Jeszcze pod koniec XX wieku można było wejść do tego dworu, zobaczyć stare kręcone schody i kaflowe piece. Na fotografiach sprzed zaledwie kilku dekad rezydencja Puzynów wciąż wyglądała jak jedna z tych poleskich siedzib, którym mimo wojen, zmian właścicieli i powojennego zerwania z dawnym światem udało się przetrwać. Dziś jej obraz jest zupełnie inny. Pozostały fragmenty murów i zabudowań gospodarczych, stare drzewa oraz zacierające się ślady parku. Tym bardziej warto przypomnieć historię miejsca, którego dzieje sięgają czasów Wielkiego Księstwa Litewskiego, a najlepiej udokumentowany rozdział związany jest z książęcym rodem Puzynów.

Historia majątku Hremiacze sięga co najmniej XV wieku. Pierwszymi znanymi właścicielami byli Iliniczowie, którzy otrzymali dobra z nadania wielkiego księcia litewskiego. Na początku XVII stulecia Hremiacze należały już do Aleksandra Gosiewskiego, jednego z wybitniejszych przedstawicieli rodu i właściciela rozległych dóbr w Wołczynie. Przez długi czas miejscowy folwark pozostawał częścią klucza wołczyńskiego i wraz z nim przechodził w ręce kolejnych możnych rodzin – Sapiehów, Flemmingów, Czartoryskich i Poniatowskich.

 

W 1828 roku książę Konstanty Czartoryski, właściciel Wołczyna, sprzedał dobra Karolinie Pusłowskiej z Ostyk-Narbuttów. W połowie XIX wieku jako właściciele majątku pojawiają się Wisłoccy, a około 1870 roku Hremiacze znalazły się w rękach Adolfa Marcina Puzyny. Rozpoczynał się okres, z którym najmocniej kojarzą się późniejsze dzieje tutejszej siedziby.

Hremiacze w czasach Puzynów

Puzynowie byli starym książęcym rodem herbu Oginiec, wywodzącym swoje pochodzenie od Rurykowiczów. Ich genealogia prowadziła w głąb historii Wielkiego Księstwa Litewskiego. W Metryce Litewskiej odnotowano, że w 1516 roku król Zygmunt I nadał Iwanowi Puzynie i jego synowi Wasylowi dwór Nosowo w powiecie mielnickim jako rekompensatę za dobra utracone po zajęciu Smoleńska.

Adolf Marcin Puzyna (1848–1914), żonaty z Marią Szyło, był synem Józefa Ignacego Puzyny i Rozalii Suzin. Po nim majątek odziedziczył syn Józef Edward Puzyna (1878–1949) – jedna z najciekawszych postaci związanych z Hremiacze.

Brama (Oginiec, herb książęcy Puzynów)

Józef Edward studiował na Uniwersytecie we Fryburgu w Szwajcarii, gdzie uzyskał stopień doktora. Jego zainteresowania skupiały się wokół genealogii rodów książęcych oraz ich politycznej roli w dziejach Wielkiego Księstwa Litewskiego. Owocem tych badań była m.in. wydana w 1937 roku praca Wielkie Księstwo Litewskie przed Mendogiem. Puzyna zajmował się także literaturą – pisał wiersze liryczne i satyryczne, poematy, dramaty poetyckie i opowiadania, był również autorem książki poświęconej Marii Rodziewiczównie. Jego żona Aleksandra z Chrapowickich także pisała i zajmowała się historią.

 Pod koniec XIX wieku Hremiacze pozostawały znacznym majątkiem ziemskim – w 1890 roku dobra obejmowały 731 dziesięcin. Ich ziemiański rozdział dobiegł końca jeszcze przed II wojną światową. Józef Edward sprzedał ziemię osadnikom, a w 1933 roku przeniósł się do Wielkiej Brzostowicy.

 Dwór na wysokim brzegu Pułwy

 Nie wiadomo dokładnie, kiedy powstała murowana rezydencja. Na brak pewnych informacji zwracał uwagę również Roman Aftanazy. Budowę dworu wiązano z Puzynami i połową XIX wieku, jednak niewykluczone, że jego początki należy łączyć jeszcze z Wisłockimi. Wiadomo, że w 1857 roku Mikołaj Wisłocki mieszkał tutaj w niewielkim drewnianym domu, co może być wskazówką przy próbie datowania późniejszej siedziby.

Hremiacze, 1994 r. Kadr z filmu „Lato miłości”, kamenets.by

Dla dworu wybrano miejsce, które w znacznej mierze decydowało o charakterze całego założenia. Stanął na wyniesionym tarasie doliny Pułwy. Nie był wielką magnacką rezydencją, lecz harmonijnym, późnoklasycystycznym dworem, znakomicie wpisanym w otaczający krajobraz.

Parterowy, murowany i otynkowany budynek miał około 35 metrów długości i 20 metrów szerokości. Nakrywał go czterospadowy dach z lukarnami. Od frontu uwagę przyciągał czterokolumnowy portyk dorycki zwieńczony trójkątnym frontonem. Boczne ryzality zamykały attyki z kamiennymi wazami, a elewacje zdobiły pilastry, nisze, rozety, gzymsy i dekoracyjne festony. Architektura była reprezentacyjna, lecz pozbawiona przesadnej monumentalności.

Od strony parku zamiast portyku znajdował się ryzalit zwieńczony trójkątnym frontonem, przed którym urządzono taras wychodzący wprost na ogród. Jeszcze w 1990 roku we wnętrzu zachowywały się oryginalne kręcone schody z dekoracją snycerską oraz dawne piece kaflowe. Ta data szczególnie działa na wyobraźnię – budynek, który oglądamy dziś jako ruinę, jeszcze stosunkowo niedawno zachowywał elementy wystroju dawnej rezydencji.

Ogród schodzący ku rzece

Park nie stanowił jedynie zielonego otoczenia domu. Dwór, ogród i naturalne ukształtowanie doliny Pułwy tworzyły wspólną, starannie przemyślaną kompozycję.

Aleja wjazdowa

Droga dojazdowa prowadziła osiowo wprost ku głównemu wejściu. Wjazd akcentowały grupy lip, klonów, kasztanowców i robinii, uzupełnione ozdobnymi krzewami. Przed fasadą rozciągał się obszerny parter ogrodowy z kolistym klombem. Symetrię założenia podkreślały odpowiednio rozmieszczone drzewa, wśród których szczególnie efektownie prezentowały się modrzewie o lekkich, ażurowych koronach.

Największym walorem kompozycji było jednak otwarcie na otaczający krajobraz. Od południa parter przechodził w sad położony na łagodnym zboczu, a dalej teren opadał ku Pułwie. Granica pomiędzy urządzonym parkiem a naturalną doliną rzeki zacierała się, dzięki czemu stosunkowo niewielkie założenie zyskiwało wrażenie przestronności.

O dawnym wyglądzie tej części majątku wiele mówi fotografia wykonana przed 1914 rokiem. Przed parkową elewacją dworu rosły dwa symetrycznie rozmieszczone drzewa, najprawdopodobniej kasztanowce. Centrum zajmowała duża rabata, za którą teren łagodnie schodził w stronę rzeki, powtarzając linię jej zakola. Wzdłuż krawędzi tarasu prowadziła parkowa alejka.

Foto z 1914 r. 

Dzisiaj dawny układ jest znacznie mniej czytelny. Zostały pojedyncze dęby, graby, świerki, brzozy i modrzewie, a niepielęgnowany park stopniowo zajmują samosiewy. To, co kiedyś było świadomie komponowanym krajobrazem, powoli wraca do natury.

To, co pozostało

Dwór nie funkcjonował w oderwaniu od gospodarczego zaplecza majątku. Na początku XX wieku powstały kolejne budynki służące jego codziennemu funkcjonowaniu. Wśród nich znajdowały się murowane zabudowania gospodarcze oraz kamienna lodownia, głęboko zagłębiona w ziemię. Część tych obiektów zniknęła całkowicie, po innych przetrwały jedynie fragmenty murów.

Makieta rekonstrukcju majątku, kamenets.by

W 1994 roku w Hremiacze realizowano zdjęcia do filmu fabularnego „Lato miłości” w reżyserii Feliksa Falka. W filmowych kadrach można jeszcze zobaczyć dwór w bardzo dobrym stanie, jednak zaledwie piętnaście lat później z jego dawnej świetności pozostały niszczejące mury i zawalony dach. W 2011 roku majątek został sprzedany na aukcji rosyjsko-białoruskiej spółce „WieskoBieł”, która zapowiadała przywrócenie dawnej siedzibie blasku. Przygotowany projekt rekonstrukcji przedstawiał się imponująco, lecz jego realizacja nie doszła wówczas do skutku.

 Dzisiejsze zdjęcia dokumentują już zupełnie inne stadium tego samego miejsca: rozsypujące się mury, resztki zabudowań i park, który coraz skuteczniej zaciera ślady ludzkiej ingerencji.

 Nie jest to przy tym ruina, która pozostawała nią od wielu pokoleń. Jeszcze pod koniec XX wieku dwór stał, a w jego wnętrzach można było zobaczyć dawne schody i piece. W ciągu życia jednego pokolenia zabytek przeszedł drogę od zachowanej historycznej siedziby do miejsca, którego pierwotną postać coraz łatwiej odtworzyć ze starych fotografii niż z tego, co pozostało w terenie.

 Dlatego współczesne fotografie Hremiacze mają szczególną wartość. Są zapisem kolejnego, być może ostatniego etapu istnienia dawnej siedziby Puzynów. Mury znikają, park dziczeje, dawne osie widokowe stają się coraz trudniejsze do rozpoznania. Wciąż jednak można odnaleźć miejsce dworu, zejść ku dolinie Pułwy, dostrzec stare drzewa i fragmenty zabudowań.

Hremiacze nie są już zachowanym ziemiańskim majątkiem. Są jego śladem – coraz bardziej kruchym, ale wciąż czytelnym w krajobrazie. I właśnie dlatego warto go dokumentować, zanim także ten ślad stanie się jedynie częścią dawnych fotografii.

 

А. Т. Федорук «Старинные усадьбы Берестейщины», 2-е издание, 2006 год

Л. М. Несцярчук «Замкi, палацы, паркi Берасцешчыны X-XX стагоддзяў», 2002 год

G. Rąkowski, «Kresowe Rezydencje»

https://kamenets. by/usadba-puzynov-v-gremyache/

 

Udostępnij na:

Powiązane artykuły: