Wspomnienia z historii. Rozmyślanie „człowieka szarego”

Obecny rok jest obfity na różne rocznice, okrągłe daty, które w swojej kolejności przepływają w naszej pamięci. Można udawać, że nic się nie stało, tak sporo czasu przeszło, wierząc, że zamilkły groby, a zgliszcza porosły zielskiem i chwastami, a naoczni świadkowie odchodzą z każdym rokiem. Ale niemożliwie żyć z krzykiem sumienia, które każde zło wypomina i oskarża.

Jak żyć, gdy ktoś odebrał życie rodakom, krewnym i znajomym, sąsiadom, dzieciom i kobietom, palił domostwa czy okradał z dobytku?

Rocznice mogą nas mobilizować do długotrwałych działań. Niektóre rocznice i zdarzenia będziemy stale nosić w sercach. Dziś, w roku jubileuszowym często wspominamy o Powstaniu Styczniowym, które odbywało się w XIX wieku, 150 lat temu. Najważniejszy zryw niepodległościowy rozbiorowej Polski budzi wiele pytań i kontrowersji. Jak wielkie jest to zagadnienie dla współczesnych ludzi? Nasi przodkowie walczyli nie tylko przeciwko zaborcom, za wolność, za równość, za niepodległość, ale i za całość terenów Rzeczypospolitej.

Mój prapradziadek był uczestnikiem Powstania Styczniowego i zginął, zostawiając osamotnioną rodzinę i majątek. W ciągu dalszym rodzina nawet zmieniła nazwisko, aby uniknąć prześladowań. Było oczekiwanie i nadzieja, że rok 2013 będzie oficjalnie ogłoszony w Polsce Rokiem Powstania Styczniowego, ale tak się nie stało…

* * *

Okres od 1 marca – 21 października 2013 r. ogłoszony Rokiem Żołnierzy Wyklętych. Wiedza historyczna dotycząca „Żołnierzy Wykłętych” u nas jest bardzo słaba. Ludzie wciąż powtarzają, że to byli partyzanci, bandy w lesie, że ktoś walczył z nową władzą komunistyczną. Mało kto obecnie rozumie na Białorusi, że byli to niezłomni żołnierze, bohaterowie, którzy walczyli z totalitaryzmem, bronili swojego kraju i swoich małych Ojczyzn, swoich rodzin, przyszłości swoich dzieci. „Żołnierze Wyklęci”, którzy przeciwstawiali się sowietyzacji ziemi polskiej i Polaków.

Reżim komunistyczny krwawo rozprawił się z bohaterami, a naród polski przez kilkadziesiąt lat był niszczony i otruwany komunizmem, odgłosy tych tragicznych lat jeszcze odbijają nam się dzisiaj, rzutując na nasze życie współczesne.

Wielki rozgłos na Białorusi uzyskała akcja ustawienia krzyża przez działaczy ZPB we wsi Raczkowszczyzna 12 maja 2013 r., który stał dowodem pamięci poakowskiej formacji i cierpienia polskich żołnierzy zamordowanych przez NKWD. Jednym z zamordowanych był Anatol Radziwonik ps. „Olech” – ostatni dowódca formacji poakowskich Lida-Szczuczyn. „Olech” poległ 12 maja 1949 r. nad rzeczką Niewisze, niedaleko wsi Raczkowszczyna, podczas próby przebicia się przez pierścień sowieckiej obławy.

Niedługo stał krzyż, wkrótce odbył się akt wandalizmu, akt obrazy uczuć religijnych wiernych katolików. Każdy krzyż jest także świadectwem historycznym. Dla katolika krzyż jest symbolem życia i światopoglądu. Znakiem krzyża zaczyna się i kończy modlitwa, każdy dzień, każda ważna sprawa… Pięknie powiedziała pani Weronika Sebastianowicz, prezes Stowarzyszenia Żołnieży AK na Białorusi: „Krzyż jest święty i należy się pośmiertnie każdemu człowiekowi, który się urodził”.

* * *

Na pewno mało kto zauważył burzę komentarzy w białoruskich niezależnych mediach. Wielka ilość nieświadomych Białorusinów atakowało bezpodstawnie Armię Krajową. „AK – polska przestępcza organizacja. Dla Polaków oni bohatery, dla Ukrainców i Białorusinów – siepaczy i zabójcy…”; „Na ziemi białoruskiej nie powinno być pomników armii innych państw. I kropka.”„Chcecie demokracji i pomników dla siebie ukochanych – wyjeżdżajcie do Polski i tam stawcie. Pozwólcie dla naszej ziemi, stać naszej. A, ten proces, nie bardzo szybki…” „Popieram wandalów…” „Niech Polacy cieszą się, że tu z nimi nie było tego, co było na Ukrainie…” – i tak w dalszym ciągu.

Jest stały brak wiedzy o tragicznym i ciągle bolesnym rozdziale w historii naszych sąsiednich narodów. Wiadomo już od dawna, że antypolskość wyrastała ze stalinowskiej i hitlerowskiej ideologii, w której Polacy uważani byli za jednego z podstawowych wrogów. Oczywiście antypolskość miała swój grunt historyczny w nienawiści do Polaków, związanej z rozbiorami, z germanizacją, rusyfikacją oraz ludobójstwem ludności polskiej.

Chciałbym wszystkim przypomnieć, że: „Armia Krajowa (AK) – zakonspirowana organizacja zbrojna polskiego podziemia w latach II wojny światowej, działająca na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, okupowanej przez Niemców, ZSRR i Słowaków”. Oddziały AK walczyły na swoim terytorium, AK nie walczyła przeciw Białorusi.

Najdalej wysunięty na wschód polski oddział AK był w okręgu „Stołpce” (Puszcza Nalibocka), a niedaleko Stołpców, w Kołosowie przechodziła państwowa polsko-sowiecka granica. Trzeba jeszcze wspomnieć, że zgrupowanie Stołpieckie z N owogródzkiego okręgu AK brało udział w Powstaniu Warszawskim Za sprawami wielkimi została zapomniana lokalna data jubileuszowa.

* * *

Już przeszło 70 lat od wybuchu Powstania przeciw niemieckim zaborcom w Iwieńcu. 19 czerwca 1943 r. AK zaskoczyła miasteczko Iwieniec i utrzymywała go w ciągu doby. W lipcu były obchody 70 rocznicy ludobójstwa Polaków na Wołyniu, dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich.

„Rzeź wołyńska” – to jedna z największych zbrodni dokonanych na narodzie polskim, o której wielu mieszkańców Białorusi nigdy nie słyszało. Masowe zbrodnie na polskich mieszkańcach Wołynia, kiedy ginęli od kul, siekier, wideł, kos, pił, noży, młotków, za to, że byli Polakami. Płonęli razem z kościołami i domami, w których się ukrywali. Często śmierć następowała po barbarzyńskich torturach. Nie oszczędzano kobiet, dzieci i starców.

11 lipca owego roku minęło 70 lat od Krwawej Niedzieli, apogeum rzezi wołyńskiej, ukraińskiego ludobójstwa na Polakach, według historyków, jednego z najstraszniejszych dni II wojny światowej. 15 sierpnia Polacy obchodzą jednocześnie święto Wojska Polskiego, rocznicę Bitwy Warszawskiej oraz Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny.

* * *

Byłem obecny na Mszy św. w kościele katolickim w ten dzień świąteczny, ale nic nie usłyszałem o szczęśliwym dniu 15 sierpnia dla Polski i Polaków, o tym, że w tym roku przypada 93 rocznica „Cudu nad Wisłą”. 16 sierpnia 2013 roku minęła kolejna, już 93 rocznica uderzenia Wojsk Polskich dowodzonych przez Marszałka Józefa Piłsudskiego z dorzecza Wisły i Wieprza.

W wyniku tego uderzenia zwycięska dotychczas Armia Czerwona została nie tylko odparta od wrót stolicy Polski – Warszawy, ale również prawie całkowicie rozbita. Bitwa ta została uznana w świecie przez historyków za jedną z 17 najważniejszych bitew w historii ludzkości. Czemu rocznica „Cudu nad Wisłą” nie została potraktowana jako wyjątkowy dar historii dla Polski i Polaków?

Tradycja, pamięć zbiorowa, obyczaje i zwyczaje zwykłe występowały wcześniej w kościele jak sprawy wspólne, tradycjami społecznymi i religijnymi. Już nie odczuwa się na Białorusi głębokiej więzi katolicyzmu z patriotyzmem. Niestety, zmienia się Kościół katolicki na Białorusi, który zawsze był tutaj twierdzą polskości, on rzeczywiście stanowi się „kościołem milczenia”, stopniowo przestaje być autentycznym, niezależnym.

* * *

Kolejna rocznica, o której też mało pamiętają na Białorusi. 45 lat temu, ZSRR i inni członkowie Układu Warszawskiego (Polska, Węgry, NRD i B ułgaria) dokonali inwazji w nocy 20 sierpnia na 21 sierpnia 1968 r. na tereny Czechosłowacji. W pierwszym rzucie inwazji wzięło udział od 200 do 250 tys. żołnierzy i ok. 4200 czołgów. Okupowany obszar obejmował 20 tys. km kw.

Wojsko Polskie też brało udział w tej interwencji. Osobiście byłem uczestnikiem tej interwencji w składzie wojska ZSRR . Poznałem prawdę o „Praskiej Wiośnie” 1968 r. na własne oczy, poznałem komunizm w praktyce. Inwazja wojsk Układu Warszawskiego umożliwiła Moskwie rozlokowanie na terenie Czechosłowacji „liczebnie potężnej Centralnej Grupy wojsk Armii Radzieckiej, która wypełniała istniejącą dotychczas lukę operacyjną”.

W pamięci pozostał piękny wiersz, odzwierciedlający ówczesną rzeczywistość:

W dymie paliwa szaroniebieskim,

Żeby skończyć z „Praską wiosną” jednym ciosem,

Narzucił się czołgowy komunizm razem

Na „socjalizm z ludzką twarzą”…

Historia musi być prawdziwa – nawet jeśli okazałaby się ona trudną do zaakceptowania. Nasza historia jest fundamentem tożsamości, świadectwem naszych korzeni, ale tylko ta prawdziwa – może być podstawą do krzewienia patriotyzmu i poczucia wolności. Tylko na fundamencie prawdy, nawet tej najtrudniejszej, można budować lepszą przyszłość, wejść na drogę dobrosąsiedzkiej współpracy i istnienia.

Bernard Pakulnicki, Horodzieja

Udostępnij na:
Tagi:

Skomentuj

Twój e-mail nie zostanie opublikowany