JUSZKIEWICZE

111Są na kresowych ziemiach wyjątkowe wsie i miasteczka, w których od wieków mieszkali potomkowie szlachty polskiej, dobrzy gospodarze, twardzi i odważni – sól polskiej ziemi. Za Wiarę, Honor, Ojczyznę oddawali swoje życie, płacili od wieków utratą mienia i dobrobytu. Mieszkańcy okolicznych wsi i pobliskich Baranowicz mówili o nich: „harde Juszkoucy”, „zajadłe Polaki”, a o Juszkiewiczach – „druga Warszawa”. W dwudziestoleciu międzywojennym Juszkiewicze były niewątpliwie centrum polskiej wiary, kultury i tożsamości. Ulice były wyłożone „kocimi łbami”, domy i ogródki były piękne i zadbane, niektórzy mieszkańcy mieli rowery, nowoczesny sprzęt rolniczy – nowość polskiej agrotechniki, a nawet i radioodbiorniki. Juszkiewiczanie żyli skromnie, ale dostatnio. 222Kobiety były „chronicielkami” tradycji rodzinnych, religijnych, narodowych. Dziś nie możemy wyobrazić sobie, ile trudu i poświęcenia wymagała opieka nad wielodzietną rodziną, praca na roli, uprawa lnu, hodowla bydła, ręczne pranie, przędzenie, tkactwo itp. Juszkiewiczanie opowiadają o swoich babciach i prababciach, które latem wstawały przed 4 nad ranem, wstawiały garnki z obiadem do pieca, karmiły bydło i szły piechotą do Baranowicz (20 km), by sprzedać trochę masła, sery, jajka, by zarobić parę groszy na potrzeby rodziny. Wracały przed południem i niosły w pole obiad swoim mężczyznom, i tak dalej cały dzień. Jakie pyszne kołacze i paschy piekły na święta, jak potrafiły pięknie śpiewać podczas żniw, jak kochały swoje dzieci jednocześnie wymagając od nich i ucząc bycia prawdziwym gospodarzem tej ziemi. W okresach, kiedy były zamknięte kościoły, kobiety odprawiały nabożeństwa po domach. Wierzyć, pracować i kochać – to był ich etos, przekazywany dzieciom z pokolenia na pokolenie. Rodziny były liczne, małżeństwa trwałe, więzi rodzinne mocne. Nie było nadużywania alkoholu. Juszkiewiczanie żyli z wiarą w lepsze jutro dzieci w młodym niezależnym państwie polskim, z którego byli dumni. Kupowali w Baranowiczach swoim dzieciom książki, wierząc, że po ukończeniu szkoły mogą zostać lekarzami, agronomami, farmaceutami – to były ich marzenia. Sprzedawali krowy i konie, by uczyć swoje córki w Baranowickim Gimnazjum, poziom nauczania był bardzo wysoki. Hodowali konie dla Wojska Polskiego. Licznie zgromadzeni z radością uczestniczyli w uroczystościach okolicznościowych. 1939 rok przerwał spokojne i szczęśliwe życie Juszkiewiczan. Swoją „troskę” o człowieka pracy Sowieci pokazali już 10 lutego 1940 r. – podczas pierwszej i następnych wywózek w głąb Rosji najlepszych gospodarzy, osadników, urzędników państwowych. Druga wojna światowa też nie oszczędziła Juszkiewiczan. W lipcu 1942 r. Niemcy zamordowali ks. Bolesława Rutkowskiego za współpracę z Armią Krajową. W tym okresie najlepsi chłopcy i mężczyźni Juszkiewicz należeli do placówki AK, stawiając opór Niemcom. Dowódcą był kapitan Antoni Połojko.

Po wkroczeniu na nasze tereny Armii Czerwonej w 1944 r. władze sowieckie zorganizowały napady na Juszkiewicze i ich mieszkańców. Podczas trzeciego napadu na wieś w dniu 5 kwietnia 1945 r. przez około 100 funkcjonariuszy NKWD zastrzelono 12 mieszkańców wsi. Aresztowano pod zarzutem przynależności do AK 8 młodych chłopców i mężczyzn (O tragedii w Juszkiewiczach piszemy na str. 11-12). Cześć Wam i chwała, nasi Bohaterzy. Nasi Drodzy Rodacy, jesteście naszą dumą, będziecie zawsze w naszych sercach!

Po wojnie niektórzy uczestnicy ruchu oporu, którym udało się uniknąć aresztowania, ukrywali się po domach krewnych i przyjaciół, swoje młode lata spędzili w piwnicach i na poddaszach, wychodząc z domów po nocach… Może i było im trochę lżej niż ich kolegom na Syberii, ale życia naszych młodych Juszkiewiczan były złamane. Później, na obcych paszportach, pod obcymi nazwiskami niektórzy wyjechali do Polski jako repatrianci. Ci, co pozostali w Juszkiewiczach, nie ugięli się władzy sowieckiej, którą nienawidzili całym sercem, stawiając opór kolektywizacji. W swoim świętym uporze byli tak twardzi i konsekwentni, że władzom sowieckim tak i nie udało się zapędzić Juszkiewiczan do kołchozu. Wtedy władza zabrała mieszkańcom ziemię, przekazała ją sąsiednim kołchozom, a najaktywniejszych „przeciwników sowieckiej kolektywizacji” zesłała do Kazachstanu i na Syberię. Pozostali wyjechali do miast, opuszczając swoje rodzinne gniazda, gdyż zabrano im nie tylko Ojczyznę, ale i prawo być gospodarzem na swojej ziemi, polaną potem i krwią przodków.

444Dziś Juszkiewicze – to cicha, dogorywająca wioska, w której dożywa swój wiek kilkunastu starszych mieszkańców. Ale w dni świąt, lub na święto Zmarłych przyjeżdżają do Juszkiewicz dawni mieszkańcy i ich potomkowie. 5 sierpnia br. w Juszkiewiczach odbyła się piękna i wzruszająca uroczystość 80-lecia Parafii pw. Trójcy Przenajświętszej. Potomkowie dzielnych i pracowitych Juszkiewiczan, mieszkający w Baranowiczach, Mińsku i nawet Moskwie, postanowili wyremontować stary kościół, który cicho umierał wraz z wsią, odnowić fasadę i wnętrze. Prace te koordynowały dwie dzielne siostry: Lusia i Jadwiga, z domu Hutorowicz, przy wsparciu innych potomków Juszkiewiczan. 333Kościół stoi jak nowy – piękny, dostojny, uroczysty. Jest to dar miłości i czci młodego pokolenia Juszkiewiczan swojej małej Ojczyźnie, jest to wyraz wdzięczności swoim przodkom za ich trud, poświęcenie, oddanie, wierność ideałom i wartościom, których nie udało się zniszczyć ani zetrzeć ze świadomości nowych pokoleń. Kościół będzie żył, będzie żyła parafia, będą przyjeżdżali Juszkiewiczanie z różnych miast. Będą paliły się znicze na juszkiewickim cmentarzu, i w te chwile będziemy znowu jedną wspólnotą – zbierzemy się razem – ci, co odeszli, ci, których groby pozostały na „nieludzkiej ziemi” i my – ich potomkowie, nasze dzieci i wnuki, my – Juszkiewiczanie. Miłość zawsze zwycięża!

Alina Jaroszewicz

555

 

 

 

 

 

 

 

Krótka historia Juszkiewicz opowiedziana przez mieszkańców

Wieś Juszkiewicze była własnością pana Juszka Gojcewicza, jak podają dokumenty z 1567 roku. Należała do majątku Czernichowo, parafii Kroszyńskiej.

Do utworzenia samodzielnej parafii przyczyniła się wojna 1914 roku. Gdy front zbliżał się do Kroszyna, ksiądz Albin Rojsza, tamtejszy proboszcz, wyjechał do Juszkiewicz i wywiózł rzeczy kościelne, magazynując je we dworze pana Rdułtowskiego w Czernichowie Górnym. Ksiądz Rojsza mieszkał w Juszkiewiczach u Michała Szkodzika, a w mieszkaniu Bolesława Szkodzika urządził tymczasową kaplicę. Ludzie zbierali materiał, każdy dał dwie belki i dwie deski, jak również ofiarę pieniężną na robociznę i wkrótce przy cmentarzu stanęła kaplica (30 na 14 arszyn) z wieżyczką pokryta gontami. W 1919 roku ksiądz Rojsza wyjechał do Stołowicz, więc parafia została bez księdza. Jan Szkodzik pojechał do biskupa Łozińskiego do Mińska i przywiózł stamtąd obietnicę przysłania księdza. Jednak w 1920 roku przyszli bolszewicy. Jan Szkodzik pojechał do Baranowicz do księży Mirskiego, Majewskiego i Zelby z prośbą, aby któryś z nich zechciał pomóc. Okazało się, że księża w Baranowiczach głodują. Mieszkańcy Juszkiewicz zebrali natychmiast 5 pudów mąki żytniej, 14 pudów ziemniaków, słoninę i wszystkiego po trochu. W takiej sytuacji księża obiecali pomoc. 2 lutego 1921 roku przybył do Juszkiewicz pierwszy proboszcz ks. Józef Znosko i od razu rozpoczął organizować budowę plebanii. W przygotowaniu projektu pomagał ksiądz Światopełk Mirski. Projekt ten był bardzo skromny i w tym samym roku zbudowano plebanię drewnianą długości 13 metrów, szerokości 7,5 metra, krytą słomą. W budynku był przedpokój, dwa pokoje, kuchnia, mały pokoik dla służby, spiżarnia, pod nią piwnica dla warzyw.

W roku 1925 kaplica została otynkowana z zewnątrz i wewnątrz. W ciągu kilku lat następnych pełnili w niej służbę duszpasterską – ks. Józef Znosko do 1927, ks. Szynko – administrator, ks. Borodzicz, ls. Michał Patła. Ks. Józef Swiderski, były wikariusz w Łunińcu i Kosowie, został mianowany 5 stycznia 1933 roku na stanowisko pełniącego obowiązki proboszcza w Juszkiewiczach. Pełnił on jednak obowiązki bardzo krótko, bo zmarł 20 lipca tego samego roku i został pochowany na cmentarzu w Juszkiewiczach.

Już w miesiąc poźniej 16 sierpnia został mianowany proboszczem ks. Bolesław Rutkowski, były proboszcz dawidgródecki. Za pozwoleniem biskupa zaczął on budować kościół. Fundamenty ukończono 8 listopada 1935 roku. Na budowę świątyni kuria biskupia przekazała 26 maja 1936 roku sumę 410 zł, za co komitet budowy złożył podziękowanie. Podczas wizytacji 6 czerwca 1936 roku ksiądz dziekan stołowicki Antoni Mackiewicz zauważył zły stan drewnianej kapliczki i wydał zarządzenie – „czym predzej należy budować nowy kościół”. Na początku 1936 roku w parafii było 1150 wierzących i w tymże roku mieszkańcy Juszkiewicz, Makaszów, Kłąpików, Podlesiejek wspólnymi siłami budowali swoją świątynię. Została ono konsekrowana jako kościół pod wezwaniem świętej Trójcy.

Wojna nie oszczędziła juszkiewickiej parafii. W lipcu 1942 roku Niemcy zamordowali księdza Bolesława Rutkowskiego. Jak potwierdzają parafianie został on pochowany w Baranowiczach w mogile polskich więźniów. W 1945 roku z rąk rosyjskich żołnierzy zginęło 12 mieszkańców.

W tym czasie opiekę duszpasterską parafianie mieli w Stołowiczach. Dojeżdżał też czasem do Juszkiewicz ówczesny proboszcz stołowicki ksiądz A. Zryza. Jakiś czas nad kościołem czuwał również proboszcz kroszyński ksiądz Karol Żurawski. W archiwum pińskiej diecezji w Drohiczynie znajduje się inwentarz kościoła juszkiewickiego sporządzony 3 maja 1945 roku przez ksiądza Żurawskiego. W 1951 roku władze sowieckie zabrały kościół i przeznaczyły go na magazyn ziarna. Do 1953 roku wielu mieszkańców było zesłanych ze względu na opór stawiany przy kolektywizacji.

Dopiero w roku 1989 roku, a mianowicie 20 lutego, ponownie został powołany komitet parafialny. Jego działania spowodowały oddanie kościoła i w konsekwencji rejestrację parafii, o czym świadczy świadectwo wydane 6 grudnia 1989 roku a następnie 30 kwietnia 1992 roku.

Od prawie 20 lat proboszczem parafii Juszkiewicze jest o. Jan Glinka (zapraszamy Drogich Czytelników na stronę www.glinka.digi.pl).

 

Uroczystość 80-lecia Parafii w odnowionym kościele 5 sierpnia 2012 r.

Ojczyzna to kraj dzieciństwa miejsce urodzenia to jest ta mała najbliższa ojczyzna… Tadeusz Różewicz

q1  

q2

 

 

 

 

 

q9

Foto E. Jaroszewicz

 

 

 

 

 

q4

 

q6

Foto E. Jaroszewicz

q5

Foto o. Jan Glinka

Foto E. Jaroszewicz

Foto E. Jaroszewicz

Foto o. Jan Glinka

Foto o. Jan Glinka

 

 

 

 

 

 

 

q3

Foto E. Jaroszewicz

 

 

 

Udostępnij na:

Skomentuj

Twój e-mail nie zostanie opublikowany