MICHAŁ PSZCZÓŁKOWSKI O ARCHITEKTURZE POLSKIEJ NA BIAŁORUSI I NIE TYLKO

Dziś naszym gościem jest dr hab. Michał Pszczółkowski, adiunkt w Międzywydziałowym Instytucie Nauk o Sztuce Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku, autor licznych publikacji w zakresie historii architektury i ochrony zabytków. Białoruś dla Michała Pszczółkowskiego nie jest obcym krajem. Przyjeżdża tu, by badać zabytki okresu międzywojennego. Opowiedział nam o swoich zainteresowaniach naukowych, podróżach na Wschód oraz zaprezentował swój TOP-10 międzywojennych zabytków polskich na Białorusi, które warto zwiedzić.

Michał Pszczółkowski (od lewej) podczas wystawy
«Wieczność i chwila.
1919-1939 – Polska mocna
architekturą» w Brześciu

DYMITR ZAGACKI: Od jak dawna Pan się interesuje architekturą okresu międzywojennego?

MICHAŁ PSZCZÓŁKOWSKI: Okres międzywojenny pojawił się w moich zainteresowaniach już dość dawno, właściwie jeszcze w czasach studenckich. Moja praca magisterska, pisana na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, dotyczyła właśnie obiektu modernistycznego – dawnej hali wystawowej z 1928 roku, wybudowanej na Pomorską Wystawę Ogrodniczo-Przemysłową w Toruniu. Później podejmowałem różne tematy: na przykład pracę doktorską poświęciłem problemom architektury powojennej. Jednak okres międzywojenny mniej lub bardziej przewijał się w moich badaniach aż do czasu, kiedy zacząłem się przyglądać dawnym ziemiom wschodnim II Rzeczypospolitej. Wydawało mi się, że na temat architektury okresu międzywojennego na tych terenach wiele jeszcze nie zostało powiedziane. Te przypuszczenia w pełni się potwierdziły.

Jest Pan autorem licznych publikacji naukowych na temat architektury 20. i 30. lat XX wieku, m.in. książki pt. «Kre – sy nowoczesne. Architektura na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej 1921- 1939». Zakładam, że praca nad nimi przewidywała częste wyjazdy na Wschód, w tym na Białoruś?

Zgadza się, takie wyjazdy były koniecz – ne z wielu powodów. Zależało mi na tym, żeby odnaleźć te obiekty w terenie i ocenić ich stan zachowania, problematyka konser – watorska jest bowiem ważnym elementem moich badań. Jako konserwator zabytków traktuję historię architektury z perspek – tywy dziedzictwa kulturowego, interesują mnie problemy wartości zabytkowej, obec – ny stan tych obiektów, sposób, w jaki się starzeją, możliwości rewaloryzacyjne itp. W odniesieniu do architektury moderni – stycznej są to ciągle dość nowe zagadnie – nia. W związku z faktem, że stan badań nad polskim dziedzictwem kulturowym okresu międzywojennego na tzw. «kresach» nie jest zaawansowany, konieczne było bezpo – średnie dotarcie do wielu obiektów w celu ustalenia, czy przetrwały II wojnę świato – wą, czy jeszcze istnieją oraz – w sytuacjach, kiedy odnalazłem w archiwach projekty architektoniczne, ale nie znałem żadnej dokumentacji fotograficznej – czy w ogóle zostały zrealizowane. Zależało mi także na kontaktach naukowych i na bezpośred – nim dostępie do zbiorów archiwalnych i bibliotecznych, zagadnienia te są przecież również przedmiotem badań naukowców białoruskich, litewskich i ukraińskich.

Kiedy Pan po raz pierwszy odwiedził Białoruś? Czy mógłby Pan opisać swoje wrażenia z pierwszego pobytu oraz po kolejnych podróżach?

Na Białoruś dotarłem po raz pierwszy w 2013 roku. Przyznam, że miałem wtedy pewne obawy, związane z tym krajem i ste – reotypami, jakie pokutują na temat Białoru – si. Niestety, z przykrością muszę przyznać, że obiegowy obraz Białorusi, jaki panuje w Polsce, jest dość jednostronny. Większość Polaków nigdy nie była w tym kraju i ulega przede wszystkim opowie – ściom o panującym tam reżimie politycz – nym. W rezultacie dochodzi się do wnio – sku, że na Białorusi może i jest coś warte zobaczenia, ale na wszelki wypadek lepiej tam nie jechać. Ja mam naturę włóczykija i taka niepewność była właściwie pocią – gająca, chociaż muszę się przyznać, że na przejściu granicznym w Terespolu miałem lekki skurcz żołądka.

Czytelników białoruskich chcę przepro – sić za mój ówczesny stosunek do ich kra – ju. Niestety, potwierdza się fakt, że strach przed obcością bierze się z niewiedzy. Bia – łoruś zrobiła na mnie bardzo dobre wra – żenie, a jeszcze bardziej Białorusini jako ludzie otwarci i gościnni. Może to wynika z mojego kosmopolitycznego charakteru i pozytywnego stosunku do cudzoziemców w ogóle, tak czy inaczej dziś walczę w Polsce ze stereotypami na temat Białorusi i zachę – cam moich rodaków do odwiedzenia tego kraju. Paradoksalny jest fakt, że jeździmy chętnie do zachodniej Europy, obawiamy się natomiast wyjazdu na Wschód, podczas gdy w rzeczywistości Białoruś czy Ukraina to kraje bardzo bezpieczne w porównaniu z Zachodem. Kilka lat temu w związku z grantem badawczym mieszkałem przez kilka tygodni we Lwowie. Nie w centrum miasta, tylko na peryferiach, w dzielnicy blokowisk z lat siedemdziesiątych. Przez te kilka tygodni nie tylko nie wydarzyło się nic złego, ale nie byłem nawet świadkiem sytuacji potencjalnie niebezpiecznej, a są – dzę, że mieszkając na peryferiach Paryża czy Rzymu, świadkiem takich sytuacji był – bym znacznie częściej. Białoruś ma swoje problemy, jednak nie ma chyba kraju na świecie, w którym żyłoby się idealnie.

Czy dużo zachowało się na Białorusi budynków powstałych za czasów II RP? Jakie według Pana są najciekawsze? Jaki jest obecnie stan zabytków i stosunek społeczeństwa do nich?

Kasyno w Brześciu

Budowlanych pozostałości «polskiego rozdziału» w historii Białorusi jest bardzo dużo, a dotyczy to nie tylko dużych miast, ale także wielu małych miejscowości. Ruch inwestycyjny na tych terenach był intensywny, co wynikało z wielu przyczyn. Po pierwsze, zniszczeń wojennych (pamiętajmy, że były to ziemie, przez które już wtedy przetoczyły się dwie wojny – I wojna światowa i wojna polsko-bolszewicka). Po drugie, z potrzeby podniesienia poziomu cywilizacyjnego: miasta wschodnie były znacznie słabiej rozwinięte w porównaniu z ówczesną zachodnią Polską. Duże znaczenie miały też względy propagandowe, dlatego bardzo popularny na początku lat 20. był styl narodowy, bazujący na tradycjach polskiej architektury czasów przedrozbiorowych.

Na Białorusi mamy pełen przegląd architektury międzywojennej zarówno pod względem stylu (od wspomnianego narodowego tradycjonalizmu do awangardowego modernizmu 30. lat XX wieku, nie wspominając o różnych formach pośrednich), jak i pod względem funkcji. Mamy tutaj i architekturę sakralną, i wszelkie rodzaje obiektów użyteczności publicznej: budynki urzędowe, banki, dworce kolejowe, szkoły, obiekty związane z kulturą i rozrywką, obiekty wojskowe; a wreszcie bardzo dużo przykładów architektury mieszkaniowej. Jak w każdej epoce, są to rzeczy lepsze i gorsze pod względem architektonicznym. Z pewnością do najciekawszych należą te projektowane przez znanych architektów z Warszawy, Wilna czy innych dużych ośrodków. Takich przykładów mamy również sporo, projekty na Białorusi powierzano często najwybitniejszym projektantom. Można tu dla przykładu wspomnieć Stanisława Filasiewicza, autora oddziałów Banku Polskiego (takie oddziały powstały w Brześciu, Pińsku czy Baranowiczach) albo Hipolita Hryncewicza z Wilna, projektanta dworców kolejowych w stylu narodowym.

Które miasto na Białorusi jest najbogatsze w przedwojenne budynki?

Według mojej wiedzy jest to Brześć, przynajmniej jeśli chodzi o architekturę czasów międzywojennych. Na ziemiach zachodniej Białorusi znajdują się dwa miasta wojewódzkie z tamtego okresu – Nowogródek i właśnie Brześć. Siłą rzeczy w miastach wojewódzkich działo się najwięcej, przy czym Nowogródek był znacznie mniejszy, jego potencjał rozwojowy był bardziej ograniczony i dlatego w Nowogródku powstało mniej realizacji, chociaż także i tam mamy znakomite przykłady architektury międzywojennej, podobnie jak w Baranowiczach, Grodnie, Lidzie czy Pińsku. Przykładów architektury «polskich czasów» na Białorusi mamy zachowanych wiele, jednak często są one rozproszone po licznych mniejszych miejscowościach. Mam tu na myśli na przykład architekturę sakralną lub kolejową.

 Jakie miejsce w Pana publikacjach zajmuje architektura przedwojennego Brześcia? Przecież w latach 20. i 30. trwały tam dość aktywne prace budowlane…

Bank w Baranowiczach

Brześć zajmuje ważne miejsce, ponieważ miasto jako stolica województwa było w latach międzywojennych jednym wielkim placem budowy. Przestrzeń miasta była zresztą specyficzna, bo jak wiemy, stary Brześć został zburzony w XIX wieku w związku z budową twierdzy. Dlatego tak bardzo brakowało monumentalnych gmachów publicznych, urbanistycznych dominant i wielu innych elementów niezbędnych miastu o randze wojewódzkiej. W efekcie realizacje brzeskie są unikatowe w skali całej ówczesnej Polski – nie znam na przykład miejsca, gdzie przy jednej ulicy obok siebie stoi cały rząd dużych gmachów publicznych, reprezentujących wszystkie nurty stylistyczne lat międzywojennych (taką sytuacje mamy przy dawnej ulicy Unii Lubelskiej, obecnej Lenina). W Brześciu mamy też największą kolonie urzędniczą, jedną z wielu osiedli dla urzędników, budowanych na Kresach. W zachodniej części Polski takiego zjawiska w ogóle nie było.

Czy jest zdaniem Pana nadzieja, że w Brześciu w przyszłości pojawi się swój «szlak modernizmu» podobny do polskiej Gdyni? Co jest dla tego niezbędne?

Urząd wojewódzki w Nowogródku

Taki szlak już funkcjonuje dzięki projektowi «Brzeski konstruktywizm», który posiada swoją stronę internetową. Została także wydrukowana mapa turystyczna szlaku. Ten kierunek działań z pewnością warto rozwijać. Przygraniczne położenie Brześcia i udogodnienia formalne dla turystów są ważnymi atutami, które należy wykorzystać dla promocji miasta na polskim i europejskim rynkach turystycznych. Przykładowo, w Gdyni organizuje się coroczne wydarzenie «Weekend architektury», w ramach którego odbywają się imprezy naukowe i kulturalne poświęcone architekturze. Podobne wydarzenie w Brześciu z pewnością ściągnęłoby wielu zainteresowanych. Wymaga to wsparcia ze strony władz lokalnych, jednak najważniejszym warunkiem do podjęcia takich działań są ludzie z energią i potencjałem. Ten warunek – mam wrażenie – Brześć spełnia.

W październiku 2018 r. Pan był jednym z organizatorów wystawy «Wieczność i chwila. 1918-1939 – Polska architekturą silna» w Mińsku i Brześciu. Skąd się wziął pomysł takiej wystawy? Czy była popularna wśród Białorusinów? Czy zabytki Brześcia zostały przedstawione na tej wystawie?

Kasyno w Grodnie

Wystawa, zorganizowana w ramach obchodów Setnej rocznicy odzyskania niepodległościб była przygotowana przez warszawskie «Centrum Architektury». W założeniu miała być prezentowana za granicą, najczęściej przy współpracy z Instytutami Polskimi. Pokazano ją m.in. w Berlinie, Wiedniu, Bejrucie, Sofii, Koszycach i Kijowie. Prezentacja wystawy na Białorusi była wyjątkowa, bowiem w tym jednym przypadku zdecydowano się rozszerzyć ekspozycję o dodatkowe plansze, poświęcone architekturze międzywojennej na zachodniej Białorusi. Nietypowość tej wystawy polegała także na tym, że prezentowano ją dwukrotnie – w Mińsku i Brześciu. Popularność była spora, zwłaszcza w Brześciu. Poszczególne plansze były poświęcone zróżnicowanym tematom zarówno dotyczącym stylów, jak i rodzajów obiektów, a także miastom wojewódzkim – Brześciowi i Nowogródkowi. Poza tym zabytki Brześcia przewijały się na innych planszach, dotyczących gmachów związanych z władzą, obiektów kolejowych czy kolonii urzędniczych.

Czy mógłby Pan zaproponować swój TOP-10 międzywojennych budynków polskich na Białorusi, które warto zobaczyć?

Obiektów o wysokim poziomie architektonicznym jest sporo, wybór takiej dziesiątki będzie zawsze subiektywny. Jeśli jednak mam dokonać takiej selekcji, to powiem tak: 1) zabudowa gmachów użyteczności publicznej przy ul. Lenina w Brześciu (jako całość); 2) kolonia urzędnicza w Brześciu; 3) kościół w Sołach obwodu grodzieńskiego (mój faworyt z nurtu architektury tradycjonalnej); 4) gmach Sądu Okręgowego w Pińsku; 5) poczta w Lidzie; 6) dworzec kolejowy w Porzeczu (obwód grodzieński); 7) kasyno oficerskie w Grodnie (mój faworyt modernistyczny); 8) bank w Baranowiczach; 9) gimnazjum w Lidzie; 10) budynek Urzędu Wojewódzkiego w Nowogródku. Takie zestawienia są zawsze bardzo uznaniowe i równie dobrze ktoś inny mógłby zaproponować zupełnie inny zestaw obiektów. Z tych, które wymieniłem, nie wszystkie są udostępnione do zwiedzania, część to gmachy urzędowe, które do dziś pełnią pierwotną funkcję.

ROZMAWIAŁ DYMITR ZAGACKI

Udostępnij na:

Skomentuj

Twój e-mail nie zostanie opublikowany