Śladami Kmicica

(z osobistych wspomnień maj.Dąbrowskiego)

Przez las dzid, patrzy w świt,

Orzeł chorągwiany,

Błyska broń, parska koń, jadą w dal

Hej, jadą w dal ulany.

 

Śmierć, więc cóż, życia kruż

Trzeba wypić dumnie,

Jeśliś chciał, by ci grzmiał, pomruk dział

Hej, pomruk dział przy trumnie.

 

Piękny gest, na krwi chrzest

Jedziem strojni w kwiecie,

Czekaj nas, w pełni kras,

Albo na lawecie.

 

Porzuć lęk, słyszysz dźwięk broni,

Świszczą kule,

Naprzód wy, młode lwy,

W bój bezdomni  rycerze i króle.

Posuwając się naprzód i czyniąc ustawiczne wywiady, rotmistrz Dąbrowski dowiedział się, iż w Jeziornicy bolszewicy gromadzą poważniejsze siły, że zamierzają na nas uderzyć. Dla ubiegnięcia przeciwnika rotmistrz J.Dąbrowski wydał rozkaz natychmiastowego marszu w nocy na Dereczyn dla wyrzucenia stamtąd bolszewickiej załogi. W ciągu ośmiu godzin przeszliśmy dystans 48-wiorstowy od Orli do Dereczyna, skąd bolszewicy zbiegli, zostawiając ogromną ilość broni, amunicji i żywności. Po 2-godzinnym wypoczynku ruszyłem na Jeziornicę, dgzie wzięto do niewoli przeszło 70 bolszewickich żołnierzy, i karabin maszynowy i dużo broni innej. Wypoczynek tu trwał 4 godziny, poczem oddział ruszył ku Mierzewiczom. Przyłapani bolszewicy wskazali, jako dwie bolszewickie kompanje suną z Różany do Mirzewicz i tu mogą być za dwie godziny. Celem rozbicia tego oddziału rotmistrz kazał kapitanowi Steckiewiczowi urządzić zasadzkę dla napaści i rozbrojenia rzeczonego bolszewickiego oddziału.

Oczekiwanie trwało niedługo: po godzinie nadeszli bolszewicy, których otoczono, rozbrojono i wzięto do niewoli.

Z kolei, po 2-godzinnym wypoczynku oddział ruszył do Różany, zajęty przez 2 kompanje bolszewickie, zbrojne w 1 karabin maszynowy. Walka z nieprzyjacielem była zażarta, zakończyła się rozbiciem i wzięciem do niewoli części załogi różańskiej. Reszta rozbiegła w panice. Zdobycz stanowiły ów karabin maszynowy, duża ilość broni, amunicji, żywności.

Szlak bojowy oddziału maj.Dąbrowskiego

Po 6-godzinnym wypoczynku oddział ruszył do Prużan, by dać tu nieco dłuższy wypoczynek ludziom i koniom. Dodać winienem, iż straty w oddziale za czas przemarszu od Orli do Prużan tak się przedstawiają: 10 zabitych, 40 rannych, 8 zabite konie. Najwalniejsze straty poniósł konny oddział w Lebiodce.

2 stycznia wróciłem do oddziału, który znalazłem w Prużanach i tu objąłem znowu dowództwo.

Grób kpt. Władysława Steckiewicza na cmentarzu przy ul. Puszkińskiej w Brześciu

Nazajutrz zjechał do nas z 22 rezerwowego korpusu oficjalny wysłaniec, jakiś niemiecki kapitan (korpus tenstał w Brześciu Lit.). Na trzeci dzień pojawił się znowu. Pertraktację miały taki epilog, iż żądania niemieckie zostały przezemnie odrzucone, moje przez korpus przyjęte, korpus mianowicie, zobowiązywał się nie grupować wojsk niemieckich na stacjach “Linowa” i “Żabinka”, zarówno w Stoszkach (w Puszczy Białowieskiej), zobowiązywał się naszych chorych i rannych w Brześciu w niemieckich szpitalach leczyć, a kurjerów moich przepuszczać do Warszawy z bronią.

Po upływie tygodnia rozkazałem rotmistrzowi Dąbrowskiemu ruszyć na Żabinkę, skąd czynić wywiady w kierunku Brześcia i w stosownej chwili Brześć zaatakować. Wobec pożarów, jakie Niemcy rozniecili w Brześciu dla zniszczenia magazynów rotmistrz Dąbrowski atak przyśpieszył by uniemożliwić Niemcom spalenie składów.

Wybuchła zacięta walka z przeważającemi siłami niemieckiemi, co się zakończyło naszem zwycięstwem, a całkowitą porażką przeciwnika, rozproszeniem jego szeregów, wzięciem do niewoli znacznej ilości jeńców, zdobyciem pięciu karabinów maszynowych i innej zdobyczy, pomimo ryczałtowego niszczenia przez Niemców, zdających sobie sprawę z rychłego rozbicia, żywnościowych zapasów i amunicji. Tu w walce padł na polu chwały, pełniąc z bohaterskim zapałem obowiązwk walecznego rycerza, kapitan Steckiewicz, dowódca oddziału partyzantckiego, który w dniu 29-go stycznia odznaczył się w Mierzewiczach, rozbrajając bolszewickie szeregi w czasie mozolnego marszu z Orli, gdy wespół z nim w walkach z tymże najeźdcązasłużyli na szczególne odznaczenie, działając nad rzeką Zielwą, w Mierzewiczach i Różanach: rotmistrz Jerzy Dąbrowski, podporucznik Kozakiewicz, porucznik Lisowski, , por. Masłowski, podp. Pilecki, kapitan Ogiński, porucznicy Bogatko, Dauksza, Mierzwiński, Kisiel, podporucznik Łaniewski, Wołk, ułani: Tyszkiewicz, Wielhorski, Więckowicz, Staszewski, Chmielewski, Muczynia, podoficerowie Ważyński, Chalecki, Sumilewierz i Michniewicz, podchorąży Mokrzecki, szeregowcy Dulko, Burba, Jasiewicz, Nowoknicki, Wińcza, Wilknicz, Mickiewicz i Jacewicz.

Marszałek J.Piłsudski i gen.Listowski. Marzec 1919 r.

Dokonawszy zdobycia Brześcia Litewskiego, uważając tę zdobycz za walny sukces nietylko dla swego oddziału, ale dla oręża polskiego, dla Polski całej uważając za poważny wstęp dla dalszej służbie Ojczyźnie i dzieła odpierania napastniczych hord ze Wschodu i wydzierania z ich paszczy, złupionych i rumowiskami poznaczonych ziem Rzeczypospolitej Polskiej, wysłałem niezwłocznie dwu kurjerów porucznika Kocakowskiego i podporucznika Barskiego do Warszawy, do Szefa Sztabu Generalnego, by zdali relację z dokonanych czynów, a natychmiast po oddaniu przez nas oddziałom dywizji Podlaskiej, zajmującym cytadelę, zdobytego teraz przez nas miasta, wysłałem do Warszawy  Gen. Sztabu rotmistrza J.Dąbrowskiego dla zdania relacji z ostatniej zdobyczy.

D.c.a.

“Dziennik Wileński” Nr. 116 26.IX.1919 r.

Redakcja „Echa Polesia” wyraża podziękowanie Konsulowi Generalnemu RP w Brześciu Panu Piotrowi Kozakiewiczowi za udostępnione materiały archiwalne.

Udostępnij na:

Skomentuj

Twój e-mail nie zostanie opublikowany