W starym numerze Gazety Poleskiej z 1938 r. odnaleźliśmy perełkę: rozmowę z powstańcem z 1863 r. Spisana dawno temu, a brzmi zaskakująco żywo. Co najważniejsze — ten człowiek, Antoni Kaliszek,  jest pochowany w Szczytnikach Małych na Polesiu, a jego pomnik kilka lat temu odzyskał godny wygląd. Zapraszamy do lektury!

«Na terenie woj. polesiego w kol. Planta, pow. brzeskiego, mieszka jeden z niewielu żyjących powstańców 1863 r. Antoni Kaliszek. Powstańca w tych dniach odwiedziliśmy, by na podstawie osobistej z nim rozmowy zebrać garść wiadomości o zmaganiach ludu poleskiego i nierównej walce, jaką podjął z rządem zaborczym przed 75 laty.

Antoni Kaliszek. Żródło: NAC

Nasz zupełnie jeszcze krzepki weteran, chociaż słabo już słyszy, dokładnie, ze szczegółami opowiada o swoim udziale w powstaniu. Urodzony w roku 1842 dnia 15 sierpnia we wsi Ledno Ruskie, w pow. łukowskim. Ojciec, który był zupełnie bezrolnym, pracował w charakterze kowala we wsi Ledno Polskie, umarł w szóstym roku życia. Matka żyła z wyrobu, wychowując kilkoro dzieci. Od 16 lat Antoni Kaliszek rozpoczął samodzielne życie, pracując w charakterze parobka w dworach i u zamożniejszych gospodarzy. Powstanie styczniowe zastało go, gdy pracował u gospodarza Józefa Białeckiego we wsi Zagóźdź, w pow. łukowskim.

Pewnego dnia, gdy wracał z kościoła, poraz pierwszy usłyszał rozmowę na temat powstania: starsi chłopi namawiali młodych do udziału w powstaniu. W tamt. okolicy oddział powstańców organizował major Bardy, mówili, że to był Francuz. Oddział, w którym był Kaliszek, liczył 60 ludzi przeważnie młodych chłopców. Byli bardzo słabo uzbrojeni. Kaliszek był uważany za dobrego strzelca. Pierwsza potyczka z moskalami miała miejsce pod wsią Żyżyn. W chwili, gdy przez dość głęboki wąwóz przechodziła kompania piechoty rosyjskiej z pułkownikiem na czele, napadli z znienacka i wszystkich wybili. Przy życiu pozostało tylko czterech szeregowców. Jak się okazało, kompania ta stanowiła eskortę dla pułkownika, wiozącego większą ilość pieniędzy z Dęblina. Ponieważ powstańcy nie znali papierowych pieniędzy rosyjskich, więc używali je do palenia tytoniu. Jak mówi Kaliszek, w stówkach kręcili machorkę. Podczas tej potyczki padło czterech powstańców. Wziętych do niewoli żołnierzy rosyjskich odprowadzili do dworu w Drzygowie. Jeńca tam utopili, bowiem odgrażał się, że wiosną wszystkie wsie puści z dymem, pozostałym dali po rublu i zwolnili. Ciężko odpokutował właściciel Drzygowa, gdyż moskale za kilka dni znaleźli w rzece zwłoki utopionego żołnierza rosyjskiego.

Następne spotkanie z wojskiem rosyjskim odbyło się obok wsi Trojanówka, gdzie moskale powstańców rozpędzili. Kaliszek wraz ze swym towarzyszem uciekł do oddziału krasińskiego. W czasie walki pod wsią Syrniki został ciężko ranny uderzeniem szabli w głowę i twarz przez kozaka. Leżącego rannego Kaliszka i innych powstańców usiłowały dobić lancami, lecz oficer nie pozwolił i nakazał wszystkich odwieźć do sąsiedniego dworu, a stamtąd do Lubartowa, gdzie trzej lekarze opatrzyli rannych. Jeden z rannych uciekł, zaś pozostałych w liczbie 45 umieszczono w klasztorze. Po kilku dniach z klasztoru uciekli chowając się po lasach. Chłopi chętnie dawali jeść i życzliwie przyjmowali.

Obok wsi Snopków, Kaliszek został zatrzymany przez patrol rosyjski i odprowadzony do Lubartowa, a następnie do więzienia w Lublinie, gdzie został umieszczony w szpitalu i przebywał przez okres trzech miesięcy. Po wyleczeniu etapem został odprowadzony do miejsca zamieszkania i przez rok czasu był pod nadzorem.

Następnie mówi Kaliszek, że najżyczliwiej przyjmowano powstańców na wsi i we dworach. Żydzi zaś — jak twierdzi — źle odnosili się. Przypomina sobie tylko jednego Żyda, niejakiego Judkę-krawca, który szył dla powstańców mundury i niejednokrotnie używano go jako łącznika pomiędzy oddziałami.

Weteran Kaliszek mimo tak podeszłego wieku i chociaż jest niepiśmienny, zdaje sobie sprawę, że żyje w okresie radia, interesuje się także wiadomościami z kraju i ze świata, prosząc wnuka, by mu czytał gazetę. Posiada zupełnie zdrowy organizm i chętnie wypija kieliszek wódki, ale nie lubi natomiast wina. Wobec tego, że ma zapewnioną dobrą opiekę, jest nadzieja, że będzie żył jeszcze duży czas.»

P. Gazeta Poleska (Brześć), 23 stycznia 1938 r.

Źródło: https://zastawie-netau.net

Pomnik Antoniego Kaliszka, uczestnika powstania styczniowego, na cmentarzu w Szczytnikach Małych (rejon brzeski) odnowiono w 2020 roku. Foto: echapolesia.pl

Udostępnij na: