KRÓL POLSKIEJ PUSZCZY

Niezwykle dramatyczne, a jednocześnie frapujące są drogi żubrów. Był czas, kiedy niewiele brakowało, aby król naszych puszcz, podobnie jak tur – zniknął na zawsze z listy zwierząt żywych.

Niegdyś żubry zamieszkiwały całą Europę. Za sprawą wycinania wielkich połaci lasów, wielu wojen oraz łowieckich pasji naszych przodków, to wspaniałe zwierzę zaczęło stopniowo ginąć. Już w XII wieku wyginął w Anglii, w Niemczech w końcu XVIII wieku.

Z kniei polskich i litewskich żubry zniknęły w końcu XVII wieku. Jeszcze przez cały XVIII wiek trzymały się w Puszczy Kurpiowskiej i Puszczy Białowieskiej.

Żubry od wieków były zwierzętami łownymi. A że nie występowały zbyt licznie, zawsze były otoczone opieką królewską. Już Zygmunt Stary wydał dekret, mocą którego każdemu, kto bez królewskiego zezwolenia ośmieliłby się ubić to zwierzę, groziła kara śmierci. Również jego syn, Zygmunt August, chronił żubry, chociaż już gardłem za zabicie nie groził.

Nawet rosyjscy carowie, kiedy po rozbiorach Polski zawładnęli Puszczą Białowieską, starali się przestrzegać ochronnych tradycji polskich królów. Car Aleksander nie tylko wydał dekret dotyczący ochrony żubrów, ale i zabronił nawet wyrębu lasów puszczańskich. W 1810 roku podobno żyło w puszczy 320 żubrów. A już w 1857 roku doliczono się w puszczy 1898 sztuk. Ale w latach następnych bierna opieka nad populacją żubra i epidemie, doprowadziły do tego, że ilość tych wspaniałych mocarzy puszczy gwałtownie zmalała.

I wojna światowa zebrała liczne żniwo nie tylko wśród ludzi, ale także i zwierząt. Mimo to jakoś udało się przetrzymać 180 żubrów. W następnych dwóch latach tj. do 1920 roku panowało w Puszczy wielkie bezprawie. Wojenni maruderzy – którzy pozostali na tych terenach, przekształceni w groźne bandy jak również miejscowa ludność nie żałowały zwierzyny, dokonując ostatniego aktu tragedii żubrów.

Jan Sztolcman – wielki przyrodnik i redaktor naczelny «Łowca polskiego»

21 lutego 1921 roku z kłusowniczej ręki Bartłomieja Szpakiewicza – byłego strażnika żubrów – padł ostatni żyjący na wolności niegdysiejszy król puszcz polskich. Była to żubrzyca. Zdawało się, że żubrzy epos dobiegł końca. W obliczu klęski nie skapitulowała jednak garstka światłych obywateli oddanych polskiej przyrodzie. W 1923 roku na Międzynarodowym Kongresie Ochrony Przyrody w Paryżu polski delegat – znany przyrodnik – redaktor naczelny «Łowca Polskiego» Jan Sztolcman przedstawił przejmującą tragedię polskich żubrów. W efekcie jego wystąpienia powstało w Berlinie Międzynarodowe Towarzystwo Ochrony Żubra. Wówczas to na świecie zachowało się jeszcze około 40 żubrów. W 1925 roku było ich już 66, z tego znaczna część z domieszką krwi kaukaskiej, spłodzonych przez byka Kaukasusa, którego car w 1908 roku podarował Karolowi Hakenbeckowi dyrektorowi słynnego Ogrodu Zoologicznego w Hamburgu.

Żubr kaukaski był nieco mniejszy i lżejszy aniżeli białowieski. Został już w latach 1925 – 1926 na Kaukazie całkowicie wytępiony. Zachował się jedynie w ogrodach zoologicznych.

W latach od 1921 do 1924 nie było na terenie Polski ani jednego osobnika omawianego gatunku. W 1924 roku dyrektor Ogrodu Zoologicznego w Poznaniu Sylwester Urbański zakupił od Niemców żubra krwi białowiesko-kaukaskiej – Hagena oraz żubrzycę czystej krwi białowieskiej – Gatczynę. Nie doczekano się po nich cielaków, które by dorosły do wieku dojrzałego. Wówczas to Warszawski Ogród Zoologiczny zakupił w Szwecji buhaja Borussa z domieszką krwi kaukaskiej i dwie żubrzycę z czystej krwi białowieskiej: Biseta i Biseaya, których umieszczono w 20-hektarowym rezerwacie w Białowieży. Również Pszczyna na Śląsku wzbogaciła się o 6 żubrów. W ciągu następnego dziesięciolecia oba ośrodki wzbogaciły się o 38 żubrów. W 1936 roku z pszczyńskiej hodowli przywieziono do Białowieży byka Plish, czystej krwi białowieskiej. Dał on początek czystej krwi nowemu stadu żubrów białowieskich.

Wybucha II wojna światowa. Zdawało się, że nie zostanie ani śladu po żubrach. W Białowieży zdołało przeżyć zaledwie 17 żubrów, a w Pszczynie 19. Niemcy podarowały nam 3 sztuki. Tak że w 1945 roku od wiosny posiadaliśmy 39 najokazalszych przedstawicieli rodzinnej fauny. Już w końcu tegoż roku – 44 sztuki.

Rozpoczął się nowy etap ochrony jak i pomnażania żubrzego gatunku w Europie, w którym Polska odgrywała pierwszoplanową rolę.

W 1952 roku z białowieskiego rezerwatu wypuszczono na wolność pierwsze żubry – dwa byki – Pomruka i Popasa oraz krowę – Pajatę. W 1960 roku stado wolnościowe składało się z 34 sztuk. W 1972 roku Puszcza Białowieska mogła pochwalić się już 401 osobnikami, z których na wolności było 318 żubrów zaś w hodowlach zamkniętych 83.

W dwudziestoleciu tym nie obyło się jednak bez ofiar. W 1953 roku na skutek zastosowania nieodpowiednich szczepionek oraz pryszczycy, wymarło 19 żubrów w polskich rezerwatach.

Aby zachować czystość gatunku wszystkie obszary leśne, nadające się na hodowlę żubrów podzielono na strefę białowieską -z hodowlą żubrów krwi czystej, zaś lasy bieszczadzkie dla żubrów białowiesko-kaukaskich.

Dzisiejszy kompleks leśny Puszczy Białowieskiej leży na pograniczu Polski i Białorusi, zajmując około 1500 km kwadratowych, z czego część polska stanowi nieco ponad 42% powierzchni. Większość polskiej części Puszczy Białowieskiej zarządzana jest przez Nadleśnictwa: Białowieża, Hajnówka i Browsk. W roku 1978 urodził się w Puszczy Białowieskiej dwutysięczny żubr, samiec, który otrzymał imię Karat. Na koniec 1981 roku posiadaliśmy w Polsce jedną trzecią światowego zwierzostanu żubrów, konkretnie 503 sztuki, z czego na wolności 440, w ośrodkach zamkniętych 115 oraz w ogrodach zoologicznych, PGR-ach łącznie 32 sztuki.

Obecnie w polskiej części Puszczy na wolności żyje 596 tych potężnych zwierząt i 39 w rezerwacie. W części białoruskiej na koniec 2016 roku było 510 zwierząt.

Dzięki wielkiemu wysiłkowi przyrodników – Janowi Sztalcmanowi, Janowi Żabińskiemu, Janowi Karpińskiemu, Kazimierzowi Wodzickiemu, Konradowi Wróblewskiemu i ich uczniom – idea odnowy i restytucji królewskiego zwierza została spełniona. Żubr został uratowany dla światowej i naszej ojczystej fauny.

Sięgnijmy do literatury, aby przyjrzeć się dawnym łowom na tego zwierza i poznać pożytki jakie czerpano z mięsa, skóry i rogów tego kolosa puszczy.

Obelisk wystawiony w Białowieży na cześć połowania Augusta III Mocnego, na którym w 1752 roku na jednym z polowań ubito 42 żubry

Niemal wszyscy nasi królowie z wielkim upodobaniem polowali na żubra, bo w zasadzie tylko oni mieli do tego prawo. Wielkie łowy urządzał August III Mocny. W 1752 roku na jednym z polowań ubito 42 żubry, o czym świadczy do dzisiaj wystawiony w Białowieży na tę okoliczność obelisk. Nie były to łowy lecz zwykłe rzezie zwierząt, zapędzanych przez setki naganiaczy do zagród. Do tak spędzonych zwierząt strzelano z broni palnej z lóż i ambon. Wówczas na przykład Stanisław August I w 1774 roku sam jeden położył strzałami 30 sztuk podczas jednego polowania, zaś car Aleksander II w 1860 roku ubił 28 sztuk. Na pamiątkę tego «sukcesu» car wystawił żubrowi pomnik, który obecnie znajduje się w Spalę.

Ostatnie polowanie na żubry miało miejsce w Puszczy Białowieskiej w 1913 roku. Wtedy to książę Monaco zastrzelił dwa dorodne okazy. Odtąd do dzisiaj, oficjalnie już nie ma polowań. Ale tylko oficjalnie. Z dawien dawna łowy na tego zwierza nie były łatwe. Wymagały dużo odwagi i siły aby pozyskać żubra. Zapędzano go do jakiegoś ostępu, którego otaczano sieciami lub ogrodzeniem. Następnie ustawieni myśliwi z ambon strzelali do próbujących ucieczki żubrów.

Aleksander Połujański w 1862 roku w swym dziele «Łowiectwo Polskie» na ten temat pisał: «Najniebezpieczniejsze były łowy na żubra i tura. Jeśli chybił strzelec, wnet rozjuszony zwierz powalił łowcę na ziemię, tak długo nogami go deptał, rogami podrzucał, dopóki nie zabił.»

Mięso zabitych żubrów było najczęściej solone i przechowywane w beczkach. Z sierści, która jest gęsta, ciepła i miękka wyrabiano ongiś różną garderobę. Skórę zaś wykorzystywano do uprzęży. Natomiast sadła żubrzego używano do gojenia ran. Najcenniejszym jednak dla myśliwych było trofeum w postaci okazałych rogów, które ozdabiały komnaty lub ozdobione srebrem służyły jako puchary.

Pisząc o białowieskich żubrach, nie można zapomnieć o carskim pałacu myśliwskim, który znajdował się w samym sercu Puszczy Białowieskiej. Ufundował go w 1894 roku car Aleksander II. Ten wspaniały obiekt stanowił typowy przykład architektury myśliwskiej, która szczególnie rozpowszechniła się w drugiej połowie XIX wieku. Tutaj uczestnicy wielkich łowów spotykali się, aby uczcić łowy carów, na czele z Mikołajem II i innymi monarchami ówczesnej Europy. W czasie I wojny światowej pałac zajęty był przez Niemców. W okresie międzywojennym mieściła się tu Państwowa Szkoła dla leśniczych, kaplica katolicka i Puszczańskie Muzeum Przyrodnicze. Po 1930 roku w pałacu mieściły się apartamenty reprezentacyjne Prezydenta Rzeczypospolitej Ignacego Mościckiego. W czasie II wojny światowej była tu siedziba okupantów radzieckich i niemieckich. Latem 1944 roku w trakcie wycofywania się wojsk niemieckich pocisk trafił w wieżę pałacu, wywołując pożar budynku, który spłonął doszczętnie.

Myśliwski pałac w Białowieży

Chociaż postać żubra jest u nas powszechnie znana, niemniej dla ciekawości, warto sięgnąć do dawnego opisu tego zwierzęcia, przedstawionego w dziele przyrodniczym Gabriela Rzączyńskiego pod tytułem «Historia naturalis curiosa Regni Poloniae» «Żubr z kształtu podobny do wołu, lecz potężniejszej budowy. Wygląd tego zwierza świadczy o jego srogości. Ma on wysokie i szerokie czoło, zgięte rogi, uszy małe, oczy wielkie krwawe. Z podbródka zwisa mu broda. Grzywa z długich włosów pokrywa całą szyję, ramiona, górną część nóg przednich. Tylna część ciała jest chudsza od przedniej, ogon jak u wołu».

Żubr wyraziście wpisał się w polską kulturę. Znalazła się też głowa żubra w heraldyce. Odwiedzając powiat hajnowski w województwie podlaskim można często spotkać króla puszczy oko w oko. Czyni na nas ogromne wrażenie. Imponuje nam ogromem i wyrazem siły swej postaci. Jego ulubionymi matecznikami są spokojne cieniste knieje. Najchętniej wybierają suche enklawy leśne, gdzie pod rozłożystymi konarami starych drzew rozwija się bogata roślinność. Zimą obgryzają gałązki drzew, pędy, korę i mchy. Wbrew nazwie trawa zwana «żubrówką» nie jest ich przysmakiem. Wiosną wychodzą na łąki w poszukiwaniu soczystych roślin. W okresie lata przebywają w pobliżu wody, chociaż nie lubią się kąpać, tak jak łosie czy dziki. Piją często do 50 litrów wody dziennie. Zimą trzymają się przy paśnikach i bardzo cenią sobie siano i przepadają za burakami czy brukwią.

Są to zwierzęta towarzyskie, o czym świadczy fakt, że żyją w większych lub mniejszych stadach, często od 10 do 20 sztuk. Chmarze czyli stadzie przewodzi doświadczony żubr. Stare samce są samotnikami, zaś cielęta przebywają z krowami i stadem familijnym.

Stare byki bywają złośliwe, stają się utrapieniem dla straży leśnej, rolników i grzybiarzy. Kiedyś jadąc z Bielska Podlaskiego do Białowieży natrafiłem na kilka żubrów, które położyły się na szosie. Nie pomogły sygnały samochodu. Dopiero po godzinie zeszły z jezdni. Mogłem jechać dalej. Bywa, że napadają na zbieraczy grzybów kalecząc ich niemiłosiernie. Szczególną agresywność przejawiają podniecone w okresie godów, które u żubrów przypadają między sierpniem i wrześniem.

Ci, którzy mogli podziwiać walkę żubrów, rywalizujących między sobą o samice, uważają, że są to najwspanialsze widowiska. Te zawzięte pojedynki nierzadko kończą się kalectwem, a nawet śmiercią jednego z napastników.

Żubrzyca nosi płód przez dziewięć miesięcy. Cieli się w maju lub czerwcu, a na świat wydaje jedno, rzadziej dwa młode. Noworodek waży około 20 kg. Cielaki przez dwa lata przebywają pod troskliwą opieką matek, które w międzyczasie unikają zapłodnienia. Żubry żyją do 35 lat. W ogrodach zoologicznych zaledwie 25 lat.

Żubr, który w latach 20-tych ubiegłego wieku był prawie na granicy wyginięcia, szybko się odrodził. Dzięki wysiłkom uczonych i wspomagających instytucji został uratowany. Był pod całkowita ochroną. Tak się rozmnożył, że sprawiał i sprawia obecnie kłopot. Mamy tych pięknych zwierząt za dużo. Sprzedaliśmy ich za granicę ponad 500 sztuk. Teraz chętnych na ich zakup jest niewielu.

Rabunkowa gospodarka drzewna sprawiła, że niewiele już pozostało wolnej przestrzeni do rozmnażania posiadanego stanu tych zwierząt. I chociaż od czasu do czasu dokonuje się niewielkiej selekcji żubrów nieprzydatnych do dalszej hodowli, nie powoduje to wielkich strat, tak jak i wypadki kłusowania żubra, jakie miały miejsce w latach minionych.

Żubry są odporne na choroby. Żyjąc na swobodzie zachowują bardzo dobrą kondycję. Dzięki opiece człowieka i dokarmianiu są silne, wytrzymałe, toteż podczas ciężkich zim nie dochodziło do osłabienia i degradacji sztuk.

W Puszczy Białowieskiej mamy obecnie żubrów nadmiar. Z każdym rokiem nadwyżka będzie coraz większa. W uprawach i młodniakach są coraz większe szkody. Żubrzy problem mogą rozwiązać tylko naukowcy. Dla miłośników polskiej fauny najważniejszym jest to, aby ten piękny zwierz na zawsze zachował prawo obywatelstwa w polskich puszczach i już nigdy nie był zagrożony w swej gatunkowej egzystencji.

WIESŁAW FALKOWSKI

Artykuł powstał głównie w oparciu o następującą literaturę:

  1. Stefan Maciejewski, Saga uratowanych
  2. Piotr Załęski, Okruchy wielkich łowów
  3. Łowiec Polski, nr 8 i 9 z 1998 r.
  4. W zgodzie z naturą. Dodatek Ekologiczny do Gazety Współczesnej z 2008 r.
Udostępnij na:

Skomentuj

Twój e-mail nie zostanie opublikowany