Moja przestrzeń pamięci

„Spotkania przy grobach to także okazja do przekazania pamięci rodowej i zbiorowej”

(…) Każdy z nas, kto był wychowany w polskiej rodzinie, od dzieciństwa był uczony, aby pamiętać o zmarłych, modlić się o ich zbawienie, odwiedzać i pielęgnować groby. W tym okresie ujawnia się głęboka tęsknota, staje się widoczna przechowywana pamięć o zmarłych, zauważalna nieustępliwa walka ze zniszczeniem, z rozkładem, z następstwami śmierci. Ale, jakoby wbrew listopadowej aurze i przytłaczającej atmosferze odwiedzanych nekropolii, to czas ten pełen radości i chrześcijańskiego optymizmu płynącego z wiary w zbawienie i świętych obcowanie. Dobrze wiem, że tysiące ludzi na Ostrowiecczyźnie udają się całymi rodzinami na cmentarze i odwiedzają groby swoich rodziców, krewnych, składając kwiaty i zapalając znicze. Część ludzi wędruje na cmentarze, pokonując w tym celu nieraz dziesiątki i setki kilometrów. „Ojczyzna to ziemia i groby” – to zdanie wypowiedziane przez kard. Wyszyńskiego tkwi zawsze w pamięci.

Przed dniami szczególnymi – Dniem Wszystkich Świętych i Dniem Zadusznym – wyjechałem do Ostrowca, do miejscowości rodzinnej, w kraj dzieciństwa i młodości. Na zawsze pozostała w pamięci Mała Ojczyzna, przecież z niej powstają cudowne wspomnienia i marzenia, które są nieodłącznie związane z historią tej ziemi. Pokonałem znaczną odległość od Nieświeża do Ostrowca. Na całym szlaku podróży widziałem, jak ludzie pracują na cmentarzach, przygotowują się do święta.

Kościół katolicki pw. Wzniesienia Krzyża Świętego (1910-1911) obok starego cmentarza w Ostrowcu

Kościół katolicki pw. Wzniesienia Krzyża Świętego (1910-1911) obok starego cmentarza w Ostrowcu

Czas podróży na szlaku do Małej Ojczyzny zleciał mi szybko. Już jestem na starym cmentarzu w Ostrowcu, przed kościołem pw. Wzniesienia Krzyża Świętego. Wspólnie z krewnymi, w znak pamięci i wdzięczności złożyłem kwiaty na groby rodziców i dziadków, krewnych, przecież kwiaty symbolizują życie i miłość. Pamiętajmy o modlitwie za nich, bo ona jest największym darem, jaki człowiek żyjący może ofiarować zmarłym. W myślach i modlitwie zostałem rzeczywiście połączony ze zmarłymi. Każdy krzyż, nagróbek, tablica, inskrypcja to świadectwo. Wokół tak dużo znajomych nazwisk sąsiadów, które zawsze były na słuchu od dzieciństwa. Na cmentarzu widoczna jest także różnica w statusie majątkowym. Kiedy naokoło widać inskrypcje w języku polskim, dobrze rozumiem ziomków – jest to pragnienie zachować ślady polskości na ziemi, gdzie żyli i umierali Polacy. Każdy cmentarz na tej ziemi jest rzeczywistą skarbnicą narodowa. Uważnie obserwując groby, po krzyżach i nagrobkach można odczytać prawdziwą historię tej ziemi, albo jak mówią:„ Dzieje twojej ziemi na grobach czytaj”.

W tym roku Dzień Wszystkich Świętych przypadł na sobotę, a Dzień Zaduszny – na niedzielę. Te uroczystości nie są na Białorusi ustawowo wolnymi od pracy. Niezwykle ciepła, wyjątkowa pogoda na te święta, a do tegoż dnie wolne – wszystko więc sprzyjało temu, by pierwszego i drugiego listopada moi rodacy tłumnie odwiedzali cmentarz. 1 listopada to w naszej tradycji czas spotkań rodzinnych przy grobach najbliższych. Przodkowie łączą ludzi, a spotkanie przy grobach, to także okazja do przekazania pamięci rodowej i zbiorowej. Wspólnie z krewnymi zapaliłem znicze, ten ”płomyk nadziei” na grobach matki i ojca, dziadków i krewnych. Niech wątły płomyk znicza ogrzeje i oświeci drogę każdej duszy zmarłego, która najbardziej potrzebuje naszej modlitwy. Znów w najgłębiej ukrywanych uczuciach miewających wrzęcz intymny charakter czułem się poruszony. Na pewno odwiedzając groby swoich bliskich, trzeba zadbać o groby żołnierzy poległych za naszą Ojczyznę lub o mało znanych bohaterach, na mogiłach których nikt jeszcze nie złożył kwiatów lub nie zapalił zniczy.

Odwiedziłem kościół parafialny pw. św. św. Kosmy i Damiana. Już od przystanku autobusowego jak na dłoni widać miasto Ostrowiec. Nad miastem widać wzniosłe dźwigi budowlane. Buduje się „miasteczko atomowców”. Obecnie chodnikiem od przystanku autobusowego można już dojść do wsi Bielkiszki. Z budownictwem elektrowni jądrowej w okolicach Ostrowca zmienia się skład etniczny ludności, przychodzi „nowa kultura i tradycje”. Budownictwo ma status „ogólnobiałoruskiej budowy młodzieżowej”, a miasto Ostrowiec – centrum zamieszkiwania budowniczych i specjalistów.

Kościół katolicki pw. św. św. Kosmy i Damiana (1785-1787) w Ostrowcu

Kościół katolicki pw. św. św. Kosmy i Damiana (1785-1787) w Ostrowcu

Ale najpiękniejszym budynkiem w Ostrowcu pozostaje kościół św. św. Kosmy i Damiana, zbudowany w stylu klasycystycznym, który wkrótce skończy 230 lat! W tym kościele byłem ochrzczony, żegnałem i odprowadzałem moich rodziców na cmentarz. Ogólnie mówiąc, z tym kościołem związane jest całe moje życie świadome. Uważnie wpatruję się w wygląd zewnętrzny kościoła, zwracam uwagę na podłogę drewniana świątyni, którą pomagał robić kiedyś mój ojciec. Po Mszy świętej (w języku polskim), spotkałem przed kościołem kolegę z klasy. Nie widzieliśmy się od 30 lat. Dowiedziałem się ze smutkiem, że większość naszych kolegów i koleżanek z klasy już nie żyje…  Podczas rozmowy zwracam uwagę na stary dębowy krzyż, który stoi obok wejścia do kościoła. Wydaje się, że on stoi tu od zawsze. Obecnie ma on żelazną podstawę, i na pewno będzie stać jeszcze długo…

Wieczorem, odpoczywając w Ostrowcu, przypadkowo znalazłem kilka ostatnich numerów lokalnej gazety. Przeczytałem ostatni numer z nadzieją, że będzie jakiś artykuł o tematyce święta 1 i 2 listopada na Ostrowiecczyźnie. Byłem bardzo zdziwiony i oburzony treścią gazety. Państwowa gazeta rejonu ostrowieckiego wygląda tak samo jak sowieckie gazety lat 60.-70., niczym się nie różni. W treści wydania – manipulowanie historią i prymitywna propaganda.

Zgodnie ze statystyką państwową, w okresie 1959-1999 r. w rejonie ostrowieckim mieszkało 90,2% katolików. Obecnie skład ludności niewiele się zmienił, czyba że kosztem przybyłych na budownictwo elektrowni jądrowej osób. W rejonie jest 13 parafii katolickich oraz 6 kaplic. Cerkiew prawosławna pw. św. św. Piotra i Pawła została zbudowana w Ostrowcu dopiero w okresie 1994-1999 r. Co prawda, na krańcu rejonu ostrowieckiego, we wsi Strypiszki, istniała drewniana cerkiewka prawosławna staroobrzędowców. Nie rozumiem, jak można nie znać historii ziemi po której się chodzi? Jak można lekceważyć miejscową ludnośc tych terenów?

2 listopada brałem udział w Mszy świętej w kościele Podniesienia Krzyża Świętego. Świątynia katolicka znowu zbiera tłumy katolików. Zauważyłem, że współczesność dotarła do Ostrowca, w tym kościele Msza święta dla młodzieży odbywa się „z gitarą”. Obok obu kościołów widziałem samochody z rejestracjami litewskimi, nawet kilka autokarów turystycznych z Litwy jechało w kierunku wsi Gerwiaty, Giry, Rymdziuny… W tych miejscowościach mieszka litewska mniejszość narodowa na Białorusi.

Warto pamiętać, że troska o groby i wspólna modlitwa rodzin za zmarłych odgrywają ważną rolę w sprawie wychowania młodego pokolenia. Od tego, na ile chrześcijańskie tradycje zaduszkowe rodzice przekażą swoim dzieciom, zależy, czy będzie ich ktoś wspominać, dbać o ich groby i modlić się o zbawienie ich dusz…

Znowu poszedłem na stary cmentarz. Wątłe płomyki, które zapaliłem, zamiast samotnie przygasać na wietrze, zlewają się z innymi i wspólnie

Stary krzyż dębowy obok wejścia do kościoła pw. św. św. Kosmy i Damiana

Stary krzyż dębowy obok wejścia do kościoła pw. św. św. Kosmy i Damiana

tworzą przestrzeń pamięci. Na cmentarzu powstaje i wzmacnia się uczucie jedności z tym narodem, ze wspólnotą żywych i umarłych. Czuję mocny zapach chryzantem, wosku i parafiny. Bliżej do zmroku wszystkie płomyki biją łuną światła niebywałej piękności. Ta łuna rozprasza mroki nicości, niebytu i zapomnienia. Ludzie wierzą, że krewni w dalszym ciągu żyją, a nasze życie nie skończy się na cmentarzu. Rozumiem, że indywidualna pamięć jednego człowieka jest jednak zbyt staba, by przezwyciężyć wezwania krzykliwej współczesności w tym burzliwym świecie. Naprawdę, kiedy pamięć ma postać tylko osobistego, nikomu nieznanego wspomnienia, poglębia się poczucie samotności, bezradności wobec przemijania. Jednak nie jesteśmy zagubieni, gdyż obcują z nami i nieustannie wspierają nas pokolenia tych, którzy nas poprzedzili. Zbiorowa pamięć zakodowana jest w tradycjach narodowych, niesie ona nadzieję, zyskuje siłę, zdolna ocalić i dać wiarę w istnienie innego świata… Wyobrażam sobie, ile zniczy zapłonie dzisiaj na cmentarzach mojej rodzinnej Ostrowiecczyźny Uroczyście popłynie w jesienne niebo nasza modlitwa: „Wieczny odpoczynek racz im dać Panie, a światłość wiekuista niechaj im świeci…”

Bernard Pakulnicki, Ostrowiec-Horodzieja

Udostępnij na:

Musisz być zalogowany aby komentować Login