«Ostatni bartnicy europejscy, których spotkałem»

25 listopada 2016 roku w Muzeum Białoruskiego Polesia w Pińsku odbyło się otwarcie wystawy Krzysztofa Hejke „Ostatni bartnicy europejscy, których spotkałem”. Wystawa poświęcona jest tradycji bartniczej – dawnej formie pszczelarstwa leśnego polegającej na chowie pszczół w specjalnie w tym celu wydrążonych dziuplach drzew, czyli barciach.

 

Ekspozycja składa się z unikatowych zdjęć zrobionych przez Krzysztofa Hejke w ciągu wieloletnich badań tematu, autentycznych narzędzi bartniczych oraz ekranów multimedialnych przedstawiających życie pszczół w środku kłody.

„Na ślad bartników natrafiłem w 2003 roku na Polesiu, gdy robiłem zdjęcia dla „National Geographic Polska” i od tego czasu podążam ich (prawie) niewidzialnym śladem. Wtedy to właśnie, w nieckach dawnych poleskich rozlewisk, dostrzegłem „beczki”, kłody. Umieszczone na drzewach, pionowo lub poziomo… Wyglądały jak wyniesione tam siłą jakiegoś przemożnego kataklizmu, jakby potopu… Ze zdziwieniem odkryłem, że w tych wydźwigniętych pod niebo kłodach żyją… pszczoły”.

Od lewej: Mikołaj Kaczanowski, Krzysztof Hejke, ks. Andrzej Ryłka

Autor przyznał się, że mimo licznych podróży po całym świecie, czegoś takiego nie widział nigdzie. Będąc dociekliwym reporterem, poszedł do źródeł – spotkał się z  ostatnimi bartnikami na Polesiu. Poszukiwał tych, którzy zawód ten przejęli od dziada pradziada. Było to prawdziwym wyzwaniem, gdyż ludzi tych łączy jedna wspólna cecha – są kompletnie odizolowani od nowości pszczelarskich, nie kontaktują się ze sobą, nie należą do żadnych związków – więc naprawdę nie jest łatwo spotkać takie osoby. Taką osobą jest obecny na wernisażu Mikołaj Kaczanowski z Pińska. Przez wiele lat był konsultantem i przewodnikiem autora wystawy, a także jego przyjacielem.

A cóż takiego fenomenalnego jest w bartnictwie?

„To najbardziej prosta forma dla pszczół. Współczesny pszczelarz to jak „dyrektor fabryki”, gdzie każda pszczoła ma swoją rolę, a „dyrektor” koordynuje – wymienia matkę, dokarmia, leczy. Wybiera przeważnie taki teren, gdzie pożytek pszczeli jest korzystny. A bartnik tworzy miejsce i raz w roku przyjmuje to co pszczoła zrobi. Nie ingeruje i nie dokarmia. Pszczoły w barciach same wszystko konstruują – zafascynowała mnie ich umiejętność powrotu do korzeni genetycznych”.

W swych badaniach Krzysztof Hejke korzysta z najnowszych osiągnięć bezingerencyjnej obserwacji życia pszczół, używając kamer termowizyjnych, wykorzystywanych m.in. przez NASA na Marsie. Dzięki zaawansowanym środkom technicznym autor obserwuje transmisję w trybie on-line z dwóch barci w Polsce. Dzięki temu możemy powiedzieć, co dzieje się w środku w zimie, gdy nikt tam nie zagląda.

Bartnicy. Kim są ci wyjątkowi ludzie?

Przez kilka lat szukania śladów bartniczej profesji poznałem kilkunastu bartników, mieszkających nie tylko w Polsce, lecz też na terenie dzisiejszej Litwy, Białorusi, Ukrainy. Wszystkich ich łączy polski rodowód, rodzinna tradycja i niewzruszona wiara w niemal boską moc leśnego miodu. W większości są to ludzie wiekowi, o wyjątkowej sprawności fizycznej, pogodnym usposobieniu. Do naszych czasów dotrwali jako swego rodzaju duchy przeszłości, niezauważeni przez media, etnografów, muzea, które nie zadbały o to, by w porę gromadzić ostatnie narzędzia ich pracy. Niektórzy z bartników odchodzili niemal na moich oczach…

Wystawa „Ostatni bartnicy europejscy, których spotkałem” jest jedyną w swoim rodzaju na Białorusi. Mamy wielką nadzieję, że będzie to pierwszy krok ku odrodzeniu tego starożytnego i zanikającego rzemiosła. Obecnie, wśród młodych ludzi wzrasta zainteresowanie tym tematem. Neobartnictwo staje się coraz bardziej popularne również w Polsce. Jest to zwarta grupa młodych ludzi, którzy wspierają się nawzajem, a nawet prowadzą szkolenia dla bartników z innych krajów. Poprzez rozwój transgranicznej współpracy w tej dziedzinie między Polską, Ukrainą i Białorusią pasjonaci bartnictwa będą się starać m.in. o to, by ten unikalny zawód znalazł się na liście niematerialnego dziedzictwa UNESCO.

Krzysztof Hejke – profesor sztuk filmowych, fotograf i operator. Uczestnik i dokumentalista wypraw wysokogórskich m.in. w Himalaje, na Alaskę, Syberię, Kaukaz, Kilimandżaro. Od kilkunastu lat przemierza dawne Kresy RP i Syberię w poszukiwaniu śladów aktywności Polaków, a także ich potomków.

 

Anna Godunowa

Udostępnij na:

Skomentuj

Twój e-mail nie zostanie opublikowany