Kopyły i Wierzchowice, oddalone od siebie zaledwie o dwa kilometry, przez stulecia łączyło nie tylko sąsiedztwo, lecz także losy kolejnych właścicieli i ziemiańskich rodów. Do dziś zachowały się tu ślady dawnego świata – dwór, zabudowania gospodarcze, stary park i rodzinne groby – a jego niezwykle barwny obraz odnajdujemy we wspomnieniach Heleny z Jaczynowskich Rothowej.

Z historii Kopył

Kopyły to dawny ośrodek majątku ziemskiego, obecnie wieś nosząca nadaną jej po II wojnie światowej nazwę Pieramoha, położona 25 km na północny zachód od Kamieńca Litewskiego. Wierzchowice to wieś, dawniej miasteczko i ośrodek majątku ziemskiego, zlokalizowana 2 km na wschód od Pieramohi.

Pierwsza wzmianka o Kopyłach pojawiła się w źródłach pisanych w 1506 r., kiedy król Aleksander Jagiellończyk nadał je Bohdanowi Aleksiejewiczowi. Z 1512 r. pochodzi informacja, że Iwaszko Hornostajewicz, żeniąc się z wdową po Bohdanie Korewie, stał się właścicielem miejscowego majątku oraz istniejącego tu dworu, określonego w dokumencie jako bogaty. W 1557 r. dobra posiadał Hawryła Hornostaj, zapewne syn Iwaszki.

Kopyły, zespół dworsko-parkowy Rothów, 1930 r. Foto Piotr Jaszczynowski-Roth

Wierzchowice po raz pierwszy wymieniono w XVI w. jako własność Chodkiewiczów. W XVII w. zarówno Kopyły, jak i Wierzchowice należały do Kopciów. Na początku XVIII w. ten ostatni majątek przeszedł w ręce Szujskich, a w 1740 r. – Sapiehów. W pierwszej połowie XIX w. dziedziczką Kopył, a także m.in. Wołczyna, była hr. Karolina Pusłowska z Ostyk-Narbuttów. Pod koniec XIX w. Kopyły należały do jej syna z małżeństwa z hr. Brunonem Pusłowskim – hr. Feliksa Pusłowskiego.

Wierzchowice na początku XIX w. kupił Karol Roth (1781-1839) z Grodna, przedstawiciel ewangelickiej rodziny pochodzenia niemieckiego, wywodzącej się z Palatynatu. Jego żoną była Paulina Wysocka z Łumna koło Wysokiego. Po śmierci męża poślubiła ona Antoniego Jaczynowskiego (1810-1864), rządcę z niedalekich Kopył. Jej córka z pierwszego małżeństwa, Marianna (ur. 1835), wyszła za mąż za brata Antoniego – Stanisława Jaczynowskiego (1825-ok. 1865).

W późniejszych latach Wierzchowice przejął Jan Roth (1858-1914), syn Konstantego, brata Karola Rotha. Jan był żonaty z Marią ze Spinków (1868-1954). Na początku XX w. kupił Kopyły wraz z sąsiednim folwarkiem Karolin i w ten sposób oba majątki ponownie znalazły się w rękach jednej rodziny.

W okresie międzywojennym dobrami zarządzali trzej synowie Jana i Marii Rothów. Konstanty (1886-1940?), mąż Heleny z Jaczynowskich (1893-1980), był dziedzicem Wierzchowic. Eugeniusz (1892-1940), żonaty z Wandą z Garbińskich (1882-1946), był właścicielem Kopył, natomiast do Wiktora (1899-1941?) należał Karolin.

Losy braci Rothów po wybuchu II wojny światowej były tragiczne. Eugeniusz, który służył w oddziale policji, podczas kampanii wrześniowej został internowany przez Sowietów. Konstanty i Wiktor zostali pod koniec września 1939 r. aresztowani przez NKWD w Wierzchowicach. Eugeniusz trafił do obozu w Kozielsku, a w 1940 r. został zamordowany w Katyniu. Konstanty był więźniem Starobielska i prawdopodobnie zginął w 1940 r. w Charkowie. Wiktora w 1941 r. skazano na osiem lat łagrów – dalszy jego los pozostaje nieznany.

Helena Roth z Jaczynowskich – „Czasy, miejsca, ludzie”

Szczególnym świadectwem życia w Wierzchowicach i Kopyłach są wspomnienia Heleny z Jaczynowskich Rothowej, wdowy po Konstantym. W wydanej w 2009 r. książce „Czasy, miejsca, ludzie. Wspomnienia z Kresów Wschodnich” opisała ona swój pobyt w Wierzchowicach w okresie międzywojennym, pobliskie majątki, w tym Kopyły, a także historię kilkakrotnie ze sobą skoligaconych rodów Jaczynowskich i Rothów. Wspomnienia spisywała u schyłku życia w Krakowie, szczegółowo odtwarzając rodzinne powiązania, dawne zwyczaje i obyczaje oraz warunki życia w ziemiańskim dworze.

W 1913 r. Helena wyszła za mąż za swego kuzyna, Konstantego Rotha.

Szczególnie interesujące są jej barwne opisy codzienności i funkcjonowania niemal samowystarczalnego gospodarstwa dworskiego. Czytamy o pilnowaniu udoju krów, pracy z centryfugą, kiszeniu kapusty na zimę, hodowli i uboju świń czy przygotowywaniu wędlin – mięso na kiełbasy krojono ręcznie „w perełkę”. Autorka opisuje również ludową i „dworską” medycynę. Dba przy tym o najdrobniejsze szczegóły, jakby chciała przekazać potomnym wszystko, co zachowała w pamięci: sposoby wędzenia wędlin, krojenia głowy cukru czy leczenia chorych. 

Na kartach wspomnień pojawiają się również znane postacie. Eliza Orzeszkowa przywozi małej Loli zabawki z zagranicy, podczas bankietu dziewczynka spotyka Helenę Modrzejewską, ojciec autorki zasiada w Dumie razem z Romanem Dmowskim, rodzinę odwiedza zaś cioteczny brat, gen. Władysław Bortnowski, oraz jego siostrzeniec „Anoda”.

Zabawa dzieci w Wierzchowicach, 1924 r.

Prezentujemy fragment wspomnień Heleny Rothowej, dający niezwykle plastyczny obraz funkcjonowania dawnego gospodarstwa:

„… chlewy tak były powymiatane, wybielone, świnie podesłane, szczotkami wyczyszczone, że robiły wrażenie wykwintu. Obora to samo. Krowy co dzień czyszczone specjalnymi zgrzebłami, dobrze podesłane, ściany parę razy do roku opryskiwaczem bielone, nie były wylęgarnią much i komarów. Każda dojarka (dójka) musiała być w białym (ze swojego, czyli lnianego płótna) płaszczowym fartuchu i białej chusteczce. Specjalna dojarka podmywała krowy (ja potem wymyśliłam polewaczkę do tego dostosowaną) i wycierała specjalną ścierką. Ręce dojarki myły mydłem po każdej krowie letnią wodą, z kranika wyciekającą z rezerwuaru i wycierały ręcznikiem. Mleko ze skopów zlewano na chłodnię (wąż spiralny, wewnątrz woda z lodem, na szczycie miedziane sita, przełożone krążkami waty lub specjalnej ligniny), skąd znowu, przez analogiczne sita, już ostudzone, spływało do konwi. Te codziennie były odkwaszane. Całe mleko z udoju szło do mleczarni, najpierw w Wierzchowicach, a po kupnie Kopył – tam. W mleczarni mleko, podgrzane do odpowiedniej temperatury, przy której najlepiej oddziela się śmietanę, szło na centryfugę, poruszaną ręcznie, potem końmi w kieracie. To samo maselnice i wygniatacze masła. Wysyłano je przeważnie do Kijowa, skąd też rekrutowali się świetni „maślarze”. Odtłuszczone mleko wypijały prosięta i starsze cielęta (bo małe piły mleko pełne), a śmietana szła na przerób na masło. Naturalnie, że przy takiej staranności uzyskiwano przeroby najwyższej jakości.”

XIX-wieczny dwór w Kopyłach

Najbardziej widocznym śladem dawnego ziemiańskiego świata w Kopyłach jest zachowany do dziś XIX-wieczny dwór, wzniesiony zapewne przez Pusłowskich. Przed I wojną światową rozpoczęto jego rozbudowę według projektu niemieckiego architekta Jakuba Muhlauera z Karlsruhe, jednak prace dokończono dopiero po nastaniu pokoju. Miała to być rezydencja Konstantego i Heleny Rothów. Ostatecznie jednak nigdy się tutaj nie przenieśli i aż do września 1939 r. pozostali w starej drewnianej siedzibie w Wierzchowicach.

Kopyły, zespół dworsko-parkowy Rothów, 1930 r.
Pozostałości dworu w Kopyłach dziś

Obecnie w dworze mieszkają pracownicy dawnego kołchozu wraz z rodzinami. Budynek wzniesiono na planie litery „T” i składa się on z dwóch wyraźnie różniących się części. Starsza, parterowa, ma kształt wydłużonego prostokąta i jest nakryta wysokim dachem dwuspadowym. Niegdyś jej front akcentował ganek w formie oszklonej werandy, który nie zachował się do naszych czasów. Elewacje zdobią prostokątne wnęki mieszczące okna, rozdzielone szerokimi lizenami.

Dom dla służby

Z lewej strony do starszego korpusu przylega nowsza część, dobudowana przed I wojną światową – ustawiona prostopadle, piętrowa, nakryta dziś czterospadowym dachem, pierwotnie mansardowym. Obecnie pozostaje nieużytkowana. Wejście zaakcentowano niewielkim, niskim przedsionkiem. Elewacje zdobią szerokie kanelowane lizeny narożne, gzyms kostkowy oraz listwowe obramienia okien z kamieniem zamkowym.

Niegdyś dwór otaczało ogrodzenie z bramą złożoną z siedmiu ceglanych pylonów i kutych żelaznych wrót, a przed fasadą znajdował się kolisty gazon. Po przeciwnej stronie drogi wznosi się duży spichlerz z czerwonej, nietynkowanej cegły, pochodzący z 1911 r. Jest to budynek piętrowy, nakryty dwuspadowym dachem, z parterową, zapewne późniejszą dobudówką od strony południowej. Od frontu znajduje się wydzielony lizenami ryzalit centralny z trójkątnym zamknięciem. Elewacje, zaopatrzone w niewielkie okienka, ozdobiono szerokimi lizenami akcentującymi naroża i dzielącymi dłuższe ściany, masywnymi pinaklami, fryzem arkadkowym, gzymsem kostkowym, prostokątnymi płycinami i prostymi nadokiennikami.

Fragment dawnego parku

 

Istniejące jeszcze na początku XXI w. dworskie obora i chlewy, opuszczone i zrujnowane, zostały w ostatnich latach rozebrane. Na tyłach domu rozciąga się sad, a wzdłuż jego południowej i wschodniej krawędzi biegnie aleja gęsto obsadzona kasztanowcami, z domieszką topoli, grabów i jesionów.

Nieco dalej, przy drodze prowadzącej na północny wschód od siedziby, znajduje się zdziczały park o powierzchni około 7,5 ha. W jego obrębie zachowały się trzy niewielkie, zarastające sadzawki, większa polana, wypłycony kanał od strony wschodniej oraz położone na południowo-wschodnim skraju dawne wzgórze widokowe, zwane Pańską Górką. Stary drzewostan, obejmujący drzewa liczące nawet dwieście lat, tworzą przede wszystkim lipy i graby, z domieszką klonów, jesionów i świerków.

Wierzchowice – co ocalało?

 W Wierzchowicach, położonych zaledwie 2 km na wschód od Kopył, mieściła się główna siedziba Rothów. Drewniany dwór przetrwał II wojnę światową i istniał jeszcze przez kilka powojennych dziesięcioleci; rozebrano go dopiero w latach 70. XX w. Był to parterowy budynek wzniesiony na planie silnie wydłużonego prostokąta, nakryty wysokim dachem z mansardą.

Obrośnięty winem dwór w Wierzchowicach

Z dawnych zabudowań majątku ocalała m.in. gorzelnia, wzniesiona w 1908 r. w miejscu wcześniejszego browaru. Zakład funkcjonował jako gorzelnia jeszcze w czasach sowieckich, a dopiero w latach 80. XX w., podczas kampanii antyalkoholowej, został przekształcony w krochmalnię. Drugim zachowanym budynkiem dworskim jest spichlerz z 1935 r. – masywny, trójkondygnacyjny obiekt wzniesiony z kamienia polnego i cegły.

Gorzelnia w Wierzchowicach, foto: Radzima
Spichlerz
Cerkiew Św. Mikołaja, dawniej – kościół katolicki

Szczególną pamiątką po dawnych właścicielach pozostaje kwatera grobowa Rothów na miejscowym cmentarzu, położona w pobliżu drewnianej cerkwi cmentarnej. Otoczona kutą metalową balustradą i porośnięta bluszczem przypomina o rodzinie, której dzieje przez ponad stulecie były nierozerwalnie związane z historią Wierzchowic i Kopył.

 Z Kopył i Wierzchowic – Redakcja

Opracowano na podstawie:

А. Т. Федорук «Старинные усадьбы Берестейщины», 2-е издание, 2006 год

Л. М. Несцярчук «Замкi, палацы, паркi Берасцешчыны X-XX стагоддзяў», 2002 год

G. Rąkowski, «Kresowe Rezydencje»

Udostępnij na:

Powiązane artykuły: