Zarys dziejów ziemi kobryńskiej i jej mieszkańców

Lata dawne

Długa i burzliwa jest historia tej ziemi. Cechu­je ją niezliczona liczba przemarszów wojsk, przeważnie na kierunku wschód-zachód i odwrot­nie. Pierwsi zdobywcy przyszli jednak z północy. Byli to Waregowie — wojownicy księcia szwedz­kiego Ruryka. Syn jego Oleg, po zdobyciu w 882 roku Kijowa, tworzy rozległe państwo, zwane Ru­sią Kijowską. W jego skład wchodziła ziemia kobryńska. Tak powstała dynastia Rurykowiczów, która przetrwała do końca XVI stulecia.

Dawny herb Kobrynia

Dawny herb Kobrynia

Za panowania w Polsce Mieszka I, ziemia ta zostaje przyłączona do jego państwa. Następnie podlega księciu halicko-wołyńskiemu. Z tych cza­sów pochodzi pierwszy zapis o mieście Kobryniu. Datę tego zapisu — rok 1287, przyjmuje się za początek istnienia miasta. Na początku XIV wie­ku książę litewski Gedymin włącza ziemię kobryńską do Litwy. W połowie wieku opanowuje ją na niespełna 20 lat Kazimierz Wielki. W 1387 roku jeden z potomków Gedymina przyjmuje oficjalnie tytuł księcia kobryńskiego. Księstwo Kobryńskie jako lenno Wielkiego Księcia Litew­skiego trwa do 1518 roku. Po śmierci ostatniej księżnej kobryńskiej Anny, która ufundowała w 1500 roku w Kobryniu kościół pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, do­bra kobryńskie, decyzją Króla Polskiego i Wiel­kiego Księcia Litewskiego — Zygmunta Starego, przejmuje w dożywocie, otrzymując jednocześnie urząd starosty królewskiego — mąż księżnej Anny, marszałek królewski Wacław Kostewicz. Po jego śmierci starostwo kobryńskie staje się bezpo­średnią własnością „stołu królewskiego”. Włada nim królowa Bona. Poniosła ona wielkie zasługi dla rozwoju miasta. Często też je odwiedzała. Pisze o tym pięknie Paweł Jasienica w „Polsce Jagiello­nów”. Czytamy, że nakazywała budować domy „pod sznur”, przedkładać sobie plany rozbudowy i upięk­szania miast. Dbała o higienę miast i wsi. Nakazy­wała systematycznie sprawdzać czystość. Jak w ca­łym kraju, wprowadzała tu nowe rodzaje i sposoby upraw rolnych.Poleciła przeprowadzać melioracje. Tak powstał istniejący do dziś Kanał Królowej Bony (obecnie zwany kanał Bona).

Obecny herb Kobrynia

Obecny herb Kobrynia

W 1586 roku ziemię kobryńską przejmuje córka Bony — Anna Jagielonka, w owym czasie już wdowa po królu Stefanie Batorym. Nadała ona Kobryniowi prawo magdeburskie, a więc znaczną samorządność. Korzystano z niej różnie. Ciągłe wojny XVIII wieku i ogólny upadek kraju w czasach saskich, spowodowały całkowity upadek miasta. W rezultacie król Stanisław August Poniatowski znosi prawo magdeburskie, a administrowanie powierza podskarbiemu Antoniemu Tyzenhausowi. Ważną datą w dziejach Kobrynia był rok 1784. Po dziesięciu latach budowy zostaje otwarty kanał łączący rzekę Muchawiec z Piną. W ten sposób powstał szlak wodny Bałtyk-Morze Czarne. Otwarcia dokonał osobiście król Stanisław August Poniatowski, stąd nazwa kanału — Królewski. Była to ostatnia wizyta władcy Rzeczypospolitej w Kobryniu. Wkrótce następuje III rozbiór Polski, a ziemia kobryńska zostaje darowana przez carycę Katarzynę II za zasługi wojenne, a przede wszystkim stłumienie powstania kościuszkowskiego, feldmarszałkowi Aleksandrowi Suworowowi.

Nieudane powstania, spowodowały znaczne pogorszenie położenia szlachty polskiej na „zie­miach zabranych”, w tym na ziemi kobryńskiej. Szczególnie tragicznie zakończyło się powstanie styczniowe. Represje carskie dotyczyły nie tylko powstańców, ale także ziemian ich wspierających. Karą były wywózki na Sybir, konfiskata majątków i zakaz nabywania ziemi przez obywateli narodo­wości polskiej.

Powrót do Macierzy

W lutym 1919 roku na ziemię kobryńską wkra­cza armia od niespełna czterech miesięcy niepodle­głej Polski. Ludność polska wita ją entuzjastycznie, młodzież masowo wstępuje do wojska. Rozpoczyna się wojna z bolszewikami.

k1Danina krwi tym razem nie okazała się darem­na — Kobryń wraca do Polski jako stolica powiatu w województwie poleskim. Nastąpiły lata stopnio­wego rozwoju gospodarczego i repolonizacji zrusy­fikowanej podczas zaborów ludności, szczególnie wiejskiej. Ziemiaństwo przystępuje do odbudowy swych majątków, zdewastowanych i rozgrabionych podczas I wojny światowej, rewolucji i wojny z bolszewikami. Odradza się rzemiosło, drobny przemysł i handel. W Kobryniu powstają niewiel­kie fabryki: gilz papierosowych, mydła i pasty do obuwia, świec, sznurów, wyrobów koszykarskich. W sumie w 1919 roku było 47 zakładów produkcyjnych zatrudniających 402 ludzi. Funkcjonuje kilka restauracji, hoteli, kawiarni i piwiarni. Rozwi­ja się szkolnictwo i życie kulturalne. W 1923 roku powstaje Państwowe Gimnazjum, które 3 lata później otrzymuje imię Marii Rodziewiczówny, znakomitej pisarki, mieszkającej w pobliżu. Kobryń osiąga ok. 20 tysięcy mieszkańców. Zabytkowy ko­ściół, ufundowany w 1500 roku przez księżnę Annę, a zbudowany na nowo w 1843 roku, staje się kościo­łem garnizonowym WP.

Szpital w Kobryniu. Rys. Napoleona Ordy

Szpital w Kobryniu. Rys. Napoleona Ordy

Województwo poleskie było największym z 16 województw, zajmowało prawie 10% powierzchni kraju. Natomiast miało najniższą gęstość zaludnie­nia (kraj średnio 83 osoby na 1 km2, powiat kobryński — 32. Podstawowym źródłem utrzymania ludności było rolnictwo (81% ludności zawodowo czynnej). Skomplikowany był też problem narodowościowy. Ogromną przewagę stanowiła rdzenna ludność tych ziem, używająca mieszaniny języka ukraińskiego, białoruskiego i polskiego, określa­jąca się jako „tutejsi” (63% ogółu ludności, z tego na wsi 70%, w miastach 12%). Powszechnie zwano ich Poleszukami. Używających języka polskiego było ok. 15% (w miastach 30% — tutaj najliczniej­szy był żywioł żydowski, prawie 50%), ponadto, używających języka: białoruskiego ok. 7%, ukraiń­skiego ok. 5%, rosyjskiego ok. 1,5%.

Biorąc pod uwagę fakt, że według statystyk, województwo poleskie było na ostatnim miej­scu w Polsce pod względem rozwoju gospodar­czego oraz, że światowy kryzys gospodarczy lat 1929 – 1933 szczególnie ciężko dotknął rolnictwo — główną gałąź gospodarki Polesia — należy oce­nić, że w krótkim czasie zaledwie 20 lat uczyniono dużo dla rozwoju tej ziemi i jej mieszkańców.

k5

Trudna sytuacja gospodarcza, znaczne bezrobo­cie, duży odsetek ludności niepolskiej stwarzał jed­nak pewien grunt dla propagandy komunistycznej, inspirowanej i finansowanej przez ZSRR. Nielegalną działalność prowadziła Komunistyczna Partia Za­chodniej Białorusi. Jedną z jej akcji warto przytoczyć, bowiem związana jest ona z Bolkowem. Sowiecka encyklopedia białoruska z dużą przesadą nazywa ją „Kobryńskie zbrojne wystąpienie chłopów” i pi­sze, że dla solidarności z wystąpieniami chłopskimi w krakowskiem, KPZB postanowiła zorganizować 4 sierpnia 1933 r., wiec chłopów powiatu kobryńskiego w majątku państwa Miłaczewskich w Bolkowie. 3 sierpnia z okolicznych wsi wyruszyło czterema dro­gami około 100 chłopów, grabiąc po drodze gospo­darstwa osadników wojskowych oraz napadając na posterunek policji w Nowosiółkach. Rano 4 sierpnia przybyłe z Brześcia posiłki policji rozpędziły uczest­ników marszu. Tak to, państwu Miłaczewskim nie dana była przyjemność oglądania wiecu w swym ma­jątku, zaś ich nazwisko zostało uwiecznione w biało­ruskiej encyklopedii… (Brouka P.U., 1972).

Prowodyrzy zamieszek zostali surowo ukarani w trwającym we wrześniu procesie kobryńskim. Nawiasem mówiąc, spokojne musiało być życie na Polesiu i „wielkie” sukcesy działalności komuni­stycznej, jeśli taki drobny incydent zasłużył na miej­sce w encyklopedii.

* * *

Nadeszły tragiczne dni września 1939 roku. 19 września do Kobrynia wkroczyli Niemcy, a 22 wrze­śnia Armia Czerwona. Zgodnie z paktem Ribbentrop-Mołotow, wojsko niemieckie odeszło na za­chód. Zaczął się nowy rozdział w historii Kobrynia.

Okupacja radziecka

Entuzjastyczne powitanie „wyzwolicieli” przez miejscowych komunistów i agitowaną przez nich ludność białoruską, ukraińską i żydowską, zapowia­dało ciężkie czasy dla Polaków. Rzeczywiście, na­tychmiast rozpoczęły się aresztowania oficerów, zie­mian, policjantów i innych funkcjonariuszy poprzed­niej władzy. NKWD miało wcześniej przygotowane listy tych osób, jednakże znaczną pomoc uzyskało od miejscowych donosicieli, wśród których prym wiodły osoby narodowości żydowskiej. Trzeba przy­znać, że donosy te dotyczyły nie tylko Polaków, lecz także osób innych narodowości w tym bogatszych Żydów. Zadenuncjowany i aresztowany w swym ma­jątku Bolkowo został Bolesław Miłaczewski, a w cza­sie powrotu z frontu, w Brześciu, Władysław Miła- czewski. Po krótkim pobycie w brzeskim więzieniu NKWD, obaj zaginęli bez wieści. Według relacji świadków, niestety nieudokumentowanych, Wła­dysława Miłaczewskiego zadenuncjował znajomy właściciel restauracji, pochodzenia żydowskiego. Zaszedł on do jego restauracji, aby zasięgnąć języka o rodzinie i możliwości dotarcia do Zadercia. Restau­rator zaprosił go na zaplecze obiecując, że załatwi transport, po czym powiadomił NKWD.

Władza radziecka wprowadziła nową admini­strację i nowe porządki. Kobryń stał się stolicą rajonu, jednostki mniejszej od dawnego powiatu. Rozpoczęto upaństwowienie przemysłu i mająt­ków ziemskich oraz kolektywizację gospodarstw chłopskich i rzemiosła. Zorganizowano kombinat przemysłowy, który wchłonął dotychczas prywat­ne fabryczki i warsztaty rzemieślnicze. Upaństwo­wiono majątki ziemskie, rozpoczęto kolektywiza­cję chłopskich gospodarstw rolnych.

Przystąpiono do intensywnych prac nad mo­dernizacją kanału Królewskiego, zwanego teraz Dnieprobugski. Już w 1940 roku został on oddany do użytku i służył jako dogodna droga wodna do Bałtyku w handlu z Niemcami. Przede wszystkim płynęły nim barki z ropą naftową. Przy jej pomocy już za rok pancerne i zmotoryzowane jednostki ar­mii niemieckiej miały przepędzić daleko na wschód wojska swego sprzymierzeńca. Jeszcze jeden chi­chot historii…

Z początkiem roku 1940 rozpoczęły się deportacje ludności polskiej wgłąb ZSRR. Pierwsza, nastąpiła 9 lutego i dotyczyła ziemian, żołnierzy zawodowych, policjantów, służby leśnej, pracowników aparatu państwowego. Punktem do­celowym były okolice Archangielska. Następna wy­wózka rozpoczęła się w kwietniu i objęła rodziny poprzednio wywiezionych, rodziny aresztowanych „wrogów komunizmu”, bogatszych chłopów. Punk­tem docelowym był Kazachstan. Trzecia deportacja miała miejsce na przełomie czerwca i lipca. Objęła głównie uchodźców wojennych z centralnej Polski. Czwarta została przeprowadzona 19/20 czerwca 1941 r. Dotyczyła głównie inteligencji i wykwali­fikowanych robotników. Wywieziona został m.in. właścicielka majątku Perki, Jadwiga z Miłaczewskich Dworenko-Dworkinowa z małymi dziećmi (2, 6 i 7 lat). Cudownym zrządzeniem losu udało im się przeżyć w skrajnie trudnych warunkach i w 1946 roku powrócić do Polski. Wywózki prze­rwał 22 czerwca wybuch wojny niemiecko-radzieckiej, ale wysłane już eszelony, pod niemieckimi bombami, pracowicie sapiąc jechały na wschód.

Procedura deportacji była standardowa: według wcześniej sporządzonych wykazów, pod wskaza­nymi adresami zjawiali się w nocy funkcjonariu­sze NKWD, dawali dwie godziny na spakowanie rzeczy i całą rodzinę dowozili na punkty zborne. Machina działała sprawnie, chociaż na szczęście zdarzały się zacięcia. Dzięki temu losu swej szwa- gierki z Perek, nie podzieliła Irena Miłaczewska z trojgiem dzieci (2, 4 i 6 lat). Funkcjonariusze mieli w wykazie pomylony adres i zjawili się w są­siednim domu. Mieszkańcy, znali prawidłowy ad­res, lecz oświadczyli, że taka rodzina, co prawda tu mieszkała, ale wyprowadziła się w nieznanym kierunku. To na szczęście wystarczyło, aby funk­cjonariusze udali się dalej, czyniąc swą powinność według przygotowanych spisów.

W Kobryniu NKWD przygotowywała dla młodzie­ży „wyprawę naukową” do szkoły zawodowej w Nowobielicku koło Homla. Obecnie nazwalibyśmy to „zieloną szkołą wakacyjną”. Zbiórkę naznaczono na godz. 1300,23 czerwca. Nakazano zabrać zapasową bieliznę i żywność na 3 dni. Fakty te mogły wskazy­wać, że chodzi tu o kamuflaż deportacji młodzieży. O 400 rano dnia poprzedniego spadły pierwsze bom­by na lotnisko wojskowe w Kobryniu. Można powie­dzieć, że wycieczka nie doszła do skutku „z przyczyn technicznych”. Następnego dnia rano wojsko nie­mieckie wkroczyło do Kobrynia.

Okupacja niemiecka

Natychmiast po wkroczeniu, Niemcy zaczęli tworzyć swoje struktury władzy. Polaków począt­kowa traktowano poprawnie, próbowano ich nawet zjednywać m.in. poprzez powierzanie stanowisk w samorządzie i administracji. Oprócz urzędów czysto niemieckich, jak gestapo, żandarmeria, komenda miasta — utworzono miejscową policję, do której werbowano Białorusinów, Ukraińców i… Rosjan-białogwardzistów. Była to przemyślana polityka mająca poprzez pobudzenie waśni naro­dowościowych, uniemożliwić powstanie ruchu oporu. Natychmiast zabrano się za eksterminację Żydów, którzy stanowili 50% mieszkańców miasta. Utworzono getto, którego mieszkańców potem wymordowano na miejscu.

Ciekawe, że na wsi pozostawiono stan własnościo­wy zaprowadzony przez władzę radziecką, tj. sowchozy i kołchozy, nad którymi ustanowiono zarząd niemiecki. Jednakże, ocalałym właścicielom ziem­skim pozwolono powrócić do swych majątków i za­rządzać nimi pod okiem urzędników niemieckich.

W okolicznych lasach zaczął tworzyć się ruch partyzancki. Były to oddziały radzieckie utworzone z żołnierzy rozbitej Armii Czerwonej oraz polskie, zarówno współpracujące z radzieckimi (np. prawie 200-osobowy oddział Mikołaja Kunickiego „Mu­chy”, jak też akowskie, niepodejmujące współpra­cy („Szaniec”, „Wachlarz”). Ruch oporu na ziemi kobryńskiej miał najróżniejsze odcienie polityczne i narodowościowe.

Polesie stanowiło III odcinek „Wachlarza”, wy­dzielonej akcji dywersyjnej ZWZ, a później Armii Krajowej. Pierwotną myślą przewodnią koncepcji strategicznej „Wachlarza” było: „Osłonić i ułatwić wykonanie powstania, wzmacniając akcję dywersyj­ną na wschodnich terenach Rzplitej i w miarę moż­liwości poza jej granicami wschodnimi.” (Raport operacyjny nr 154 dowódcy AK z dnia 13 IX 1942 r.). Mowa tu o ogólnonarodowym powstaniu, które wg koncepcji opracowanej w sztabie komendy głównej Związku Walki Zbrojnej w 1940 roku, miałoby wy­buchnąć w Centralnej Polsce po klęsce wojsk nie­mieckich na wschodzie w przewidywanym starciu Niemiec z ZSRR. Nazwa obrazuje kształt terytorialno-organizacyjny: 5 piór wychodzących z Warsza­wy w kierunku wschodnim, od północnego wscho­du na południowy, sięgających daleko na wschód od granic z 1939 roku. Środkowe pióro obejmowało Polesie i Białoruś, aż po Homel. Teoretycznie słusz­ne założenie, by akcje dywersyjne przeprowadzać poza granicami kraju, by nie narażać ludności na represje wroga, okazały się w praktyce nie do re­alizacji. Z tego względu i pod naciskiem naczelne­go dowództwa polskich sił zbrojnych w Londynie, które po nawiązaniu stosunków dyplomatycznych z ZSRR chciało wykazać się przed sojusznikami pomocą dla frontu wschodniego, akcje dywersyjne prowadzone były przez cały okres funkcjonowania III odcinka „Wachlarza”, jako jednostki wydzielonej z komendy okręgu i podległej bezpośrednio KG AK tj. przez 1942 rok, głównie na terenie Polesia w jego przedwojennych granicach. Powiat kobryński sta­nowił rejon I z siedzibą w Brześciu (d-ca Zbigniew Słomczyński ps. Żbik), a posterunki dywersyjne znajdowały się w Kobryniu i Żabince. Ponieważ ludność polska została skutecznie przetrzebiona na skutek wywózek za czasów okupacji sowieckiej, niezbędna była pomoc z zewnątrz. Takiej pomocy udzielały zarówno władze ZWZ/AK z Warszawy jak i naczelne dowództwo z Londynu. Komendantem III odcinka został „cichociemny” kpt. Alfred Pacz­kowski, zrzucony w rejonie Skierniewic w grudniu 1941 roku. Oprócz niego skierowani zostali inni „cichociemni” i oficerowie z terenu Generalnego Gubernatorstwa. (O akcjach w rozdz. I.7.)

Jak już stwierdzono, struktura „Wachlarza” podlegała bezpośrednio KG AK, a ze względów konspiracyjnych nie była znana Komendzie Okrę­gu w Brześciu. W praktyce jednak, na skutek bra­ku koordynacji działań, wywoływało to negatywne reperkusje. Dlatego też oraz na skutek wzrasta­jącej penetracji gestapo na początku 1943 roku nastąpiło podporządkowanie agend III odcinka „Wachlarza” Komendzie Okręgu AK „Twierdza” w Brześciu.

Rankiem 20 lipca 1944 roku, po całonocnej bi­twie Kobryń został zajęty przez Armię Czerwoną. W czasie wojny ludność miasta zmniejszyła się 0 12 tysięcy i liczyła teraz około 8 tysięcy.

W składzie ZSRR

Po wkroczeniu Armii Radzieckiej na tereny nale­żące przed 1939 rokiem do Polski, rozpoczęła się ak­cja „Burza” mająca na celu atakowanie przez oddzia­ły AK wycofujących się wojsk niemieckich i przej­mowanie administracji cywilnej przed nadejściem wojsk radzieckich. Powstające jednostki wojskowe otrzymywały nazwy pułków i dywizji, jakie stacjono- waly na danym terenie przed wojną. Na Polesiu two­rzona była 30. DP Armii Krajowej. Pułki dywizji dzia­łały po obu stronach frontu, współpracując począt­kowo z oddziałami radzieckimi. Na szczeblu dywizji wymieniono nawet oficerów łącznikowych. Z chwilą powstania tzw. Polskiego Komitetu Wyzwolenia Na­rodowego (22 lipca 1944 roku), żołnierze dywizji za­czynają być rozbrajani i wcielani do I Armii Wojska Polskiego. Wielu z nich uciekło i potajemnie wróci­ło w rodzinne strony. 30. Poleska Dywizja Piechoty zakończyła swój szlak bojowy w sierpniu w rejonie Otwocka (szerzej o tym w rozdz. IV.6.).

Decyzją wielkich mocarstw, wschodnia granica polski przesunięta została na zachód, na linię Bugu. Ziemia kobryńska znalazła się w granicach ZSRR. Zaczynają się następne wędrówki Polaków, tym ra­zem na zachód — do Polski w nowych granicach. Kobryniacy zasiedlają odzyskane ziemie północne i zachodnie. Niektórzy z różnych powodów pozo­stają. Poddawani są przez władze bezwzględnej rusyfikacji. Miejscem pomagającym w zachowaniu polskości był w tamtym czasie kościół katolicki pod wezwaniem Wniebowzięcia NMP. Jednakże w 1962 roku władze zamykają go, przekształcając na magazyn. Różne są paradoksy historii, kościół ten był czynny w czasie wojny i przetrwał Stalina, natomiast zlikwidował go… Nikita Chruszczow. Następnie zostaje on rozgrabiony i spalony. Kobryniacy nigdy nie pogodzili się z utratą kościoła. Wy­korzystując gorbaczowowską „pierestrojkę”, uzy­skują zgodę na ponowne jego otwarcie i przystę­pują do odbudowy. Dzięki finansowemu wsparciu rodaków z kraju i zaangażowaniu przedsiębiorstw polskich budujących w owym czasie gazociąg ja- malski (Energopol, Łódzkie Przedsiębiorstwo Budownictwa Przemysłowego) — kościół został odbudowany; 24 grudnia 1991 roku odbyła się in­auguracyjna, uroczysta pasterka. W następnym roku pracownicy tych przedsiębiorstw w czynie społecznym odnowili mogiły żołnierzy polskich poległych w wojnie 1919-20 roku i pomnik wznie­siony w 1925 roku, na tzw. „starym cmentarzu”, a w latach 2002-2003 energiczny proboszcz ks. Krzysztof Gołębiewski, przy pomocy Energopolu odbudował mogiły żołnierzy tej wojny na terenie przykościelnym (więcej o tych sprawach w rozdz. I.8.). Ksiądz Krzysztof po pięcioletniej misji po­wrócił do Polski. Jego dzieło kontynuuje ks. pro­boszcz Czesław Jojko.

O patriotyzmie pozostałych na ziemi kobryńskej Polaków, świadczy m.in. następujące wydarzenie. W lipcu 1944 roku, gdy zakończyła się okupacja nie­miecka, radzieckie służby specjalne zaczęły likwido­wać resztki struktur Armii Krajowej. Polacy, którzy postanowili pozostać na swojej ziemi, nie chcieli pod­dać się rusyfikacji. Grupa młodzieży zakłada tajną or­ganizację wojskową— Armia Krajowa — „Wschód”, i polityczną: Związek Obrońców Wolności (ZOW). Skupiały one kilkaset członków. W owym czasie, nie było już jednak warunków do działalności kon­spiracyjnej. W wyniku penetracji NKWD, nastąpi­ły aresztowania. W 1948 roku Wojenny Trybunał Białoruskiego Okręgu Wojskowego uznał ZOW za kontrrewolucyjną, zbrojną organizację zagrażającą bezpieczeństwu ZSRR. Zapadły wysokie wyroki. Przywódców — Jana Komorowskiego i księdza Wa­cława Jaziewicza skazano na karę śmierci, zamienio­ną potem na 25 lat obozu pracy. Około 30 osób zesła­nych zostało do obozów pracy. Po amnestii w 1956 roku ci, którzy przeżyli powracają do Kobrynia. Niektórzy mieszkają tam do dziś — np. Leonarda Jurkowska-Majewska i Roman Ostromęcki. Wolna Polska przyznała im status kombatanta i dożywotnią niewielką rentę pieniężną. Ksiądz Jaziewicz został deportowany do Polski. Zmarł w 1979 roku w Lu­blinie. Jan Komorowski wrócił w 1956 roku do Kobrynia, a następnie wyjechał do Polski. Zmarł w Głu­chołazach w 1994 roku. A oto jak opisuje to jeden z uczestników tamtych wydarzeń Eugeniusz Wojtysiak, mieszkający obecnie w Krakowie:

…Byliśmy młodzi, nie znaliśmy się na wielkiej polityce, liczyliśmy na pomoc Zachodu – nie chcie­liśmy czekać z założonymi rękami. Utworzyliśmy nową konspiracyjną organizację, najpierw o na­zwie Armia Krajowa – „Wschód”, a potem Związek Obrońców Wolności. W latach 1946 – 1947 organi­zacja rozrosła się i objęła swym zasięgiem prawie całe Polesie, w tym Kobryń. Składaliśmy przysięgę na wierność organizacji. Przechowywaliśmy ukry­wających się, karmiąc ich i odziewając, wzajemnie wspomagając się w działaniu.

ZOW stosował różnorodne formy działania: od taj­nego nauczania historii, języka polskiego, religii, po­przez pomoc powracającym z zesłania, po zbrojny opór w przypadku zagrożenia życia. ZOW uczył, pomagał, podtrzymywał na duchu. Po aresztowaniach i utracie wolności, już w więzieniach i obozach, w Workucie, na Kołymie, Syberii, walczyliśmy nadal w obronie życia i godności ludzkiej, ginęliśmy w strajkach, buntach, ucieczkach. Udowodniliśmy, że w walce z przemocą i państwowym terrorem, nie brakuje Polaków obok zniewolonych narodów państw bałtyckich, Ukraińców, narodów Kaukazu i Azji. W tamtych beznadziejnych i strasznych czasach, zapomniani przez ówczesne pań­stwo polskie, pozostaliśmy uczciwi, czyści i odważni. Do 1989 roku, historia milczała o tych wydarzeniach i o sytuacji Polaków w ZSRR. Teraz możemy o tym mówić i pisać. Powinniśmy z tego korzystać, gdyż bez­pośrednich świadków coraz mniej… Wiem, że owocne badania prowadzi szczeciński oddział Instytutu Pa­mięci Narodowej. W ich wyniku powstała szeroka lista nazwisk. Tu z pamięci przytoczę tylko kilka: Ryszard Snarski, Arjanna Teleman (Radzia), Janina Chodenicka, Jan Kułakowski, Leonard Terpiłowski, Halina Terpiłowska, Stanisław Ostromęcki, Roman Ostro­męcki, Edward Jurkowski, Stanisław Jurkowski, Le­onarda Jurkowska-Majewska, Tadeusz Spadniewski, Józef Szeluk.

 

Bohdan Miłaczewski

Warszawa

Udostępnij na:

Skomentuj

Twój e-mail nie zostanie opublikowany