Początki dwudziestolecia międzywojennego w Polsce naznaczone były intensywną działalnością budowlaną związaną z odbudową kraju po stratach wojennych. Wzmożony ruch budowlany w zakresie obiektów sakralnych, wynikający dodatkowo z wieloletnich zaniedbań z okresu zaborów, był w znacznej mierze efektem społecznej działalności komitetów budowy. Przygotowania do budowy kościoła w Peliszczach, będącej oddolną inicjatywą miejscowej ludności, rozpoczęto w 1928 roku. Swoje poparcie dla komitetu budowy, starającego się o zapomogę na realizację inwestycji, wyraził wojewoda poleski Jan Krachelski (ojciec Krystyny Krahelskiej – poetki, „Warszawskiej Syrenki” i bohaterki Powstania Warszawskiego), pisząc:
„Traktujemy zamierzenia mieszkańców wsi Peliszcze jako zdrowy i dodatni dla uregulowania życia miejscowego i uspołecznienia ludności odruch elementu polskiego…”

O opracowanie projektu niewielkiej świątyni poproszono stacjonującego w pobliskim Brześciu – nawiasem mówiąc mieszkającego w jednej z najsłynniejszych, zaprojektowanych z dużym rozmachem i zrealizowanych w latach 1921-1939 urzędniczych kolonii mieszkaniowych, wzniesionych w „stylu narodowym” – absolwenta Wydziału Architektury Instytutu Inżynierów Cywilnych w Petersburgu (1907), ówczesnego radcę budowlanego w Starostwie Brzeskim i architekta wojewódzkiego Bronisława Nielubowicza (1880-1955).
Warto w tym miejscu wspomnieć, że w publikacjach przez pewien czas funkcjonowała błędna informacja, jakoby twórcą projektu kościoła w Peliszczach był Wincenty Henryk Wdowiszewski (1849-1906). Została ona sprostowana w późniejszych badaniach Marcina Zglińskiego. Bronisław Nielubowicz, którego podpis widnieje na planszy projektowej, wykonał plany kościoła dla należącej do parafii w Kamieńcu Litewskim wsi Peliszcze w przyspieszonym tempie i za połowę należnego wynagrodzenia.
Wspomina o tym Antoni Paszkowicz, peliszczanin, w artykule „Historia budowy kościoła pw. Najświętszego Serca Jezusowego i Serca Marii w Peliszczach” („Echa Polesia”, nr 31/2011, s. 8-9):
„Warto w tym miejscu zauważyć, że Nielubowicz był nie tylko brzeskim architektem wojewódzkim, ale także właścicielem majątku w Klukowiczach leżących w obrębie parafii kamienieckiej. Stąd zarówno skierowanie doń prośby o wykonanie projektu, jak i ulgowe potraktowanie opłaty wydają się tym bardziej uzasadnione”.
(…)
„Realizując otrzymane zlecenie, inż. arch. Bronisław Nielubowicz z Brześcia nad Bugiem przedłożył 30 maja 1929 r. Komitetowi Budowy Kościoła w Peliszczach gotowy i zatwierdzony przez władze duchowne oraz administracyjne projekt wraz z kosztorysem. Godne podkreślenia jest to, że wykonawca projektu wywiązał się z zadania w przyspieszonym terminie, a ponadto zastosował 50-procentową zniżkę w stosunku do obowiązującego cennika”.
„Kościół w Peliszczach – forma architektoniczna jednonawowej, nieznacznie przekraczającej powierzchnię 100 m² świątyni, mimo jej niewielkich rozmiarów, każe ją zaliczyć do oryginalnych przykładów „stylu narodowego”. Dekoracyjne zwieńczenie niskiej wieży, wysuniętej nieznacznym ryzalitem przed lico fasady i mieszczącej kruchtę, kształtuje górną partię szczytu elewacji frontowej. Po obu stronach towarzyszą jej spływy ścianek szczytowych, osłaniające połacie dachowe i wykończone podobnie ukształtowanym gzymsem okuciowym. Na nietypowym dwupołaciowym dachu wieży, zakrytym od frontu wspomnianą ścianką szczytową, osadzono niewielką wieżyczkę na sygnaturkę”.

(https://repozytorium.kul.pl/server/api/core/bitstreams/84b9bcb0-04bc-460b-87f2-b231e9d94c8b/content)
Pośród wielu modeli kościołów wznoszonych w „stylu narodowym” rozwiązanie to nie należy do powszechnych. Drugą, jeszcze mniejszą wieżyczkę osadzono na końcu kalenicy wysokiego dachu kryjącego nawę. Prezbiterium i jego boczne aneksy przekryto, podobnie jak w większości ówczesnych kościołów tej wielkości, osobnymi, niższymi dachami dwu- i trójpołaciowymi. Szczegółem, którego znaczenie dla odmienności polskiego budownictwa wielokrotnie podkreślał w swoich rozważaniach o „stylu narodowym” Stefan Szyller, są zastosowane tu kilkakrotnie wydatne daszki okapowe osłaniające gzymsy kordonowe. Kościół wybudowano zgodnie z przedstawionym przez architekta projektem w latach 1929–1934.
(Repozytorium KUL, Anna Tejszerska, „Dwa kościoły, dwóch architektów, jedna sylweta – »styl narodowy« a zapożyczanie form w architekturze sakralnej II RP”).

Mamy jedynie okruchy informacji o życiu i innych projektach brzeskiego architekta Bronisława Nielubowicza. Wiemy, że urodził się w Krzemieńczugu 21 czerwca 1880 roku. W 1907 roku ukończył Wydział Architektury Instytutu Inżynierów Cywilnych w Petersburgu. Przed wybuchem II wojny światowej był aktywnym członkiem Oddziału Warszawskiego Stowarzyszenia Architektów Rzeczypospolitej Polskiej (SARP). Zajmował się także architekturą willową – jest autorem projektu domu z ogrodem przy ul. Olszańskiej 26 w Krakowie, zrealizowanego w latach 1933-1934 i wpisanego do rejestru zabytków.
W okresie międzywojennym pełnił funkcję architekta wojewódzkiego w Starostwie Brzeskim. W Brześciu nad Bugiem rodzina Nielubowiczów mieszkała przy ul. Narutowicza 4. Zachowały się wspomnienia jego syna Bogdana o dziecięcych latach spędzonych w Brześciu, publikowane na łamach naszego kwartalnika: (https://polesie.org/3290/moje-kresowe-szczeniece-lata/)
Oto, jak swój dom rodzinny i osiedle opisywał syn Bronisława Nielubowicza – Bogdan:
„Ojciec mój, Bronisław, był architektem i inżynierem budownictwa. Zajmował stanowisko radcy budowlanego w Starostwie Brzeskim. Z tego tytułu zamieszkał na wybudowanym na początku lat dwudziestych osiedlu urzędniczym, popularnie zwanym kolonią urzędniczą, a oficjalnie – Osiedlem im. Gabriela Narutowicza. Składało się ono z ponad dwudziestu wolnostojących domów, przeważnie dwu- i czterorodzinnych. Projektowali je czołowi architekci ówczesnej Polski. W zamierzeniach władz osiedle miało podkreślać polskość oraz obecność państwa polskiego na wschodnich rubieżach II Rzeczypospolitej.
Na tych samych zasadach powstały w Brześciu jeszcze dwa osiedla: jedno urzędnicze, drugie zaś przeznaczone dla oficerów miejscowego garnizonu. Analogiczne kolonie dla urzędników państwowych i wojska wzniesiono również w kilkunastu innych miejscowościach Kresów Wschodnich. Budynki mieszkalne naszej kolonii nawiązywały do architektury szlacheckiej, a zwłaszcza do tradycji polskiego dworu. Dlatego nasz dom, jako budynek dwulokalowy, przypominał murowany dworek z dwoma podcieniami w narożach oraz łamanym, czterospadowym dachem w stylu polskim. Nasze mieszkanie na parterze, o powierzchni około 90 m², składało się z trzech dużych pokoi, przedpokoju, kuchni, ubikacji i pomieszczenia, które można by dziś nazwać łazienką (…).

Każdy z domów na osiedlu oznaczony był efektownym godłem, zaprojektowanym przez artystę plastyka. Nasz dworek miał godło przedstawiające kotwicę”.
Bogdan Nielubowicz opisuje także rodzinny folwark położony na obrzeżach Puszczy Białowieskiej:
„W okolicach Brześcia, a ściślej 40 km na północ, niedaleko południowego obrzeża Puszczy Białowieskiej, znajdowały się rodzinne majątki Nielubowiczów – Leniewicze i Klukowicze. Klasycystyczny, przestronny, murowany, piętrowy dwór, niekiedy nazywany pałacem, w Leniewiczach spłonął podczas I wojny światowej, natomiast w folwarku Klukowicze zachował się niewielki dwór wraz z zabudowaniami gospodarczymi. Było to dziedzictwo po mojej babce Sabinie Jahołkowskiej. Ojciec, jako współwłaściciel i pełnomocnik rodziny, zarządzał tym majątkiem”.
We wspomnieniu „Moje szczenięce lata” znajdują się również fragmenty poświęcone Bronisławowi Nielubowiczowi jako troskliwemu ojcu:
„Jakoś pod koniec naszego pobytu w Brześciu ojciec miał chyba dwutygodniowe zwolnienie lekarskie. Widać było, że się nudzi. Wpadł jednak na pomysł, aby ten wolny czas wykorzystać na budowę latawca. W tym celu zgromadził odpowiednie materiały: mocny papier japoński, odpowiednie drewniane listewki oraz klej, a także duży i mocny kłębek sznurka.
Skonstruowany przez ojca latawiec był dużych rozmiarów, chyba około 100 × 80 cm. Miał kształt prostokąta, oklejony był białym papierem, a pośrodku znajdowało się czerwone koło, tak jakby reprezentował flagę japońską. Na górnym, węższym końcu płat latawca został lekko wygięty za pomocą naciągniętego sznurka. Do tego naciągu ojciec przykleił kawałek papieru japońskiego w formie skrzydełka.
Po odpowiednim zamocowaniu sznurka i nawinięciu go na drewniany kołek ojciec, ja oraz kilku moich kolegów poszliśmy na łąkę obok domu, gdzie nastąpiła generalna próba latawca. Okazało się, że niemal natychmiast uniósł się wysoko w powietrze. Co więcej, wspaniale furkotał dzięki dolepionemu skrzydełku. Dodatkowo na sznurek zakładało się okrągłe kawałki papieru z otworem pośrodku – w ten sposób można było wysyłać „depesze” do latawca.
Nigdy ojciec nie zdradził, skąd tak dobrze znał się na budowaniu latawców. Być może było to doświadczenie wyniesione jeszcze z lat dziecięcych”.
Bronisław Nielubowicz zmarł 26 kwietnia 1955 roku. Został pochowany na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie.
Szczegółowy biogram dostępny jest w bazie „In memoriam” SARP.
Red.
Źródła:
Repozytorium KUL: *Dwa kościoły, dwóch architektów, jedna sylweta – „styl narodowy” a zapożyczanie form w architekturze sakralnej II RP*, Anna Tejszerska.
(https://polesie.org/3290/moje-kresowe-szczeniece-lata/)
(https://repozytorium.kul.pl/server/api/core/bitstreams/84b9bcb0-04bc-460b-87f2-b231e9d94c8b/content) – fotografia projektu kościoła.



