Cichy, spokojny majowy wieczór w tonącej w kwiatach wiśni i jabłoni poleskiej wsi. Niskie promienie zachodzącego słońca łagodnie oświetlają gdzieniegdzie słomiane jeszcze strzechy domów. A z przydomowego ogródka roztacza się po okolicy cicha pieśń Litanii Loretańskiej ku czci Najświętszej Maryi Panny.
W ogródku tym, w cieniu domu, pod bujnie kwitnącą, choć już starą jabłonią, stoi okryty białym lnianym obrusem prosty drewniany stół. Ustawione na nim figurka i obraz Matki Bożej udekorowane są świeżo ściętymi kwiatami. Dookoła, śpiewając, siedzą na drewnianej ławeczce i wyniesionych z domu taboretach – razem z gospodynią – kobiety. Przyszły tu po sąsiedzku, jak co wieczór w maju, by oddać hołd czci i uwielbienia Najświętszej Panience – swojej najwierniejszej i najbliższej zarazem Opiekunce i Orędowniczce w każdej ich poufnej prośbie czy sprawie. Ale tym razem przyszły nie prosić – z potrzeby serca przyszły tu podziękować. Podzielić się radością i przez swój śpiew oraz modlitwę podziękować za przeżytą zimę, za Zmartwychwstanie Jej Syna, za nowe życie. Przyszły do tego kwitnącego ogródka, bo nie miały gdzie indziej. Bo został bezwzględnie spiłowany nawet przydrożny krzyż obok ich wsi…, – czy ktoś to jeszcze pamięta?
Nabożeństwa majowe, mimo że rozpowszechniły się u nas stosunkowo niedawno, bo w pierwszej połowie XIX wieku, szczególny swój wydźwięk miały w ubiegłym wieku właśnie na zachodnich terenach ZSRR w czasach wojującego ateizmu i prześladowań religii. Była to bowiem niemal jedyna (poza domem i rodziną) wspólnotowa forma modlitwy, najczęściej także bez obecności kapłana. Wymagało to niemałej determinacji i odwagi. Jednak nic nie przemija bez śladu i – jak się wydaje – w największym stopniu to właśnie ciche bohaterstwo naszych babć i matek, ich wiara i miłujące serca zwyciężyły szatańskie zakusy prześladowców Kościoła.

Obecnie nabożeństwa majowe najczęściej odprawiane są w otwartych już kościołach. Te w plenerze – w przydomowych ogródkach, przy kapliczkach lub krzyżach przydrożnych – stają się zjawiskiem coraz rzadszym z powodu wyludniania się wsi i miasteczek. Poza tym, przecież nie są one organizowane dla rozgłosu czy na pokaz. Jednak gdy dobrze poszukać – zapewne jeszcze niejeden raz usłyszymy majowym wieczorem gdzieś na wsi poleskiej pobożne pieśni ku czci Matki Bożej.

Red.
Foto: Echa Polesia



