Słonim 1939 roku
Wiosna piękna ale bez radości
Rytm życia poleskich miasteczek powiązany był z rytmekm przyrody. W marcu 1939 r. wracały pierwsze ptaki zwiastujące wiosnę: skowronki, żurawie i czajki. Słonim budził się z zimowego uśpienia. Do miasta zwolna docierały wieści o zagrożeniu ze strony Niemiec. Wyczuwało się pewne napięcie i strach przed wojną. Społeczeństwo zbierało pieniądze na zakup broni dla wojska polskiego. Ludzie kupowali na zapas zapałki, naftę oraz sól.
23 marca 1939 r. w Słonimiu zaczęły się pojawiać duże grupy mężczyzn. Do koszar zmierzali rezerwiści, powoływani na podstawie indywidualnych kart mobilizacyjnych. Jako pierwsi przybyli rezerwiści zamieszkali na terenach województwa nowogródzkiego. „Rezerwa” z innych województw napływała w dniach następnych. Mobilizacja przebiegała sprawnie. Już 25 marca, w godzinach rannych, 79 Pułk Piechoty Strzelców Słonimskich im. Hetmana Lwa Sapiehy, uzyskał pełną gotowość bojową. Po wyekwipowaniu wojsko wyruszyło na północne Mazowsze, w przygotowaniu do obrony granic państwa. Część 79-ego pułku piechoty 20-tej Dywizji Piechoty, zasiliła armię „Modlin” dowodzoną przez gen. Emila Przedrzymirskiego.

Początek 1939 r. był trudny dla Kruszewskich. 14 kwietnia zmarł w wieku 69 lat ojciec – Józef Augustyn Skarbek Kruszewski. Został pochowany na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie. 5 maja 1939 roku minister spraw zagranicznych Józef Beck w transmitowanym przez Polskie Radio płomiennym przemówieniu, w odpowiedzi na żądania Hitlera, powiedział: – Jest tylko jedna rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenną. Tą rzeczą jest honor!. Wybuch wojny był nieunikniony. W kraju czyniono gorączkowe przygotowania do odparcia spodziewanej agresji ze strony Niemiec. Wzmacniano liczebność armii przygotowując plan wojny z Niemcami (tak zwany plan Z).
Przygotowania wojskowe
Obszar państwa podzielony był na dziesięć dowództw terytorialnych ( Dowództw Okręgów Korpusu w skrócie DOK). Siedziby dowództw mieściły się w dużych miastach garnizonowych. Były to: DOK I – Warszawa, DOK II – Lublin, DOK III – Grodno, DOK IV – Łódź, DOK V – Kraków, DOK VI – Lwów, DOK VIII -Toruń, DOK IX – Brześć, DOK X – Przemyśl. Garnizon Słonim podlegał Dowódcy Okręgu Korpusu IX gen. bryg. Franciszkowi Kleebergowi.
W dyspozycji DOK IX znajdowały się jeszcze na początku 1939 roku: dywizje piechoty – 9 (22, 34 i 35 pułki piechoty i kompania łączności oraz 9 pułk artylerii lekkiej), 20 (pułki piechoty: 78, 79, 80 oraz 20 pułk artylerii lekkiej i Ośrodek saperów), 30 (pułki piechoty: 82, 83, 84 i 30 pułk artylerii lekkiej) oraz pułk saperów i kompania łączności, Flotylla Pińska oraz mniejsze jednostki wojsk specjalnych i służby medycznej1. DOK IX był ośrodkiem zapasowym tych różnych jednostek. Inaczej mówiąc był bazą uzupełniającą własne jednostki wysyłane na front ze zgłaszającymi się mobilizowanymi żołnierzami.
Z garnizonów, transportami kolejowymi odjeżdżały związki taktyczne do planowanych stref obronnych poszczególnych armii. Kolejarze mieli mnóstwo pracy, bo i młodzież zaczynała wyjazdy do na letni odpoczynku. Nikt nie przypuszczał, że będą to ostatnie beztroskie wakacje.
Mobilizacja
Lato 1939 roku było nadzwyczaj ciepłe, słoneczne i suche. To nie był typowy sierpień. Już od samego początku przynosił fale upałów, za sprawą których woda w jeziorach i rzekach była ciepła. Średnia temperatura sierpnia w skali ogólnokrajowej była najwyższą od 1846 roku, a więc od 93 lat! Na polach było bardzo sucho, wysychały studnie. Plony zapowiadały się nie najlepiej.
15 sierpnia 1939 r. organizowano uroczyste obchody Święta Żołnierza i 25-cio lecie organizacji Wojska Polskiego przez marszałka Józefa Piłsudskiego. Podkreślano zagrożenie ze strony wroga, który chciał odebrać dostęp do morza.
Od marca 1939 r. prowadzono etapami mobilizację tajną (bez jawnego obwieszczenia). Józef Skarbek Kruszewski otrzymał wezwanie do stawienia się do macierzystego garnizonu Słonin Wezwanie było inne niż zwykle. Porucznika włączono do wojskowej służby czynnej na okres nieokreślony. Po spakowaniu niezbędnych rzeczy, przebraniu się w mundur wojskowy i pożegnaniu z rodziną, Kruszewski był przygotowany do podróży. Większość mobilizowanych wybierała nocną podróż.
Pociąg odchodził z Warszawy, z Dworca Głównego, tuż po północy. Na peronie był już tłum oczekujących podróżnych. W gwarze słychać było powitalne okrzyki znajomych rezerwistów. Poklepywano się po plecach. Do podstawionego składu odbył się prawdziwy szturm, jakby to miało przyspieszyć odjazd. W Białymstoku trzeba było przesiąść się do składu idącego do Stołpc. Planowo do Słonimia pociąg przyjeżdżał rano 2.

Słonim zmienił się nie do poznania. Po roku 1935 miasto rozbudowywało się. W 1939 r. były już trzy poczty, wspaniały ośrodek teatralny, dworzec autobusowy z połączeniami do Baranowicz, Zdzięcioła, Nowogródka, Kosowa Poleskiego, Prużan, Białegostoku i Żyrowic. Działał drewniany wodociąg, była kanalizacja i pobudowano kilka manufaktur.
Należące do DOK IX koszary im. gen. Skierskiego w Słonimiu, rozmieszczone zostały na terenie dawnego carskiego garnizonu wybudowanego jeszcze w latach 1884-1886 dla carskiego Szujskiego Pułku Piechoty.

Po stronie wschodniej znajdowały się cztery duże budynki bloków batalionowych. Dwa z nich zajmował 79 pułk piechoty ( budynek 1 i 2), a pozostałe dwa – 80 pułk piechoty ( budynek 4 i 5). W każdym z budynków mieściło się po kilkuset żołnierzy. W mniejszym koszarowcu ( budynek 3) ulokowano kurs podchorążych rezerwy 20 pułku piechoty. W tym kompleksie mieściły się: piekarnia ( budynek 26), łaźnia ( budynek 25) i Izba Chorych ( budynek 6). Po zachodniej stronie ulicy był gmach dowództwa pułków ( budynek 10), kasyno oficerskie ( budynek 9) i domy mieszkalne dla kadry.


Po wyjeździe I rzutu pułku, w sierpniu 1939 r., przystąpiono do organizacji II naboru rezerwistów. Do opuszczonego garnizonu napływały tłumy żołnierzy. Koszary nie były przygotowane do przyjęcia tak licznie zgłaszających się rezerwistów. Aby pomieścić wszystkich żołnierzy, wynoszono łóżka, a sienniki układano jeden obok drugiego pod ścianami. Kiedy i ich zabrakło, za posłanie służyła słoma przykryta prześcieradłami i kocami. Wiele problemów sprawiała aprowizacja i regularne wydawanie posiłków3. Panowało przygnębienie. Niemiły był widok pośpiesznego palenia różnych dokumentów, także książeczek wojskowych4.
W przepływających grupach nie było słychać rozmów i śmiechu jak to dawniej bywało, gdy żołnierze przybywali na ćwiczenia rezerwy. Każdy z „szaraczków” niósł na plecach węzełek lub walizkę w ręku. Głowy opuszczone do ziemi. Na ustach zanikł ślad uśmiechu, a myśli unosiły się przy tych najbliższych, których pożegnali i nie wiadomo, czy będzie im dane ujrzeć ich jeszcze raz w swym życiu5.
Dowództwo nad II rzutem przejął najpierw mjr Franciszek Pająk ( kwatermistrz pułku), a kilka dni później ppłk Mieczysław Gumkowski.
Rezerwiści zgłaszali się do wojska ochoczo i tylko bardzo mały odsetek powołanych uchylał się od poboru. Kruszewski spotykał kolegów znanych jeszcze z podchorążówki. Najwięcej jednak było absolwentów Dywizyjnego Kursu Podchorążych Rezerwy 20, Dywizji Piechoty w Słonimiu, rocznik 1938/39 oraz tegoż kursu 30 Dywizji Piechoty, z garnizonu w Brześciu n. Bugiem6.
Tuż przed wybuchem wojny
29 sierpnia 1939 r. w prawosławnym kalendarzu liturgicznym (według starego porządku) przypadało święto Ścięcia Głowy św. Jana Chrzciciela (w tradycji prawosławnej i ludowej nazywane też Hołowosiekiem lub Głowosiekami). W kalendarzu rolniczym święto wyznaczało symboliczną granicę lata i jesieni, po której zaczynano jesienne prace w gospodarstwach. W Słonimiu w tym dniu odbywał się wielki odpust w Soborze Przemienienia Pańskiego (Sobór Spaski). Tłumnie przybyli prawosławni mieszkańcy miasteczka, ale też rzesze Poleszuków z najdalszych wsi i niedostępnych chutorów.

Zwykle ciche miasteczko rozbrzmiewało gwarem pielgrzymów, chóralnym śpiewem cerkiewnym, jękliwym zawodzeniem dziadów i donośnym wołaniem przekupni. Był czas by pomodlić się, coś kupić, ale też spotkać się z rodziną i znajomymi. Zasobniejsi w gotówkę mogli w gospodzie wypić, choćby tylko „czarku”. Gwarząc o tym i owym należało zebrać nowinki i tematy do rozmów na całą długą zimę. Kobiety wcześniej składały grosz do grosza, by później, na jarmarcznych stoiskach, kupić czerwoną chustę, lub materiał na spódnicę czy bluzkę. Największym wzięciem cieszyły się tkaniny czerwone i czarne. Przekupnie sprzedawali obwarzanki, ciastka, pierniki, cukierki, wodę sodową i rarytas – jabłka, uważane za „przysmak pański“. Okazały jarmark nie mógł się odbyć bez żebraków. Żebrak poleski była to arystokracja wśród polskich żebraków. Poleszucy zabobonnie obawiali się przekleństw żebraków. Nikt nie odważyłby się przejść koło żebraka nie obdarzywszy go choćby najmniejszym datkiem. Już koło południa ich wory były pełne jadła. Pielgrzymi zaczynali wcześniej niż zwykle rozjeżdżać się do domów. Wojna wisiała w powietrzu.
Mobilizacja powszechna
Dzień później, 30 sierpnia 1939 r., ogłoszono mobilizację powszechną.
W wyniku wszystkich fal mobilizacji Wojsko Polskie zgromadziło do walki ok. miliona żołnierzy, wystawiając do boju 39 dywizji piechoty (30 pokojowych i 9 rezerwowych),11 brygad kawalerii, 2 brygady pancerno-motorowe, 3 brygady górskie, 14 brygad Obrony Narodowej (formowanych metodą terytorialną), trzy samodzielne bataliony czołgów lekkich oraz szereg pododdziałów specjalistycznych. 1 września w pierwszej linii dysponowano ok. 2800 działami, 500 czołgami i 400 samolotami. Przewaga Wehrmachtu, wynikająca z potencjału demograficznego i gospodarczo-technicznego, była znacząca, gdyż do wojny z Polską Niemcy rzucili ok. półtora miliona żołnierzy, zgromadzonych w 44 dywizjach piechoty, 1 brygadzie kawalerii, 4 dywizjach zmotoryzowanych, 7 dywizjach pancernych i 4 dywizjach lekkich. Do udziału w kampanii mogli użyć ok. 9000 dział, 2500 czołgów oraz 1950 samolotów. Siły te, rozdzielone pomiędzy główne kierunki operacyjne, zapewniały atakującym dominację w walkach.
Miejscowa ludność była niezadowolona z rekwizycji koni, bydła i wozów na potrzeby wojska. Sytuacja wyjaśniła się gdy okazało się, że wojsko proponuje chłopom bardzo dobre ceny.
Pierwsze dwa dni mobilizacji przeszły spokojnie. Tylko zaciemnienia budynków i komunikaty radiowe przypominały, że trwa wojna. Na ulicach miast rozlepiano dyscyplinujące rozkazy dowódcy garnizonu.

Z wieży ciśnień, jak od lat, (codziennie o 8:00 i 20:00) rozbrzmiewał Polonez Ogińskiego „Pożegnanie Ojczyzny”, wygrywany przez miejskie kuranty. Melodia pełna nostalgii i tęsknoty, doskonale oddawała emocje towarzyszące żołnierzom, przybywającym do koszar. Rytm życia garnizonowego pozostawał jeszcze niezakłócony. Koszary nie miały artylerii przeciwlotniczej. Na nasypach kulochwytów7 strzelnic i okolicznych wzgórzach ustawiono ckm-y.
Wojna
W związku z agresją hitlerowskich Niemiec na Polskę, 1 września 1939 r. został wprowadzony na terenie całego kraju stan wyjątkowy i wojenny. Polski Biały Krzyż8 uruchomił na węzłowych stacjach kolejowych „gospody żołnierskie” czynne całą dobę. W Twierdzy Brzeskiej wydawano także posiłki w szkole powszechnej. 3 września o godz. 9:35 przeleciały nad Słonimem dwa samoloty niemieckie. Były ostrzelane i odleciały w kierunku południowo zachodnim9. Pół godziny później, w okolicach obozu wojskowego w Leśnej, nieprzyjaciel zrzucił bomby. Te wydarzenia nie zakłóciły jednak planowych szkoleń. Przed południem odbywały się regularne ćwiczenia strzeleckie (rezerwistów z obsługi karabinu maszynowego Maxim wzór 0810). 10 września naczelny szef uzbrojenia wydał do dyspozycji dowódcy IX DOK dodatkowo 36 ckm-ów wzór 3011. Prowadzono zajęcia z musztry i służby patrolowej. Mniej doświadczonych żołnierzy kierowano na dyżury przy ochronie garnizonu. Po południu był czas wolny. Spędzano go przy stole bilardowym lub na grze w brydża. Przepustki do miasta były bardzo ograniczone. Zmobilizowani głośno wyrażali swoje niezadowolenie z powodu przeciągającego się formowania oddziałów. Koszary były przepełnione. Ocenia się, że w pierwszych dniach wojny w koszarach zgromadziło się ok. 10 tys. ludzi i ok. 5 tys. koni12. W sztabie podawano aktualne komunikaty wojenne, ale były one enigmatyczne. W Słonimiu prowadzono nasłuchy komunikatów z radia. Przekazywał je starszy już kapitan rezerwy.
[…] Ten dziadyga o wielkim czerwonym nochalu siedział stale przy radiu i zasypywał nas coraz radośniejszymi komunikatami. Miał przy tym jakąś obsesję na punkcie czternaście. Promieniejący radością oznajmiał nam – a to, że czternaście państw przystąpiło do wojny po naszej stronie, a to, że linia Zygfryda została przerwana w czternastu punktach itp. Żołnierze podśmiewali się z niego, a nas, oficerów ogarniał coraz większy niepokój13.
Przybysze zdążający do miasta donosili o cofaniu się wojsk polskich. Wpływało to na osłabienie morale żołnierzy. W celu uspokojenia emocji, dowództwo zdecydowało o wyprowadzeniu oddziałów poza koszary, w okolice Żyrowicz14.
Józef Bohdan Kruszewski zapewne nie wiedział, że w tych właśnie Żyrowiczach słynnych na całą Rzeczpospolitą, daleki kuzyn – Aleksander Sołtan, w 1470 r. ufundował kościół dla cudownego obrazu Matki Boskiej. Później z kolei w 1560 r. Jan Sołtan przebudował go i powiększył. Kościół w tym kształcie nie dotrwał jednak do 1939 r. Pamięć o rodzie Sołtanów pozostała tu na długie lata.
W okolicach Żyrowicz na polach, po żniwach i zżętym zbożu bieliły się ścierniska. Las mienił się kolorami złota, purpury i brązu, a wszystko to przeplatane było plamami zieleni. Jesień przychodziła wcześniej niż zazwyczaj, a to za sprawą kilkumiesięcznej suszy. W takim pięknym otoczeniu formowano kompanie i plutony oraz przeprowadzono wstępne szkolenia. Wojsko rozlokowano w stodołach u gospodarzy15. W dzień żołnierze odpoczywali, a w nocy przeprowadzano w pododdziałach konieczne ćwiczenia16. Konie ( z poboru) trzeba było oswoić z odgłosem wystrzałów z karabinów, a woźniców nauczyć prowadzenia zaprzęgów. Wieczorem, w dniu 9 września, ćwiczący wrócili do koszar, a żołnierze zostali wyekwipowani i uzbrojeni. Uzupełniono podstawowe braki. Przy mundurowaniu obiektem pożądania był ciepły płaszcz. Nie chronił on całkowicie przed deszczem, ale służył na postojach za okrycie do snu. Brakowało jeszcze menażek i sztućców, co później bardzo przedłużało czas na wydawanie posiłków. Często z tego powodu żołnierze później pozostawali bez posiłku, jeśli w tym czasie zarządzono alarm bojowy17.
9 września 1939 r. 20 Dywizja Piechoty opuściła Garnizon Słonimski, by udać się na miejsce koncentracji. Por. Skarbek Kruszewski został dowódcą kompanii ciężkich karabinów maszynowych. Organizowano obronę Polesia.
Sławę Polesiu przyniosła Samodzielna Grupa Operacyjna „Polesie” pod dowództwem gen. Franciszka Kleeberga, która we wrześniu i październiku 1939 roku stoczyła ostatnią batalię polskiej kampanii.
LM
1 Okręg Korpusu nr 9 na Polesiu (1921-1939), https://polesie.org/2092/okreg-korpusu-nr-9-na-polesiu-1921-1939/, [dostęp 14.10.2024].
2 Według rozkładu jazdy PKP 1939 r lato: Wyjazd z Warszawy Głównej do Słonima o godz. 0:16, w Białymstoku o 3:08, przesiadka na pociąg do Stołpc, odjazd z Białegostoku godz. 4:05, a przyjazd do stacji Słonim 8:22. https://www.bazakolejowa.pl/timetables/57/386-5770dbf8592df.jpg dostep 23.02.2024 r.
3 Wspomnienia ppor. rez. Jerzego Jeżewskiego w książce E. Kospath-Pawłowskiego i H. Mierzwińskiego, Ze Słonimia do Kocka Walki Zgrupowania „Drohiczyn Poleski” i SGO „Polesie”, Siedlce 2001, s.13.
4 Relacja strz. Rez. Franciszka Czerwińskiego z samodzielnego batalionu 79 pp, SGO „Polesie” cz 3. S.483
5 Wspomnienia por. rez. Kazimierza Boużyka, dowódcy plutonu 1 kompanii strzeleckiej 82 pp.; SGO „Polesie” w dokumentach i wspomnieniach, cz.3, Dywizja „Kobryń”, CAW 2014, s.60.
6 A. Wesołowski, J. Tym, Mokra – Działoszyn 1939. Działania wielkich jednostek Grupy Operacyjnej „Piotrków” w pierwszych dniach kampanii 1939 roku, Warszawa 2012, s. 121.
7 Kulochwyt – nasyp z ziemi lub nasyp podparty od tyłu murem, umieszczony za ostatnią linią tarcz strzelnicy.
8 Polski Biały Krzyż – instytucja cywilna działająca e w okresie II Rzeczypospolitej na rzecz wojska polskiego.
9 Meldunek sytuacyjny DOK IX z Brześcia nad Bugiem L.10371. SGO „Polesie” w dokumentach i wspomnieniach, cz. 1, Warszawa 2013, s 134.
10 Ciężki karabin maszynowy Maxim wz. 1908 ( w skrócie 08) był podstawowym typem ciężkiego karabinu maszynowego używanym w Wojsku Polskim jeszcze w latach 20. Od początku lat trzydziestych broń ta była zastępowana przez nowocześniejszy i chwalony ckm wz. 1930 konstrukcji Browninga.
11 L. Głowacki, Działania wojenne na Lubelszczyźnie w roku 1939, Wydawnictwo Lubelskie, 1976,s.235.
12 M. Wierzbicki, Pamięć i Sprawiedliwość 3/2 (6), Białorusini w Wojsku Polskim w czasie kampanii wrześniowej 1939 r, s 67.
13 M. Brandys, Moje przygody z wojskiem, Londyn 1992 r. s. 90
14 Żyrowicze – wieś w powiecie Słonimskim, znajduje się tu kompleks budynków męskiego prawosławnego klasztoru Zaśnięcia Matki Bożej, którym został założony tu w 1470 r. W latach 1924–1939 w Żyrowiczach funkcjonowała jedna z dwóch w Polsce szkół kształcących leśników ze średnim wykształceniem.
15 W relacji ppor. rez. Józefa Podgórecznego szkolenie poza koszarami motywowane było troską o bezpieczeństwo garnizonu. Formowanie miało odbywać się w koszarach 79 pp, ale gdy 3 IX miasto zostało ostrzelane z broni pokładowej Luftwaffe, w nocy wyprowadziliśmy żołnierzy do wsi Żyrowice pod Słonimem i rozlokowaliśmy ich w stodołach. Relacja dowódcy 3 kompanii strzeleckiej samodzielnego batalionu 79 pp. SGO „Polesie” w dokumentach cz.1 CAW, s. 509.
16 J. Podgóreczny, IPN BUWA III 5320-1469-24 s.8
17Wspomnienia złożone do Biura Historycznego Sztabu Generalnego W.P. przez ppłk Feliksa Miodowskiego, sygn. CAW II.3.25 s. 40.




