Zapraszamy do lektury fragmentu niezwykle cennego dzieła „Kultura duchowa Polesia Rzeczyckiego” Czesława Pietkiewicza – jednego z najważniejszych opracowań poświęconych tradycji i codziennemu życiu dawnych mieszkańców Polesia.

W przytoczonym tekście czytelnik przenosi się w świat ludowej wiedzy, w którym rzeczywistość tłumaczono prostymi, a zarazem niezwykle obrazowymi wyobrażeniami. Dowiemy się, jak Poleszucy postrzegali strony świata – gdzie „rodzi się” słońce, gdzie panuje wieczne zimno, a gdzie ciepło i światło. Poznamy też dawne sposoby mierzenia odległości, zanim upowszechniły się nowoczesne jednostki – od „wołania ludzkiego” po wiorsty i mile, a także barwne powiedzenia, które towarzyszyły codziennym doświadczeniom drogi i przestrzeni.

Strony świata. Bóg rozdzielił niebo i ziemię na cztery części: wschód słońca, połudzień, zachód słońca i północ.

Uschò, jèda taki bok świèta dzie sònce ŭschòdzić; tam żywùć kasaokie ludzi.
Na p
òŭdniu sònce podnimàjecsa najwyszej i na jètom bòcy zausiòdy cieplèj czymsia na druhich. Jakby tak ici da ici k sòncu paŭdziònnamu pròsta, to by pryszòŭ aż tudy, dzie lùdzi c z a r n a r a p y (czarnarapa, prawdopodobnie przekręcony Arab)  hòłye chòdziać; da żywùć nàłpy, nacze zwièry takije by nàcze lùdzi. Tam sòńce hreje, jak ahniòm pieczè.

Na zàchadniaj staraniè cieplèj jak na ŭschòdniaj, bo tudy na zimu leciać żuraùli i hùsi.
Pa
ŭnòczny bok zausiódy ciòmny, a sònce nikoli na jom nie bywàje, bo tahdy, kali ù nas noc, to jenò świècić tym ludziàm, szto żywùć pad nim. Tam takije maròzy, szto ludzi chòdziać u tułùpach, zszytych ràzam z kùczmami (czapka zimowa), wòŭnaju  ŭ sierèdzinu i wòŭunaju na wierch, da i stany takije sàmyje nòsiać. Tam poŭ hòda nocz, a poŭ hòda dzień.

 Mierzenie wysokości. Poleszuk, chcąc mieć okrąglak sosnowy odpowiedniej długości bez sęków, mierzy wysokość rosnącego drzewa, od podnóża do pierwszych konarów, w sposób następujący. Odliczywszy od sosny tyle jednostek długości, ile ma wynosić długość poszukiwanej sztuki drzewa, wbija w ziemię kołek, od którego, cofnąwszy się ku sośnie o własny wzrost, wbija tyczkę, równającą się z wierzchem jego głowy. Następnie kładzie się na wznak, opierając głowę o kołek, a nogi o tyczkę, na wierzchołek której patrząc prawem okiem, znajduje na sośnie 3-ci potrzebny mu punkt.

 

Mierzenie odległości. Odległość niegdyś określano wołaniem ludzkim lub rykiem wałowym, ale już w końcu 7-go dziesiątka lat zeszłego st. przeważnie mierzono za pomocą wiorsty (wiersta) i mili (mila) – 7 w. – Jeżeli Poleszukowi coś się nie opłaca ze względu na dość znaczną odległość, to mówi: Nie budu biehać za siedm mil kisiełu chleba albo o koniu: Môna ujechać czatyr y mil i za dwa dni.

Wiersta = 500 saż.

Sażeń = 3 arszyanom, arszyn zaś, według Poleszuka, równa się długości 4 piędzi lub 8 pięści dorosłego mężczyzny, bez względu na niejednakową długość palców lub szerokość dłoni u różnych osobników. W podobny sposób szlachta miejscowa odmierza łokieć domowy = ¾ chłopskiego arszyna. Robią to w ten sposób, do sianokosów i polanek wśród lasów), które mierzą krokami, licząc po 3 kroki na sażeń, wiorsta jest większa od podanego wymiaru.

Hòni = 50—60 saż. Jest to długość pola włościanina, ale stosują tę miarę w każdej okoliczności, mówiąc: hòni, dwòje haniej i tròje haniej).

Ujmując kij na przemian to jedną to drugą ręką, mówią i odliczają jednocześnie: „Poszedł – krawiec – do lasu – po drzewo – po dębowe – na łokieć”. Tenże szlachecki łokieć został przyjęty przez chłopów, którzy go zwą pański łokieć albo łokáć.

Oprócz takich określeń odległości, jak: na wałòw ryki i na klikòwiszcze, używają także: Tak daléka jak pàłku zakinùć. Jak da papòwaje hruszy. Jak da Zmitròwaje palanki albo da stràlceuszkiéh mlinòu i wiele innych, podobnych do szlacheckiego: „Tak daleko, jak święty Michał do Nieświeża”.

Kòsy sażeń = 3-m arszyanom, 4-o piędziowym. Miarę tę stosują głównie do określenia głębokości, np.: Kòpan kumà Chwièdara hłybòkaja u kòsy sażeń. – U Maksimamòu każdziej zàusidóu kòsy sażeń wady. – Kudy ty paprészsa u jètaj duszehubcy i taki wicier? tamże pod tym bièrèham (mowa o Prypeci) hybìna malìnè u try kòsyje sażni. O umierającym mówią: Skòro jemu kòsy sażeń.

Inny sażeń odmierzają na długość rąk wyciągniętych od siebie w obie strony. Tak mierzą lęziwo, przysposabiając je do wiązania na sosnę, powrozy do przywiązywania snopów i siana na wozach oraz inne sznury, np. sznurki do łapci i t. p.

Podobnie mierzą łokieć, a mianowicie od rozwidlenia kości piersiowej do końca zaciśniętej pięści wyciągniętej ręki. Jest to ogólnie przyjęty łokieć do mierzenia płótna i sukna własnego wyrobu. Służy on jednak pośrednio do określenia długości innych przedmiotów np.: – A jak bùdzie u dłużki? – Na łokieć pałatná albo sukna.

Stupiéń, stupiéńka albo stàpa – na długość średniej stopy ludzkiej, np.: Nu, pasuńsia achać na stupień; bacz, ùsiu łàwu zaniàu i hòściu niebùdzie przysièsti – mówi gospodyni do swych domowników. Ja twajéj (jehòj) ziemli nie prýarù i na stùpieńku.

Czwierć, piadź, piàdka = 1/4 arszyna lub 1/12 sażnia. Ta miara ma szersze zastosowanie od poprzedniej.

Pàlec. Hrùba, szýroka, wùzka wùzienka, tònienka na palec, na dwa palcy, na czàtyry palcy. Pastùpiù, pasuńù, adrẹzàu na palec i t. p. Włòs. Na włòs. – Adrùbaj, synòk, na włòs! – polecił ojciec synowi przy budowie chaty czy gumna. Syn nie zrozumiał, mając włosy długie na piędź, jak każdy Poleszuk, odrąbał na długość swego włosa. Stąd to powstało przysłowie Adrùbaj (adrubàj) na mùžycki włòs.

Mierzenie powierzchni. Największą jednostką powierzchni jest dziesiacina = 2400 saż. kw.), którą Poleszuk najczęściej sam sobie wymierza, mniej więcej dokładnie, jeżeli teren jest kwadratem lub przynajmniej prostokątem. Mierzy krokami wyciągniętemi, wskutek czego otrzymuje „dziesiaciny” większe na niekorzyść ich ilości). Szlachta niekiedy dziesięcinę nazywa morgiem dubeltowym.

Pałòsa. Pas gruntu dług. do 60 saż. o różnej szerokości, zależnie od tego, na ile części posiadany grunt ojciec podzielił pośród synów, to też miara ta nie jest ścisła.

Są jeszcze inne nazwy miar powierzchni, np.: szmat – kawałek gruntu wielokątny, równający się ¼ dzies.; haròd – ⅛ dzies. i jeszcze mniejsze: haròdczyk, szmatòk. Niekiedy małe kawałki ziemi (⅛ / 1/4 / ½ dzies.) nazywają pałànka, pałanàczka, a każdy kto zna te określenia, doskonale sobie uprzytamnia rozmiary tych kawałków. O bardzo małych wysepkach wśród błot mówią: łysina, łysinka i też na pamięć określają ich rozmiary.

Oznaczanie i sprawdzanie kąta prostego. Kąt prosty (wùhał) Poleszuk wyznacza przy pomocy cyrkla bednarskiego (cýrkal), którym dzieli okrąg koła przez się nakreślonego na 4 równe części. Przez oznaczone na okręgu punkty prowadzi dwie prostopadłe do siebie średnice, które przecinając się tworzą kąty proste.

Sprawdza zaś kąt prosty, np. przy budowie chaty, skrzyni, cembrowiny do studzien i t. p. zapomocą mierzenia długości obu przekątnych budowanego objektu.

Źródło: „Kultura duchowa Polesia Rzeczyckiego: materiały etnograficzne”, Czesław Pietkiewicz

Udostępnij na: