrzeć: Otwiernickie, Dunaj i Borchów21. Domy były rozbite, drzwi, okna i ramy wyjęte, deski z podłogi też. Lipy zrąbane, na ganku i w salonie leżały kości i strzępy skór wyżłów, w ogrodzie otwiernickim obok werandy, wyniesiony na brzeg wiosennym rozlewem – szkielet rozbitej berlinki. W salonie rosła ogromna pokrzywa. W Dunaju tak samo, pokrzywy, lebiody i szczątki psów. Przed domem faeton22 bez kół, odarty ze skóry. Cisza – pustka, nawet ptaków nie było. Odeszliśmy stamtąd czym prędzej.
W marcu 1918 r. z rozkazu rządzących miastem komisarzy ludowych: Aronowa, Goldmana i Goldberga, został aresztowany i uwięziony w Mohylewie, przyjaciel rodziny ks. Eugeniusz Światopełk – Mirski. Zarzucono mu działalność kontrrewolucyjną, sprzyjanie wojskom polskim, oraz ukrywanie żołnierzy polskich. Trybunał rewolucyjny, wydał na księdza wyrok śmierci. Następnego dnia znaleziono porzucone zwłoki ks. Mirskiego. Miał pięć ran postrzałowych, cztery pchnięcia bagnetem, rozbitą głowę, wycięty krzyż na piersi i połamane ręce23.
Katolicy w Mohylewie do dziś twierdzą, że w czasie tortur bolszewicy żądali od księdza oświadczenia, że nie wierzy w Boga, na co miał on odpowiedzieć: „Ciało możecie zabić, lecz ducha nie zabijecie”.
Po wkroczeniu do Mohylewa wojsk polskich pod dowództwem kuzyna, gen. Józefa Dowbór-Muśnickiego, ekshumowano zwłoki księdza i odbył się pogrzeb w paradnej asyście wojska oraz mieszkańców miasta.

Napis ma pomniku:
Tu Spoczywają w Chrystusie
Książę Ksiądz
Eugeniusz Światopełk-Mirski
Administrator Kościoła Katedralnego
W Mohylewie, Dziekan Mohylewski
Ur. 1888 R.
Oraz
Dwaj Nieznani Współtowarzysze Niedoli
Rozstrzelani Dnia 28 Lutego 1918 Roku
Pogrzeb był piękny, z honorami wojskowymi, a uczestniczyło w nim także duchowieństwo prawosławne, luterańskie i żydowskie. W owym czasie zamordowany został też ks. Birnik24 rozstrzelany w ogrodzie Lisowskich w Homlu.
W tych trudnych latach umiera matka Józefa Bohdana. Ojciec decyduje się na wyjazd z synem Józefem Bogdanem i dwójką małych jeszcze bliźniaków (Zofią i Stanisławem – urodzeni w 1912 r.) do Warszawy. Przyjmuje ich gościnnie ciotka Jamiołkowska. Ojciec znajduje pracę jako subiekt w sklepie dywanów w Warszawie. Tak kończy się okres świetności rodu Skarbek Kruszewskich. Z wielkiego bogactwa przyszło im później dalej żyć w Warszawie w bardzo skromnych warunkach.
Wyrzuceni z gniazd rodzinnych, skazani na wygnanie i tułactwo, trawieni tęsknotą za tą ukochaną ziemią, nie doczekali powrotu w strony ojczyste.
Leszek Moszczyński
P.S.
Irena Hołyńska na zakończenie swoich wspomnień napisała: „Polesie złożyło olbrzymie hekatomby w czasie ostatniej wojny, dziesiątki tysięcy najlepszych ludzi oddało swe życie za honor, wiarę i Ojczyznę. Rycerze Kresowi, wzór szlachetności i oddania ginęli na polu chwały, w obozach, więzieniach, krematoriach. Mało nas dawnych pozostało, a obecne młodsze pokolenie i najmłodsze długowłose i krzykliwe nie ma już przywiązania do tamtych stron, które dla nas ludzi „stamtąd” pozostaną zawsze symbolem piękna, szlachetności i jasnych słonecznych dni. 8 III 71 r., Irena Hołyńska”
9 W Warszawie uczyła i prowadziła bursę dla ubogich dziewcząt ciotka Józefa – Helena Kruszewska. Była, w okresie międzywojennym, znaną nauczycielką szkół warszawskich. Pracowała w gimnazjum hrabiny Cecylii Plater-Zyberk, a później w gimnazjum Zofii Wołowskiej.
10 Łuniniec (biał.: Лунінец) ważny węzeł drogowy i kolejowy na Polesiu. W czasach II Rzeczypospolitej miejscowość liczyła już ponad 8 tysięcy mieszkańców i była siedzibą powiatu. W okresie międzywojennym swoją siedzibę miała tutaj Brygada KOP „Polesie”. Odległość Homel -Łuniniec to około 300 km.
11 W okresie międzywojennym skład pociągu „mixt” (mieszany) oznaczał zestawienie wagonów łączące różne klasy przedziałów. Górna połowa wagonu o podwyższonym standardzie malowana była na kolor kremowy, dolna na kolor ciemno granatowy.
12 Dworzec Terespolski, także Dworzec Brzeski – dawny dworzec końcowy Kolei Warszawsko – Terespolskiej w Warszawie, zbudowany w XIX wieku. Jego jedyny zachowany fragment znajduje się przy ul. Kijowskiej 14a. W latach międzywojennych dworzec zmienił nazwę na Dworzec Wschodni. Zniszczony został w 1939 r. w trakcie bombardowania Warszawy przez Luftwaffe.
13 Wiktor Kryński adoptowany przez rodziców Józefa Bohdana Skarbek Kruszewskiego.
14 Niecułka dawniej podłużne naczynie wydłubane z pnia drzewa, służące do wyrabiania ciasta lub kąpania dzieci.
15 Według zapisów historycznych, kaplica w Borchowie należała do parafii w dekanacie bielickim i istniała już w 1841 r. Ostatnia wzmianka o kaplicy pochodzi z 1923 r.
16 Oficjaliści – dawna nazwa urzędników dworskich, osób spełniające funkcje kierownicze w dobrach prywatnych.
17 Ksiądz Franciszek Piotrowski był długoletnim proboszczem i dziekanem w Homlu w latach 1870–1907. W 1874 roku zarządzana przez niego parafia liczyła ponad 2230 katolików, https://www.radzima.org/pl/user-comm/1098.html, dostęp 01.07.2026.
18 Eugeniusz Światopełk-Mirski (1888 — 28 lutego 1918), administrator kościoła katedralnego w Mohylewie, dziekan Mohylewski, skazany przez trybunał rewolucyjny na śmierć i zamordowany w Mohylewie.
19 AAN, CKO, sygn. 714, Korespondencja ogólna Oddział w Homlu, Sprawozdanie miesięczne Oddziału Zachodniego Komisji Wykonawczej Centralnego Komitetu Obywatelskiego Oddział w Homlu za miesiąc styczeń 1916 r.
20 Resztki zabudowań folwarcznych istniały jeszcze w 2011 r. https://www.radzima.org/pl/zdjecia/1313.html?id_gallery=9802, dostęp 2.05.2022 r.
21 Majątki dziedziczne Józefa Augustyna Kruszewskiego. Leżą w bliskim sąsiedztwie i wchodzą obecnie w skład sielsowietu Barszczówka (Борщевский сельсовет), w rejonie rzeczyckim.
22 Faeton (fr. phaéton) – lekki odkryty czterokołowy powóz używany w XVIII-XIX wieku. Przednie, wyższe siedzenie osłaniane było przez rozsuwany daszek, tylne odkryte zajmowała służba.
23 Literacką rekonstrukcją wydarzeń przedstawił F. Ossendowski w książce „Najwyższy lot” , ISBN: 978-83-7565-164-5.
24 Paweł Birnik, urodzony 30 kwietnia 1889 r. Ukończył Seminarium Duchowne w Petersburgu, przyjął święcenia kapłańskie w 1912 r. Od 1914 r. pełnił posługę jako wikariusz w Homlu, a od 1916 r. – w kościele filialnym w Łunińcu. W 1919 r. został aresztowany jako „uczestnik kontrrewolucyjnej organizacji powstańczej POW” i rozstrzelany przez czekistów.



