Przeszłość i przyszłość żubra
Żubr zamieszkiwał niegdyś, i to nawet w czasach historycznych, znaczną część Europy, Azji, oraz Ameryki Północnej. Szczątki jego kopalne znajdują się w Anglji, we Francji, w całej Europie Środkowej, w północnych Włoszech, w południowej Szwecji, na półwyspie Bałkańskim, w Rosji, na Kaukazie i w Turkestanie. P. Littledale posiada czaszkę żubra znalezioną w stanie kopalnym nad brzegami Irtyszu a według angielskiego uczonego, P. Lydekker’a, szczątki znajdowane w plejstocenie Alaski nie należą bynajmniej do bizona amerykańskiego (Bison bison, Linn.), lecz do naszego żubra (Bison bonasus, Linn.). Z tego widocznem jest, że ongi żubr zamieszkiwał znaczną przestrzeń świata.
W miarę jednak wzrostu ludności w Europie zachodniej, a co zatem idzie – zanikania większych przestrzeni leśnych żubr ustępował do okolic mniej zaludnionych i ustępowanie to szło z zachodu na wschód. W Anglji żubr zniknął w XI wieku i zdaje się, że w tym samym czasie przestał on istnieć we Francji, oraz w Szwecji. Na Pomorzu zachodniem widzimy żubra w stanie dzikim do połowy XVI wieku. Znacznie dłużej utrzymał się w Prusach Wschodnich i w Siedmiogrodzie, gdyż do drugiej połowy XVIII wieku. Lecz już w początkach XIX stulecia widzimy żubra ograniczonego do dwu niewielkich przestrzeni, a mianowicie trzymał się jeszcze w Białowieży o dwieście kilkadziesiąt wiorst od Warszawy, oraz na Kaukazie w północno zachodniej części łańcucha gór Kaukazkich, w dolinach niektórych dopływów Kubani, jak Czegs, Bezimlanka, Uruszten i niektóre inne. Zgrupowanie to liczyło przed wojną około 700 sztuk, jak zapewniał łowczy Kratki, zarządzający polowaniami u ks. Sergjusza Michajłowicza, na którego terenach znajdowały się właśnie żubry kaukazkie.
W Białowieży, która zajmuje pokaźną przestrzeń 128 tysięcy hekt. lasu, żubry mogły się utrzymać dzięki starannej ochronie, jaką otaczali je królowie polscy. Dbałość o te resztki żubrów była tak wielka, że Zygmunt August wydaje dekret, grożący karą śmierci za zabicie żubra bez pozwolenia królewskiego, i jakkolwiek ani historja, ani ustna tradycja nie przekazały nam choćby jednego wypadku zastosowania w praktyce tego dekretu, to jednak ludność białowiezka, z której rekrutowali się kłusownicy, żyła pod jego grozą. I trzeba oddać sprawiedliwość, że carowie rosyjscy sumiennie trzymali się tradycji królów polskich w sprawie ochrony żubrów od ostatecznej zagłady.

W pierwszej połowie XIX stulecia zabicie żubra bez pozwolenia cesarskiego karano zesłaniem na Sybir, którą to karę zamieniono później na grzywnę 500 rubli, powiększoną o koszta wychowania żubra, co razem wynosiło około 3000 rb. Dzięki tym surowym zarządzeniom stan żubrów w ciągu XIX stulecia utrzymywał się w Białowieży w liczbie 500 do 800 sztuk, a nawet w 1857 roku doszedł do 898 sztuk.

Brak nam danych statystycznych co do stanu żubrów w ciągu obecnego wieku oprócz kilku oderwanych liczb. Tak np. w pracy dra Röriga (Bialowies in Deutschen Verwaltung. Der Wisent. 1918) znalazłem wzmiankę, że na początku obecnego wieku liczba żubrów w Białowieży dochodziła 1200 sztuk, lecz liczba ta wydaje mi się przesadzoną, gdyż według łowczego pilawińskiego, ś. p. Romualda Sokaliskiego, który zwiedził Białowież w 1905 roku, liczba żubrów dochodziła wtedy ledwie 700 sztuk, a niema żadnych śladów, aby między początkiem XX-go wieku a 1905 rokiem grasowała tam jaka epidemja. Bardzo pewne dane mamy co do stanu żubrów za rok 1910, gdyż wtedy bawił w Białowieży dr. N. J. Ekkert, przewodniczący komisji weterynaryjnej do zwalczania epizootji, jaka grasowała podówczas wśród zwierzyny, a między innemi wśród żubrów. Dr. Ekkert podaje liczbę żubrów w roku 1910 na 730 sztuk. Wreszcie na początek 1914 roku mamy urzędowe dane, dostarczone przez p. Neverle, dyrektora cesarskich polowań w Białowieży, który podaje liczbę żubrów w tym roku na 737 sztuk. Widzimy więc, że liczba żubrów utrzymywała się stale na jednym poziomie, a wahania wzwyż lub wzniż miały tylko charakter przejściowy.
Sam początek wielkiej wojny nie był jeszcze zbyt fatalny dla stanu żubrów. Administracja miejscowa pomimo wielkich trudności, wynikających z operacji wojennych, była w stanie zabezpieczyć żubry od zamachów ze strony żołdactwa i kłusowników. Nawet chwila cofania się wojsk rosyjskich w 1915 roku nie pociągnęła za sobą zbyt wielkich ubytków w stanie żubrów, o czem świadczy nawet radca Escherich, administrator Białowieży w czasie okupacji niemieckiej. Chwila krytyczna rozpoczęła się z nadejściem wojsk niemieckich, kiedy według tegoż samego radcy Eschericha „die Feldgraue“ (żołnierze niemieccy) zabili kilka dziesiątków żubrów. Wszelako te wybryki żołdactwa wkrótce ukrócone zostały dzięki surowym zarządzeniom władz okupacyjnych, lecz niemniej tępienie żubrów odbywało się w dalszym ciągu, dzięki po części oddziałowi partyzantów rosyjskich, pozostawionych tu w liczbie 80 do 100 ludzi, dla niepokojenia wojsk nieprzyjacielskich, a w części działaniem licznych już zawsze kłusowników miejscowych. Ci partyzanci żyli przeważnie mięsem upolowanej zwierzyny, gdy skóry i rogi zamieniali u okolicznych mieszkańców na mąkę, cukier, tytoń oraz inne produkta. Łatwo zrozumieć, że taki stan rzeczy musiał pociągnąć za sobą niemal kompletne wytępienie żubrów. Nic też dziwnego, że na początku 1917 roku liczba żubrów spadła na 120 sztuk. Lecz surowe zarządzenia władz okupacyjnych zapobiegły choć w części szybkiemu ubytkowi tej wspaniałej zwierzyny, dzięki czemu stan żubrów na początku 1918 roku wzrósł do 200 sztuk. W sierpniu jednak tegoż samego roku rozbicie armji niemieckich na zachodzie sprowadziło kompletne rozprzężenie wojsk na wschodzie. To był koniec egzystencji żubrów w Białowieży. Kilka miesięcy, jakie dzieliły ustąpienie wojsk niemieckich od zainstalowania władz polskich, wystarczyły kłusownikom, by wybić żubry do ostatniej sztuki. W chwili zawładnięcia Puszczy przez Polaków to jest w początkach 1919 roku, nieliczne żubry, jakie się jeszcze utrzymały przy życiu, rozproszyły się po lasach okolicznych, gdzie padły wkrótce pod strzałami kłusowników. W Białowieży pozostało jeszcze wtedy stadko złożone z 6 czy 7 sztuk. Napróżno ówczesny komisarz dla kresów wydał surowy dekret, opiewający wysokie kary za zabicie żubra; napróżno ówczesne Warszawskie Towarzystwo prawidłowego myślistwa (dzisiejsze Polskie Towarzystwo Łowieckie) opublikowało 500 marek nagrody za doprowadzenie do skazującego wyroku sądowego za zabicie żubra. W kwietniu 1919 roku padł z ręki kłusownika ostatni żubr białowieski, podobnie jak w połowie XVIII wieku padły z rąk brakonierów ostatnie żubry w Siedmiogrodzie i Prusiech Wschodnich.
Każdy miłujący przyrodę ze smutkiem odczuje tę tragedję żubra; lecz stokroć głębiej wyryje się ona w sercach tych Polaków, którzy w majestatycznym mieszkańcu borów widzieli jedno z tych nielicznych ogniw, jakie łączyły obecne, wysoce zmaterializowane czasy z bohaterską epoką naszych przestawnych królów.

I oto znaleźliśmy się wobec smutnego faktu, że wspaniały gatunek, który przetrwał szeregi wieków, dzięki ojcowskiej opiece naszych monarchów, dziś został zredukowany do kilkudziesięciu okazów, pędzących smutny żywot po ogrodach zoologicznych i parkach prywatnych, rozrzuconych na wielkich obszarach Europy. Należy więc rozstrzygnąć obecnie, czy te kilkadziesiąt okazów, jakiemi można jeszcze dysponować, wystarczy, aby uratować gatunek od ostatecznej zagłady?
Jan Stolcman
Źródło: Łowiec Polski, nr 1/1924 (www.wbc.poznan.p)



