«URATUJ, CHCĄ ZABIĆ NIEWINNYCH!», historia o tym, jak w 1942 roku za wstawiennictwem Bogurodzicy 57 rodzin wsi Rożkówka uniknęło rozstrzelania

сканирование0040Taka właśnie jest Rożkówka: niewielka wieś schowana w głębi Białowieskiego lasu, kamienieckiej części puszczy. Zapomniany przez ludzi zakątek świata. Przez ludzi, ale nie przez Boga… Kiedyś tutaj kwitło życie: była szkoła, poczta, klub. Odbywały się pokazy filmów i brzmiała dookoła muzyka nocnych imprez tanecznych. Niczego już nie ma. Pozostały tylko porzucone domy i kilku mieszkańców – świadków uciekającego czasu. W sobotę wieczorem cerkiewny dzwon „zaprasza” parafian na modlitwę. Ale komu bije ten dzwon, gdyż ksiądz i ministrant odprawiają mszę w pustej świątyni? Taka jest miejscowa codzienność. Inaczej jednak wygląda

Nina Borkowska

Nina Borkowska

Rożkówka w dni świąt religijnych: cerkiew wypełnia się blaskiem świec i tłumem przyjeżdżających pielgrzymów, wznoszących modlitwy do Matki Boskiej w rozmaitych potrzebach. Najbardziej uroczyście obchodzi się tutaj rocznicę ocalenia mieszkańców wsi z 28 września 1942 roku od rozstrzelania niemieckimi okupantami za wstawiennictwem Bogurodzicy.

Była godzina czwarta nad ranem 28 września 1942. Niemcy otoczyli wieś. Nikt nie spał: hałas i ryk silników na zewnątrz wystraszył wszystkich. Hitlerowcy okupanci skazali na karę śmierci mieszkańców wsi, oskarżając ich o pomoc i wsparcie partyzantów. Młodych ludzi jako siłę roboczą wywieziono do Białowieży.

Wyryty dół

Wyryty dół

– Mamo, wybacz mi, ale chcę żyć! Tak bardzo jeszcze chcę żyć! – Wspomina Nina Borkowska, jak krzyczała do swojej matki z małym braciszkiem- -niemowlęciem w ręku. Dobrowolnie wspinała się do wozu pełnego młodzieży szykującej się na wyjazd do pracy. Miała wtedy 17 lat. Później jej braciszka, jak i inne małe dzieci zabrano rodzicom i przekazano do sąsiedniej wsi. Resztę Rożkowian pędzono do zachodniej części wsi i zmuszono do kopania sobie wypalanego wapnem dołu. Mieszkańcy płakali, żegnali się z życiem. Wołając do nieba padali na kolana dookoła dołu. Nagle pojawił się w niebie niemiecki samolot. Okrążył kilka razy Rożkówkę i wylądował w pobliżu. Z samolotu wysiadł niemiecki oficer i podszedł do dowódcy ekspedycji karnej. Szepnął coś do niego, a następnie przemówił do ludzi za pośrednictwem tłumacza, że leci do Białegostoku (gdzie znajdowała się centrala jednostki NSDA P), a jeśli nie wróci za 2 godziny – to wszyscy skazani na śmierć zostaną rozstrzelani. W związku z tym realizacja kary została na jakiś czas odwołana.

Mieszkańcy wsi z maj. Herbstem

Mieszkańcy wsi z maj. Herbstem

Po pewnym czasie samolot wylądował ponownie. Niemiecki pilot wyszedł trzymając w ręku papier, który przekazał dowódcy ekspedycji. Było to oficjalne rozporządzenie centrali o zniesieniu kary. Dowódca ogłosił, że ludziom zostaną zwrócone ich rzeczy i dzieci, ale dołu nie powinno się zasypywać przez cały rok, aby pamiętali, że w wypadku utrzymywania kontaktu z partyzantami następnym razem nic nie ocali ich przed karą. Kilka tygodni później niemiecki oficer przybył do Rożkówki z prezentem: przywiózł obraz Matki Boskiej, wyrzeźbiony w drzewie. Wyrzeźbił go na zamówienie pilota żołnierz-artysta, który znajdował się w szpitalu wojskowym w B iałowieży. Niemiec przekazał obraz mieszkańcom wsi ze słowami: „Oto jest wasza Wybawicielka!”

Był to major Emil Albert Henry Paul Herbst – tak nazywał się pilot. Zarówno jego prawdziwe nazwisko jak i inne fakty o tamtych wydarzeniach są znane nam do dzisiaj dzięki niemieckiemu badaczowi, dyrektorowi wydawnictwa „WAGE-Verlag” Waleremu Rippergerowi. Udało mu się też zdobyć w archiwum odpowiednie zdjęcia. Major Herbst przyznał się ludziom, że wtedy, w trakcie wykonywania lotu, objawiła mu się na niebie Najświętsza Maria z Dzieciątkiem w ramionach. Początkowo myślał, że jest to złudzenie, ale kobieta odezwała się do niego: „Uratuj, chcą zabić niewinnych!” – powiedziała Bogurodzica, wskazując majorowi miejsce planowanej zbrodni. To, co zobaczył, tak wstrząsnęło pilotem, że postanowił skręcić w kierunku wsi i osobiście upewnić się, czy tam naprawdę coś się dzieje. 

Poświęcenie nowej cerkwi. W uroczystości wzięli udział major Herbst, kapitan Deker oraz unter-oficer Otto Hanneman. 22/01/1943

Poświęcenie nowej cerkwi. W uroczystości wzięli udział major Herbst, kapitan Deker oraz unter-oficer Otto Hanneman. 22/01/1943

Obraz przywieziony w darze Rożkowianom został wykonany na podstawie szczegółowego opisu przez majora wizerunku Matki Boskiej, jaka była przez niego widziana. Rzeźbiarz utrwalił dziecko Jezusa ze zwojem w ręku – on trzyma pisemne rozporządzenie o ułaskawieniu ludzi. Ponieważ w Rożkówce w tamtym czasie nie było świątyni, obraz ten początkowo został umieszczony w domu dzwonnika cerkwi pobliskiej wsi, który mieszkał w R ożkówce. Urządzono u niego w mieszkaniu prowizoryczny „ołtarz” ku czci Matki Boskiej. Mieszkańcy wsi przychodzili tu dziękczynnie modlić się. Po jakimś czasie okupanci zezwolili miejscowym rozpocząć budowę cerkwi w R ożkówce z materiałów budynku leśnictwa. Takim czynem, na uroczyste oświęcenie nowej cerkwi 22 stycznia 1943 roku został zaproszony major Herbst, który z zaszczytem przyjął w nim udział w towarzystwie jeszcze trzech niemieckich oficerów.

Śniadanie z księżmi prawosławnymi po poświęceniu cerkwi

Śniadanie z księżmi prawosławnymi po poświęceniu cerkwi

– Pamiętam – opowiada Nina Borkowska, – jak wraz z innymi kobietami wyhaftowałyśmy przepiękny ręcznik! Pościeliłyśmy na podłodze cerkwi, aby stali na nim hojni niemieccy panowie. Były również postawione 4 krzesła, aby nasi goście mogli usiąść podczas długiego nabożeństwa, ale żaden nie usiadł – stali „na baczność” przez całą mszę.

W tamtym dniu obraz Matki Boskiej Rożkówskiej został umieszczony w miejscowej świątyni i przechowywany jest tam do dziś. Ikona nigdy nie ulegała restauracji, ale kolory jej farb zupełnie nie wyblakły. Wygłada tak, jak gdyby była wykonana dopiero wczoraj. Jedynie napis „28.9.1942” zdradza jej „niemłody” już wiek.

сканирование0036Na szczęście, żadna wojna między państwami nie zniszczy w ich obywatelach tego, co jest w człowieku najważniejsze – miłości i współczucia do bliźniego niezależnie od przynależności kulturowej lub etnicznej. Miejscowi mówią, że major Herbst odwiedzil ich jeszcze raz po wojnie. Wiele lat później z danych niemieckiego archiwum dowiedzieli się o jego śmierci, która nastąpiła 12 grudnia 1974 roku. Wraz z jego odejściem utracona została więź ciepłych stosunków łącząca Rożkowców i ukochanego już przez nich przedstawiciela „sił wrogich”. Na pewno pilot opowiadał swoim potomkom o tym, co łączyło go z tą niewielką, dogorywającą dzisiaj wsią. Na pewno historia ta jest przekazywana z pokolenia na pokolenie Herbstów. Ale gdzie oni są? Czy ktoś dzisiaj może wiedzieć…

Dół, który miał stać się grobem mieszkańców wioski, w końcu został zasypany. Na jego miejscu są umieszczone dwa krzyże – jeden zainstalowany przez mieszkanców Rożkówki, drugi zaś ufundowany przez wierzących ludzi z Petersburga, którzy dowiedzieli się o cudzie zbawienia.

W roku 2008 malarze klasztoru Aleksandra Newskiego w Petersburgu – małżeństwo Swetłana i E ugeniusz Bolshakowy – wykonali nową ikonę Matki Boskiej odpowiadającą kanonom prawosławnym. Natomiast środki na wykonanie obrazu zostały zebrane przez wiernych prawosławnych z norweskiego miasta Kirkenes.

сканирование003728 września dla mieszkańców wsi – to największe święto! Właśnie w tym dniu każdego roku obchodzą oni dzień swojego wybawienia. Do Rożkówki przyjeżdżają liczni pielgrzymi z różnych miejsc nie tylko z B iałorusi, ale też Rosji, Polski, Ukrainy, aby według tradycji po uroczystym nabożeństwie wziąć udział w procesji do krzyży w zachodniej części wsi, czyli do miejsca byłego wypalanego dołu. Wtedy mimowoli odtwarzają w pamięci tamten wrześniowy dzień 1942 roku nieliczni żyjący dzisiaj świadkowie wydarzeń, wśród nich jest też Olga Sajewicz, którą zestresowana ciężarna matka urodziła akurat tutaj na kopcu pitu.

сканирование0039

Matka Boża Rożkowska

Olga Semianiuk

Rożkówka-Brześć

Udostępnij na:

Musisz być zalogowany aby komentować Login