Stare lipy pamiętające czasy Czartoryskich, fragmenty dawnych alei, dwór, który dwukrotnie podnosił się z pożarów, XVIII-wieczna świątynia i nagrobek osiemnastoletniej córki właścicieli majątku. A nieopodal – kamień poświęcony człowiekowi, którego w 1689 roku ścięto na rynku Starego Miasta w Warszawie za głoszenie, że Bóg nie istnieje. W dzisiejszych Szczytnikach Małych historia nie narzuca się przybyszowi. Trzeba jej szukać w starych drzewach, przekształconych budynkach i śladach dawnego założenia dworskiego. Kiedy jednak zaczniemy je odczytywać, niewielka wieś pod Brześciem odsłania historię obejmującą kilka stuleci.
Szczytniki Małe leżą nad niewielką rzeką Soroką, około dwudziestu kilometrów na północny zachód od Brześcia, przy drodze prowadzącej w kierunku Wysokiego Litewskiego. Pierwsze znane dzieje tutejszych dóbr prowadzą nas do XV wieku i rodu Hornostajów. W drugiej połowie XVI stulecia należały one do Gabriela Hornostaja, wojewody brzeskolitewskiego i mińskiego. Na początku XVII wieku Szczytniki były już folwarkiem rozległych dóbr wołczyńskich Aleksandra Gosiewskiego, referendarza litewskiego, późniejszego wojewody smoleńskiego.

Przez następne dwa stulecia Szczytniki dzieliły losy Wołczyna. Właścicielami byli kolejno Gosiewscy, Sapiehowie, Flemmingowie, Poniatowscy i Czartoryscy – rody dobrze znane z dziejów Wielkiego Księstwa Litewskiego. Jako samodzielna posiadłość Szczytniki Małe, dla odróżnienia od sąsiednich Szczytnik Wielkich, wyodrębniły się prawdopodobnie na początku XIX wieku, kiedy książę Konstanty Adam Czartoryski rozpoczął wyprzedaż dóbr wołczyńskich.
Majątek trafił zapewne najpierw do Szujskich, a następnie do Ponikwickich. Z tą rodziną wiąże się szczególnie ciekawy rozdział miejscowej historii. Feliks i Józef Ponikwiccy zaangażowali się w działalność niepodległościową. Feliks walczył w powstaniu listopadowym, a w 1846 roku był jednym z przywódców tajnej organizacji patriotycznej w powiecie brzeskim, za co został skazany na pobyt w Wiatce. Po powrocie uczestniczył w przygotowaniach do powstania styczniowego i w 1863 roku został zesłany do guberni ołonieckiej w Karelii. Józefa za udział w tym samym zrywie zesłano prawdopodobnie do Niżnego Nowogrodu. Szczytniki uniknęły konfiskaty, jak się przypuszcza, dzięki przepisaniu majątku na Franciszkę z Tołłoczków Ponikwicką.
W późniejszych latach dobra przeszły w ręce Tukałłów i Dmochowskich. Ostatnią właścicielką przed II wojną światową była Zofia z Tukałłów Szrajberowa. W Szczytnikach wychowywali się także jej dalecy krewni – wcześnie osieroceni Jadwiga i Włodzimierz Ramlauowie. Jadwiga poślubiła później wybitnego matematyka, profesora Eustachego Żylińskiego, i zamieszkała we Lwowie. Włodzimierz pozostał związany ze Szczytnikami. To tutaj w 1937 roku urodził się jego syn Andrzej Ramlau, późniejszy wybitny operator filmowy, profesor Uniwersytetu Śląskiego i wykładowca Warszawskiej Szkoły Filmowej.
Dwór pośród starych lip
W pierwszej ćwierci XIX wieku Ponikwiccy wznieśli w Szczytnikach drewniany dwór – parterowy, z piętrową częścią środkową, czterokolumnowym portykiem i wysokim czterospadowym dachem. Wraz z rezydencją kształtowało się otaczające ją założenie parkowe.

W 1895 roku dwór spłonął. Na jego miejscu na początku XX wieku, zapewne z inicjatywy Dmochowskich, stanęła nowa murowana rezydencja w stylu eklektycznym. Jej fasadę urozmaicały ryzality, pilastry i dekoracyjne obramienia okien, od strony ogrodu zaś znajdował się duży taras z metalową balustradą.
Podczas II wojny światowej w dworze mieścił się szpital wojskowy, a po 1945 roku budynek przejął miejscowy kołchoz. W 1961 roku wybuchł kolejny pożar. Rezydencję odbudowano, lecz w znacznie uproszczonej postaci – bez części piętrowej, ze zmienionym dachem i układem okien. W takim kształcie przetrwała do naszych czasów i nadal służy jako dom mieszkalny.
Nie jest jednak jedyną pozostałością dawnego majątku. W pobliżu zachował się ceglany budynek gospodarczy, zapewne dawny spichlerz, a około 250 metrów na północny zachód od dworu stoi wozownia z kamienia polnego i cegły, dziś wykorzystywana jako stajnia.
Najwięcej z atmosfery dawnej siedziby zachował park. Choć zaniedbany i miejscami mocno zarośnięty, wciąż można w nim odnaleźć fragmenty dawnego układu przestrzennego: pozostałości alei, ślady kolistego podjazdu, systemu kanałów i zbiorników wodnych oraz dawnej kompozycji ogrodowej, z czasem przekształconej w park krajobrazowy.
Przede wszystkim pozostały drzewa. Najstarsze lipy liczą ponad dwieście lat, a niektóre osiągnęły imponujące rozmiary. Jedna z nich dawno utraciła wierzchołek; jej osobliwie wygięty pień niemal spoczął na ziemi, lecz drzewo nadal żyje, wypuszczając ku górze młode pędy. Wśród starodrzewu wyróżnia się również ogromny kasztanowiec, którego pień na wysokości około trzech metrów dzieli się na pięć potężnych konarów. Częściowo przetrwała też stara aleja lipowa prowadząca w stronę świątyni.
Świątynia między Wschodem a Zachodem
Stojąca na skraju dawnego założenia świątynia Opieki Bogurodzicy jest najstarszym zachowanym zabytkiem Szczytnik Małych. Wzniesiono ją w 1742 roku jako cerkiew unicką z fundacji właściciela Wołczyna, podkanclerzego litewskiego księcia Michała Fryderyka Czartoryskiego. Stanęła w miejscu wcześniejszej drewnianej świątyni, o której źródła wspominają już w 1602 roku.
Jej późniejsze losy są niemal zwierciadłem skomplikowanej historii wyznaniowej tych ziem. Cerkiew poważnie ucierpiała podczas powstania kościuszkowskiego. W 1821 roku odnowiono ją kosztem Franciszki Ponikwickiej. Po likwidacji unii w 1839 roku funkcjonowała jako kościół katolicki, lecz w 1864 roku, po kolejnym remoncie, odebrano ją katolikom i przekazano duchowieństwu prawosławnemu. W 1918 roku ponownie przejęli ją katolicy i aż do II wojny światowej służyła jako kościół.
Po wojnie świątynię zamknięto. W latach 80. XX wieku zamierzano urządzić w niej muzeum ateizmu – pomysł ten ostatecznie nie został zrealizowany. Na początku lat 90. budynek przekazano prawosławnym i gruntownie wyremontowano. Pomimo późniejszych przekształceń świątynia nadal zachowuje cechy skromnego baroku.
W jej pobliżu znajduje się nagrobek Jadwigi Ponikwickiej, osiemnastoletniej córki Franciszki i Feliksa Ponikwickich, zmarłej w 1864 roku.
Nieopodal ustawiono jeszcze jeden kamień. Nie jest nagrobkiem, choć przypomina o śmierci, która przed wiekami odbiła się szerokim echem w Rzeczypospolitej.
Upamiętnia Kazimierza Łyszczyńskiego.
Urodzony w 1634 roku w pobliskim zaścianku Łyszczyce Łyszczyński pochodził ze starego rodu szlacheckiego. Początkowo jego droga życiowa związana była przede wszystkim z jezuitami. Kształcił się w kolegium jezuickim w Brześciu, w 1658 roku wstąpił do zakonu, następnie studiował filozofię w Kaliszu i teologię we Lwowie. W 1666 roku wystąpił z zakonu, ożenił się i powrócił do rodzinnego majątku. Włączył się także w życie publiczne – od 1682 roku sprawował urząd podsędka brzeskiego i wielokrotnie reprezentował szlachtę powiatu brzeskiego na sejmach.
O jego późniejszym losie przesądził traktat De non existentia Dei – O nieistnieniu Boga. Łyszczyński kwestionował w nim istnienie Boga, uznając go za wytwór ludzkiej świadomości, a religię za narzędzie wykorzystywane przez władzę duchowną i świecką. Podważał również boskie pochodzenie Biblii.
W 1688 roku na Łyszczyńskiego doniósł jego sąsiad Jan Brzoska, z którym filozof pozostawał w sporze o znaczny dług. Podczas przeszukania domu odnaleziono rękopisy zawierające poglądy uznane za ateistyczne. Łyszczyńskiego uwięziono w Warszawie, a jego sprawa trafiła przed sąd sejmowy.
Przeciwko jego uwięzieniu wystąpił brzeski pisarz ziemski, argumentując, że pociąganie szlachcica do odpowiedzialności za nieudowodnione przestępstwo narusza jego prawa. Zarzucał również duchowieństwu próbę wprowadzenia w Rzeczypospolitej praktyk przypominających hiszpańską inkwizycję.
Wyrok przewidywał spalenie Łyszczyńskiego na stosie wraz z jego dziełami, konfiskatę majątku oraz zburzenie domu, po którym miejsce miało na zawsze pozostać pustkowiem. Po interwencji biskupów poznańskiego i inflanckiego oraz prośbie samego skazanego król zgodził się zamienić spalenie żywcem na ścięcie.
30 marca 1689 roku na rynku Starego Miasta w Warszawie wykonano wyrok. Przed śmiercią Łyszczyński miał własnoręcznie spalić swój rękopis. Następnie został ścięty, a jego ciało wywieziono poza miasto i spalono. Według jednego z przekazów prochy umieszczono w pocisku i wystrzelono w stronę Tatarii. Niezależnie od szczegółów relacji dotyczących ostatnich chwil filozofa, jego proces i śmierć należą do najbardziej niezwykłych epizodów w dziejach myśli XVII-wiecznej Rzeczypospolitej.
Trzysta lat później, pod koniec lat 80. XX wieku, w Szczytnikach Małych ustawiono poświęcony mu kamień. Wyryto na nim fragment epitafium przypisywanego samemu Łyszczyńskiemu:
„Podróżny! Nie przechodź obok tych kamieni. Nie potkniesz się o nie, jeśli nie potkniesz się o prawdę. Przy tych kamieniach poznasz prawdę: nawet ci bowiem, którzy wiedzą, że jest ona prawdą, nauczają, że jest kłamstwem. Nauka mędrców jest świadomym oszustwem”.
Jest w tym sąsiedztwie szczególny znak historii: XVIII-wieczna świątynia, którą przez stulecia przejmowali kolejno unici, katolicy i prawosławni, stoi nieopodal kamienia poświęconego człowiekowi straconemu za odrzucenie religii. Oba miejsca należą do tej samej opowieści o dawnym pograniczu, na którym przez wieki spotykały się wyznania, idee, tradycje i polityczne porządki.
Dziś Szczytniki Małe są już zupełnie innym miejscem niż za czasów Ponikwickich, Tukałłów czy Ramlauów. Nie zobaczymy reprezentacyjnego dworu z tarasem wychodzącym na park. Zatarła się część dawnych dróg i osi widokowych, zarosły polany, kanały i zbiorniki wodne. Mimo to ocalało zaskakująco wiele: przekształcony dwór ze sklepionymi piwnicami, dawny spichlerz, wozownia, fragmenty alei i parkowy starodrzew. Stoi XVIII-wieczna świątynia, obok niej nagrobek młodej Jadwigi Ponikwickiej, a nieopodal kamień przypomina dramatyczne losy Kazimierza Łyszczyńskiego.
Historia Szczytnik Małych nie zamknęła się więc w jednym efektownym zabytku. Jest rozproszona po całym dawnym założeniu – w murach, starych lipach i kasztanowcach, przebiegu alei, nagrobkach i pamięci o ludziach, którzy tutaj żyli. To krajobraz pozostał najtrwalszym archiwum tego miejsca.
Opracowano na podstawie:
Grzgorz Rąkowski, «Kresowe rezydencje»
https://spadchyna.info/ru/belarus/bierascie-region/bierascie-district/malyja-scytniki/
Федорук Анатолий Тарасович. „Старинные усадьбы Берестейщины”







