Wyruszamy do zespołu dworsko-parkowego znanego rodu szlacheckiego Pusłowskich – zabytku architektury klasycystycznej oraz sztuki ogrodowej w stylu krajobrazowym z XIX wieku. Choć w wielu opracowaniach jako lokalizację podaje się wieś Stare Pieski, na współczesnych mapach miejscowość ta figuruje już jako Nowe Pieski, a drogowskazy przy wjeździe informują lakonicznie: „Pieski”.
Dawny kompleks, położony nad malowniczym Jeziorem Czarnym w powiecie berezowskim (obwód brzeski), otoczony był rozległym parkiem. Dziś z tej znaczącej niegdyś rezydencji pozostały jedynie brama wjazdowa, fragmenty parku, akwarela Napoleona Ordy oraz wspomnienia Juliana Niemcewicza. Monumentalna brama w stylu neogotyckim, witająca dziś przybywających do Starych Piesków, jest ostatnim wyraźnym śladem dawnego założenia. Stanowi ona główną atrakcję miejscowości, choć zachowały się tu również zabudowania gospodarcze z przełomu XIX i XX wieku.

Obecnie brama ta jest cennym zabytkiem architektury. W XIX wieku pełniła funkcję głównego wjazdu na teren posiadłości – to właśnie przez nią hrabiowie Pusłowscy oraz ich znamienici goście wjeżdżali do swojej rezydencji. Murowana konstrukcja wyróżnia się bogactwem detalu dekoracyjnego i zwieńczona jest dwiema wielokondygnacyjnymi wieżami. Na ich ścianach dostrzec można strzelnice, niewielkie nisze oraz starannie opracowane elementy sztukatorskie. Po obu stronach łuku znajdują się przedstawienia krzyży. Całość stanowi interesujący przykład architektury neogotyckiej.
Właściciele
Zespół dworski ukształtował się na przełomie XVIII i XIX wieku za sprawą Kazimierza Michała Pusłowskiego. Pod koniec XVIII wieku Wojciech Pusłowski nabył od Ogińskich Chomsk, który wkrótce uzyskał prawa miasteczka i pozostawał w rękach rodu przez ponad sto lat. W 1798 roku założył tam dużą manufakturę sukienniczą, obejmującą trzynaście budynków murowanych i drewnianych, zatrudniającą około 550 pracowników. Produkowano tu rocznie około 50 tysięcy arszynów wysokiej jakości sukna, eksportowanego m.in. do Rygi, Wilna i Petersburga. W 1829 roku wyroby fabryki zostały nagrodzone małym złotym medalem na Wszechrosyjskiej Wystawie Przemysłowej.
W 1809 roku Pusłowski ufundował kościół z rodzinną kryptą w pobliskim Olszewie, a następnie kolejne świątynie – w Chomsku i Telechanach. Wzniósł również ceglaną wieżę zwieńczoną krzyżem w pobliżu Olszewa, gdzie znajdował się folwark (obiekt ten został odrestaurowany w ostatnich latach).

Wojciech Pusłowski miał pięciu synów (Franciszka, Władysława, Adama Tytusa, Ksawerego i Wandalina) oraz dwie córki (Genowefę i Martę). Adam Tytus (1803-1854), właściciel majątku Planta na Pińszczyźnie, brał udział w powstaniu listopadowym, a po jego upadku wyemigrował do Prus. Majątek w Pieskach przypadł Franciszkowi, natomiast Kosowo odziedziczył najmłodszy z braci, Wandalin (1814–1884) – znany przedsiębiorca, kolekcjoner i mecenas sztuki.

Ksawery (1806–1874), wykształcony w warszawskim Collegium Nobilium, wiele podróżował po Europie. Zorganizował nowoczesne laboratorium chemiczne, sprowadzając wyposażenie z Paryża, i poświęcił się pracy naukowej. Był również miłośnikiem sztuki – w swojej rezydencji w Królikarni pod Warszawą zgromadził bogatą kolekcję malarstwa, rzeźby, grafiki i gobelinów oraz imponującą bibliotekę. Kierował warszawskim Towarzystwem Dobroczynności, a w 1869 roku otrzymał tytuł hrabiowski od papieża.
Losy rodu nie zawsze były jednak pomyślne. W 1838 roku spłonęła fabryka, a jej pozostałości przeniesiono do Albertyna. Pięć lat później, w 1843 roku, w wyniku nieszczęśliwego wypadku podczas przygotowań do polowania spłonął także pałac w Pieskach. Właściciel majątku, hrabia Franciszek – dyplomata i marszałek wileński – przystosował ocalały pawilon do sporadycznych pobytów, a rolę domu mieszkalnego przejęły dawne stajnie. Rezydencja utraciła swój dawny blask.
Choć planowano budowę nowego pałacu, inicjatywa ta nie została zrealizowana. Z czasem główną siedzibą rodu stał się Albertyn. W XIX wieku rozległe dobra przeszły na kolejne pokolenia Pusłowskich. Ostatnim właścicielem majątku był Władysław (1871-1964), syn Franciszka Ksawerego, który jednak na stałe mieszkał w Albertynie. Do 1939 roku w Pieskach przebywała jeszcze rodzina jego młodszego syna Franciszka. W końcu XIX wieku majątek obejmował ponad 11 tysięcy dziesięcin ziemi.
Dwór
Rezydencja była usytuowana na płaskim tarasie nad Jeziorem Czarnym. Jej wygląd znamy dziś głównie z akwareli Napoleona Ordy oraz zapisków Juliana Niemcewicza, który odwiedził to miejsce w 1819 roku.

Z pożaru ocalały jedynie zabudowania dawnego dziedzińca reprezentacyjnego, otoczone rzędami topoli czarnych (odmiana włoska Italica): stajnia, tzw. „pawilon różany”, oranżeria oraz usytuowany nieco na uboczu młyn – jeden z bardziej malowniczych elementów całego założenia. Najbardziej oryginalną budowlą był jednak „pawilon różany”, wzniesiony na wzór słynnej willi Rotonda projektu włoskiego architekta Andrei Palladia. U podstawy jego kopuły biegł szeroki, dekoracyjny fryz z przedstawieniem tańczących w kręgu dziewcząt.
Sam pawilon był niewielkim, murowanym, dwukondygnacyjnym budynkiem na planie prostokąta. Na parterze znajdowały się duże prostokątne okna i porte-fenêtres, na piętrze zaś niemal kwadratowe otwory okienne. Niską, dwuspadową dachówkę wieńczyła półkulista kopuła z latarnią. Gładkie elewacje ozdabiał dekoracyjny fryz, a we wnętrzu znajdowała się okrągła sala udekorowana barokowymi reliefami z czasów Ludwika XVI oraz kolejnym fryzem przedstawiającym greckie tancerki.
Młyn stanowił budowlę o planie centralnym, zwieńczoną kopułą zakończoną kulą z wiatrowskazem, posadowioną na tarasie otoczonym kolumnadą.
Centralne miejsce w założeniu zajmował pałac, wzniesiony pośród parku. Z jego okien – jak wspomina Julian Niemcewicz, goszczony tu przez Wojciecha Pusłowskiego – rozciągał się malowniczy widok na jezioro. Przeciwległy brzeg jawił się jako „bladoniebieska smuga, miejscami przerywana zielonymi kępami drzew, a stada ptaków i białe żagle łodzi rybackich potęgowały urok tego pejzażu”. Pałac słynął z bogatej kolekcji malarstwa artystów krajowych i zagranicznych, posiadał archiwum, bibliotekę – głównie złożoną z wydawnictw francuskich i polskich – zbiór rękopisów oraz kolekcję broni.

Niemcewicz wspomina także o pięknym kościele, wzniesionym przez Wojciecha Pusłowskiego w odległości „czwartej części mili” od pałacu, w którym znajdowała się cenna kolekcja ikon. Świątynia ta znajdowała się w pobliskim Olszewie, lecz nie przetrwała do naszych czasów – została zniszczona podczas ostatniej wojny.

Dziś w miejscu dawnego pałacu rozciągają się zarośla głogu, a na terenie dawnego parteru rosną m.in. klony srebrzyste, dęby czerwone i jesiony pensylwańskie, nasadzone już w późniejszym okresie. Nie zachowały się natomiast takie gatunki jak dąb szypułkowy w odmianie Fastigiata czy sosna wejmutka, sprowadzane i sadzone przez Franciszka Pusłowskiego, wnuka Kazimierza – zapalonego miłośnika botaniki. Ród Pusłowskich przywiązywał dużą wagę do roślinności i kształtowania ogrodów.
Po 1863 roku, gdy zamknięto kościół w Olszewie, jego wyposażenie, w tym ikony, przeniesiono do pawilonu. W związku z tym dekoracyjny fryz uznano za niestosowny i otynkowano. Podobny motyw zdobniczy jeszcze przez pewien czas zachował się na szczytach jednego z budynków, który później przekształcono w gorzelnię.
W drugiej połowie XIX wieku rolę głównego budynku mieszkalnego przejęła dawna stajnia koni wyjazdowych – parterowy, prostokątny budynek z modrzewiowych bali, nakryty czterospadowym dachem. Jego fasady ozdobiono portykami z czterema kolumnami toskańskimi, zwieńczonymi trójkątnymi frontonami z rozetami. Całość opasywał dekoracyjny gzyms.
Nad wejściem umieszczono płaskorzeźby przedstawiające głowy psów – nawiązanie do pasji łowieckiej właścicieli. W tym czasie zmienił się także układ gospodarczy majątku. Na jego obrzeżach powstała gorzelnia, a przed domem urządzono nowy dziedziniec reprezentacyjny z okrągłym placem obsadzonym klonami i niskim żywopłotem z tui. W budynku urządzono również kaplicę.
Od strony wjazdu dziedziniec zamykała prosta, wydłużona budowla z wysoką bramą. Tworzyły ją dwa masywne, kwadratowe pylony o rustykowanej powierzchni, przykryte czterospadowym dachem gontowym. Brama znajdowała się na osi dworu i była na tyle wysoka, że zapewniała doskonały widok na reprezentacyjną fasadę domu.
Podczas I wojny światowej większość zabudowań dawnego klasycystycznego założenia uległa zniszczeniu lub została rozebrana. Do dziś przetrwały jedynie dom dworski (obecnie pełniący funkcję bazy turystycznej), gorzelnia oraz bramy wjazdowe.

Całość założenia otaczał rozległy park krajobrazowy utrzymany w duchu romantyzmu. Miał on formę prostokąta wydłużonego wzdłuż jeziora. Od północy i zachodu prowadziły do niego długie aleje dojazdowe, z których zachodnia obsadzona była bukami. Wjazdy na teren majątku akcentowały bramy, w tym najbardziej okazała – utworzona przez dwie wysokie, cylindryczne wieże zwieńczone blankami, między którymi znajdował się przejazd w formie łuku z ozdobnym attykiem.
Brama
Brama wjazdowa wyróżnia się bogatym wystrojem neogotyckim: widoczne są w niej wąskie szczeliny strzelnicze, nisze, arkadowe fryzy oraz płaskorzeźbione krzyże. Zachowała się w dobrym stanie, choć dziś znajduje się w centrum wsi i utraciła dawny związek z całością założenia rezydencjonalnego.

Do naszych czasów przetrwało także jedno z dwóch drzew topoli kanadyjskiej (Serotina), które rosły niegdyś przed bramą od strony wjazdu. Zachodni wjazd do posiadłości również posiadał swoją bramę, utrzymaną jednak w odmiennej stylistyce. Była ona mniejsza i pozbawiona wież. W późniejszym okresie została przekształcona na sklep, a przejazd łukowy zamurowano. Prostokątne otwory okienne oraz ściany zdobione wąskimi, ostrołukowymi wnękami nadają jej charakterystyczny wygląd. Nad arkadą wznosi się ząbkowany szczyt.

Wnętrze budowli podzielone było na trzy pomieszczenia; środkowe z nich, pierwotnie pełniące funkcję przejazdu, przykrywało ostrołukowe sklepienie. Dziś obiekt ma charakter ruiny – w ostatnich latach utracił także ozdobny, zębaty parapet okalający górną część budowli i zasłaniający dach. Od bramy do dworu wzdłuż drogi ciągnęły się niegdyś rabaty kwiatowe.
Park
Park zajmował centralną i południową część założenia. Był to krajobraz naturalny, jedynie subtelnie przekształcony przez człowieka. Spacerowały tu pawie i perlice, a w wolierze trzymano nawet orła. Od strony zachodniej park oddzielał od sadu pas nasadzeń z modrzewia, grabu, wiązu gładkiego i olszy czarnej.

Wzdłuż tej zielonej bariery, od części reprezentacyjnej ku południowej, prowadziła tzw. „droga śmierci” – alejka biegnąca przez rzadki drzewostan. Na jej końcu, na niewielkim wzniesieniu, znajdowała się kaplica z małym organem, otoczona jednorzędowym szpalerem sosen. Było to miejsce rodzinnych pochówków. Wzdłuż tej ścieżki, na łące porośniętej trawami i roślinnością łąkową, rosły pojedyncze, rozłożyste dęby o nisko osadzonych koronach. Z dawnych nasadzeń zachował się także okaz buka pospolitego.
Wschodnią część parku zajmował rozległy kompleks leśny. W miejscu wyciętych niegdyś olch powstało nowe, naturalne odnowienie drzewostanu.
Najbardziej dopracowaną i efektowną częścią parku była jego północno-wschodnia strefa, przylegająca do jeziora. Jej kompozycję tworzył system wodny złożony z dwóch zbiorników połączonych kanałami i przepływami, uzupełniony o wyspę i mostki z kamiennych bloków. Wąskie, wydłużone zbiorniki o malowniczo ukształtowanych brzegach były obsadzone roślinnością i drzewami, co nadawało im wyjątkowego charakteru.

Główny kanał przebiegał w pobliżu dawnego dziedzińca reprezentacyjnego, przecinając parkowy drzewostan i służąc jako trasa spacerowa. Przy jego brzegu znajdowała się przystań dla łodzi – zarówno ozdobnych, jak i wiosłowych. Płynąc kanałem, można było dotrzeć na wyspę wznoszącą się ponad taflą wody, na której znajdowała się altana. Rosły tam świerki, a wśród nich ustawiono kamienne rzeźby syren.
Dziś na wyspie dominują jesiony i graby, a brzegi zbiorników umocnione są przez systemy korzeniowe olszy czarnej. System wodny pełnił nie tylko funkcję dekoracyjną, ale także praktyczną – odwadniał teren i dostarczał wodę do gorzelni poprzez podziemne instalacje. Później zastąpiono je studnią artezyjską. Kanały odprowadzały również ścieki z zakładu. Jeden z nich przecinał cały teren posiadłości, rozpoczynając się przy północnej bramie. Na południu podobną funkcję pełnił naturalny strumień.
Współcześnie, wskutek pogłębienia jeziora i usypania nadbrzeżnego wału, park utracił bezpośredni kontakt z wodą. Zmienił się także charakter strefy brzegowej i zatarły się dawne osie widokowe. Zachowała się jednak duża, podwyższona klombowa kompozycja drzew z grabu i dębu, która niegdyś służyła jako miejsce biesiad po udanych polowaniach.
Zarośnięty, okrągły zbiornik wodny pozostaje dziś połączony z kanałem w pobliżu jeziora. Choć linia brzegowa nieco się oddaliła, jezioro nadal pozostaje najważniejszym elementem krajobrazu parku. W słoneczne dni, nad jego spokojną, błękitną taflą, w oddali majaczy przeciwległy brzeg.
Ze Starych Piesków – Redakcja
Foto: Echa Polesia, kwiecień 2026 r.




