Są artyści, którzy przez całe życie szukają swoich miejsc i tematów. Dymitr Mszar nie musiał szukać daleko. Wracał do krajobrazu, z którego wyrósł – do poleskich rzek i rozlewisk, pól, dróg, starych drzew, niewielkich wsi i zmieniającego się nad nimi nieba. W jego obrazach Polesie nie jest jednak pocztówkowym widokiem. Jest przestrzenią osobistą – zapamiętaną, przeżytą i odczuwaną poprzez kolor.

Połoneczka

Dymitr Mszar (1976-2025) urodził się 5 marca 1976 roku we wsi Stryhin (dawniej – Stryhów) w rejonie bereskim. Dzieciństwo i młodość spędził w Telechanach.

Dymitr Mszar

 

„Zawsze, od urodzenia, był ciekawym świata chłopcem” – wspominała jego matka. Fascynowały go książki, filmy, biologia, wędkarstwo, sport, przyjaciele – właściwie cały otaczający świat. Z czasem spośród tych zainteresowań coraz wyraźniej wyłoniły się dwa: muzyka i malarstwo.

 Uczył się gry na bajanie w szkole muzycznej, występował na koncertach i brał udział w konkursach. Równocześnie chodził na zajęcia plastyczne w Telechanach. Jego nauczyciel Aleksy Siedziuk szybko zauważył nie tylko zdolności chłopca, ale również jego niezwykłą wytrwałość. Dymitr potrafił wielokrotnie powtarzać ten sam pejzaż, motyw czy kompozycję, dopóki rezultat nie odpowiadał jego oczekiwaniom.

Pierwszy większy sukces przyszedł bardzo wcześnie. Jako dwunastolatek został wyróżniony w międzynarodowym konkursie plastycznym, a nagrodą był wyjazd do Polski.

Klasztor Kartuzów w Berezie

Polesie było jego pierwszym pejzażem. Okolice rodzinnego Stryhinia i Telechan, lasy, woda i rozległe przestrzenie były krajobrazem dzieciństwa, zanim po latach zaczęły powracać na jego płótnach. Kiedy już jako dojrzały malarz mieszkający w Mińsku coraz częściej zwracał się ku rodzimej przyrodzie, był to więc nie tyle wybór nowego tematu, ile powrót do miejsc, od których zaczęło się jego patrzenie na świat. 

Drogę artystyczną wybrał świadomie. W 1994 roku rozpoczął studia na wydziale artystyczno-graficznym Witebskiego Uniwersytetu Państwowego im. P. M. Maszerowa. Jego nauczycielami byli przedstawiciele witebskiej szkoły malarskiej, między innymi Aleś Memus i Walentyna Lachowicz.

Kościół w Połoneczce

Dobrze opanował warsztat akademicki, ale stosunkowo szybko zaczął wyróżniać się własnym sposobem operowania kolorem i fakturą. Było to widoczne już w studenckich akwarelach i gwaszach, a później w malarstwie olejnym. Na trzecim roku studiów odbyła się jego pierwsza wystawa indywidualna – „Szare melodie”. 

Po ukończeniu studiów przez wiele lat łączył własną twórczość z pracą pedagogiczną. Najpierw uczył w Witebsku, a po przeprowadzce w 2003 roku do Mińska prowadził zajęcia plastyczne dla dzieci i młodzieży. Od 2010 roku pracował w Dziecięcej Szkole Muzyczno-Artystycznej nr 1 w Mińsku.

Jasiołda

Przez cały ten czas malował, uczestniczył w plenerach, projektach oraz wystawach w kraju i za granicą. Doczekał się dwunastu wystaw indywidualnych. Jego obrazy znajdują się między innymi w zbiorach Muzeum Marca Chagalla i Muzeum Sztuki w Witebsku, a także w kolekcjach prywatnych w Polsce, Niemczech i Japonii.

Kolor jak muzyka

Najbliższe Mszarowi były dwa klasyczne gatunki – pejzaż i martwa natura. W swoim malarstwie łączył tradycje białoruskiej szkoły malarskiej z motywami impresjonistycznymi, jednak pierwszoplanowe znaczenie miał dla niego kolor – jego odcienie, wzajemne relacje, rytm oraz współdziałanie ze światłem i fakturą farby. Być może nieprzypadkowo sam artysta opowiadał o malarstwie językiem muzyki. Uważał, że przedmioty przedstawiane w martwej naturze mogą zejść na drugi plan, ponieważ bardziej interesuje go przestrzeń koloru, w której się znajdują. Nakładanie farby, barwne plamy i rytmy porównywał do improwizacji w muzyce.

Chabry

Muzyka, której uczył się jeszcze jako chłopiec w Telechanach, jakby nigdy całkowicie nie zniknęła z jego twórczości. Zamiast dźwięków pojawiły się plamy barwne, zamiast melodii – rytm światła, koloru i farby.

Mszar tworzył całe cykle malarskie: „Świątynie Białorusi”, „Suche kwiaty”, „Muszle”, „Pejzaż miejski”, „Odbitki na deskach” czy „Motywy narodowe”. Obraz „Ziemia pod białymi skrzydłami” z ostatniego z tych cykli został zamieszczony w encyklopedii poświęconej Uładzimirowi Karatkiewiczowi.

Jego Polesie 

Dla nas szczególnie bliska pozostaje jednak ta część twórczości Dymitra Mszara, w której powracał do rodzinnego Polesia. To właśnie poleski pejzaż stał się jednym z najważniejszych motywów jego malarstwa. Nie próbował przedstawiać go fotograficznie. Interesowały go odcienie i półtony, światło rozlane nad wodą, ciężar chmur, odbicia, wilgotne powietrze, rytm drzew i pól. Zwyczajny motyw – rzeka, droga, skraj wsi czy kilka drzew – dzięki kolorowi nabierał własnego nastroju.

Połoneczka

W ostatnich latach życia jeszcze częściej podróżował po Białorusi i zwracał się ku rodzimym pejzażom. Jego żona Katarzyna wspominała, że malarstwo pochłaniało go niezmiennie od czasów studenckich aż do ostatnich chwil, choć potrafił łączyć je z pracą nauczyciela i troską o rodzinę.

Wspólnie podróżowali po kraju, Dymitr nieustannie zachwycał się różnorodnością białoruskiego krajobrazu. Jak wspomina żona, mówił, że tylko tutaj czuje się szczęśliwy.

Mołczadź

Miał jeszcze wiele planów. Chciał malować jak najwięcej rodzimych miejsc i zatrzymywać na płótnie kolejne krajobrazy.

10 września 2025 roku Dymitr Mszar zmarł. Miał zaledwie 49 lat.

Pozostały obrazy. A na nich Polesie takie, jakie widział on sam – czasem rozświetlone, czasem pochmurne, zbudowane z subtelnych przejść barw, ale zawsze bliskie i własne. Patrząc dziś na poleskie pejzaże Dymitra Mszara, trudno nie pomyśleć, że pozostawił w nich coś więcej niż zapis konkretnych miejsc. Pozostawił własny sposób patrzenia na ziemię, do której przez całe życie powracał.

 Foto: Facebook Дмитрий Мшар

Udostępnij na:

Powiązane artykuły: