W naszym kraju nie brakuje opuszczonych pałaców i dworów, w których jeszcze dwa stulecia temu tętniło życie, a dziś niszczeją, zapomniane i nikomu niepotrzebne. Zdarzają się jednak wyjątki – miejsca takie trafiają czasem w ręce ludzi, którym naprawdę na nich zależy. Tak stało się również z dworem w Rajcy, który szczęśliwym zbiegiem okoliczności znalazł troskliwych opiekunów w osobach artystów Wiery i Aleksandra Sołdatowów. Ocalenie tego XIX-wiecznego zabytku architektury stało się dla nich życiową misją. Historię domu poznawali dzięki opowieściom następczyń zakonnic, które mieszkały tu w latach 1932-1943. Pracowali też w archiwach, gdzie krok po kroku odtwarzali dzieje tego miejsca.

Okazuje się, że majątek, o którym pierwsze wzmianki pochodzą z 1511 roku, ma wyjątkowo ciekawą historię. Wiadomo, że z dworem związane były cztery herby, gdyż w różnych okresach należał on do Duninów-Rajeckich, Wereszczaków, Puttkamerów i Żółtowskich. Częstym gościem bywał tu Adam Mickiewicz, odwiedzający swoją ukochaną Marylę Wereszczakównę, gdy majątek należał do jej brata Józefa.

Dwór utrzymany jest w stylu klasycystycznym i liczy dziś już 206 lat. Obecni właściciele starają się nie naruszać jego architektonicznego charakteru i ocalić nieliczne elementy, które przetrwały do naszych czasów. W jednym z pomieszczeń zachował się dawny parkiet z modrzewia i dębu, o grubości czterech centymetrów. W przyszłości ma się tam znaleźć kolejna ekspozycja muzealna, poświęcona ikonopisaniu i malarstwu.

Dwór w Rajcy. Stan obecny

Wiera Sołdatowa jest cenioną artystką o międzynarodowej renomie. Jej prace znane są daleko poza granicami kraju. Kompozycje ze słomy jej autorstwa można oglądać nie tylko w różnych miastach Białorusi, lecz także w Moskwie i Londynie. Mąż Wiery jest ikonopisarzem. W swojej niewielkiej pracowni wykonuje ikony na zamówienie. Posługuje się między innymi płynnym złotem, które sprowadza z monasterów, a jego żona niekiedy przygotowuje do ikon słomiane obramienia. Jednym z najważniejszych wspólnych dzieł tego artystycznego małżeństwa jest słynny ikonostas w Dudutkach.

Ekspozycje muzealne

Obecna gospodyni dworu, Wiera Jewgienijewna Sołdatowa, mogłaby bez końca opowiadać o historii tych stron. Nie mniej interesujące są jednak również losy samych artystów, którzy osiedlili się w tej niezwykłej posiadłości. Wiera  Sołdatowa jest uznaną mistrzynią plecionkarstwa ze słomy. Jej prace znajdują się w muzeach w Londynie, Kalifornii i Moskwie, a także w Narodowym Muzeum Sztuki w Mińsku.

Prace Aleksandra Sołdatowa

W 2009 roku wykonywałam słomkowy ikonostas w Dudutkach i właśnie wtedy zrodziła się we mnie myśl, by stworzyć białoruskie muzeum słomy artystycznej, – opowiada Wiera Jewgienijewna, – Byłam bardzo blisko realizacji tego pomysłu właśnie tam, w Dudutkach, ale ostatecznie nic z tego nie wyszło.

 W tamtym czasie opuściłam już Mińsk i mieszkałam na chutorze niedaleko wsi Worończa. Zwróciłam się do miejscowego wydziału kultury z propozycją utworzenia muzeum. W odpowiedzi usłyszałam, że całkiem niedaleko, w Rajcy, stoi opuszczony dwór, który mógłby się do tego celu doskonale nadawać. Przywieziono mnie tutaj, pokazano dom – i od razu pokochałam to miejsce. Poczułam, że właśnie tutaj będę u siebie.

 Dom przez długi czas stał pusty, wewnątrz unosił się zapach lekarstw, a jednak budynek był w znakomitym stanie: suchy, solidny, bez śladu pleśni. Pomyślałam wtedy, że moja słoma będzie się tu dobrze czuła – i rzeczywiście tak się stało. Od tamtej pory to miejsce codziennie mnie zaskakuje i obdarowuje swoimi małymi cudami.

Początkowo artyści otrzymali dwór pod warunkiem określonego sposobu użytkowania – Sołdatowowie musieli urządzić tu instytucję kultury. Tak funkcjonowało to przez pięć lat, po czym Aleksander i Wiera wykupili posiadłość. Dziś jest ona ich prywatną własnością. Nie zamierzają jednak ukrywać tego piękna przed ciekawymi świata podróżnikami ani rezygnować z rozwijania muzeum, które urządzili w jednym ze skrzydeł dworu.

– Nie wszystko zostało jeszcze odnowione, ale ludzie i tak stale tu trafiają – odnajdują nas sami. Czasem pracuję akurat w ogrodzie, a wtedy przyjeżdżają goście i pytają: gdzie można znaleźć gospodynię? Odpowiadam, że zaraz się przebiorę i już będę gospodynią – wszystko pokażę. Nigdy nikomu nie odmawiam oprowadzenia.

Remont dworu małżonkowie prowadzą własnymi siłami; pomagają im także dzieci – para ma dwóch synów i szesnaścioro wnuków – oraz przyjaciele. Pewnego razu wsparcia finansowego udzielił nawet kołchoz, dzięki czemu Sołdatowowie mogli kupić betoniarkę, która znacznie ułatwiła i przyspieszyła prace przy umacnianiu budynku. Nowi właściciele starają się zachować wszystko, co autentyczne: odnawiają stary parkiet, okna i ściany.

Parkiet z modrzewia i dębu

– W gruncie rzeczy najważniejsze było zrobić wszystko, by dom przestał niszczeć – wspomina. – Niemal od razu wyremontowaliśmy jedno z pomieszczeń, gdzie urządziliśmy ekspozycję muzealną. Do tego czasu udało nam się już odtworzyć historię tego miejsca, w której pojawiają się cztery nazwiska i cztery herby.

Najstarsze wzmianki o majątku pochodzą z 1511 roku. Jednymi z najbardziej znanych właścicieli byli Rajeccy. To niezwykle interesujący ród. Jedni z Rajeccych wraz z Napoleonem ukrywali złoto, inni bronili Moskwy, jeszcze inni brali udział w powstaniu 1863 roku. Ostatni przedstawiciel tej rodziny, o którym cokolwiek wiadomo, pracował w Australii w radiu, gdzie prowadził audycje dla diaspory – piękną, czystą białoruszczyzną.

Jednym z najbardziej pracochłonnych zajęć jest jednak pielęgnacja parku. Jesienią opada tu niezliczona ilość liści. Gospodarze dbają o zachowanie naturalnego ekosystemu, dlatego nie palą liści, lecz zgrabiają je w wyznaczone miejsca, by przerobić je na kompost, a następnie ponownie wzbogacić nim glebę. Wiera jest prawdziwą entuzjastką działań proekologicznych: jedną z podstawowych zasad obowiązujących na terenie posiadłości jest rezygnacja z plastiku i jak najtroskliwszy stosunek do otaczającej przyrody.

Czasem przy sprzątaniu liści pomagają także uczniowie. W ogóle miejscowi bardzo życzliwie przyjęli nowych gospodarzy. Wierę zresztą wszyscy tu już znali. Mimo to fakt, że dwór stał się własnością prywatną, wciąż bywa odbierany z pewnym trudem – park i dom są bowiem zbyt mocno związane z historią i codziennym życiem mieszkańców.

– Kontynuujemy tradycje dawnych mieszkańców tego miejsca: działał tu teatr, odbywały się spotkania literackie. Kiedy organizujemy w dworze święta i uroczystości, staramy się nawiązywać właśnie do tamtej atmosfery. Latem obchodziliśmy tu na przykład 225. rocznicę urodzin Jana Czeczota: była autentyczna muzyka, recytacja wierszy i tańce.

Jednym z właścicieli dworu był Józef, brat Maryli Wereszczakówny, słynnej ukochanej Adama Mickiewicza. Później majątek został sprzedany wnukowi Maryli – hrabiemu Puttkamerowi. W 1910 roku posiadłość otrzymała w posagu jego córka Janina, która poślubiła profesora Adama Żółtowskiego. Aby zagospodarować dwieście hektarów ziemi, właściciele oddawali część dóbr w dzierżawę. Z kolei Żółtowscy przekazali później dwór katolickim zakonnicom pallotynkom, które mieszkały tu do 1939 roku. Z tym zgromadzeniem Wiera utrzymuje kontakt do dziś.

– To właśnie zakonnice prowadziły tutaj życie kulturalne i oświatowe. Działał teatr, organizowano festyny i święta. Tę właśnie atmosferę staramy się z mężem przywrócić.

Wiera i Aleksander Sołdatowy. Foto: smartpress.by

Wiera Jewgienijewna i Aleksander Wasiljewicz zawsze serdecznie witają gości. Przed przyjazdem do dworu warto jednak zadzwonić wcześniej, by uprzedzić gospodarzy i umówić dogodny termin wizyty: +375 29 783 89 87 – Wiera Jewgienijewna.

 

Z Rajcy – Redakcja

Udostępnij na: