Drodzy Czytelnicy,

Wkrótce Polacy w Polsce i na świecie będą obchodzić setną rocznicę Bitwy Warszawskiej. Senat RP przyjął uchwalę ustanawiającą rok 2020 rokiem Bitwy Warszawskiej. My, Polacy na Białorusi dołączymy do obchodów. Od kilku lat prowadzimy też renowacje grobów polskich, kwater wojskowych z wojny polsko-bolszewickiej. 15 sierpnia zapalimy znicze na wszystkich grobach żołnierskich na ziemi brzeskiej.

Trzeba stwierdzić, że wojna polsko-bolszewicka jest wojną mało znaną na Białorusi, gdyż starsze pokolenie II RP, pamiętające tamte wydarzenia, odeszło, a pokolenia młodsze – absolwenci szkół sowieckich czy białoruskich, prawie nie posiadają obiektywnej wiedzy historycznej. Ale także w Polsce przez cały okres PRL-u komunistyczna propaganda głosiła kłamstwa, albo zakazywała głoszenia prawdy o historycznym zwycięstwie Polski i Polaków nad agresją Rosji na Europę w 1920 roku. Znamiennie przypomniał to Ojciec Święty Jan Paweł II: «O wielkim Cudzie nad Wisłą przez całe lata trwała zmowa milczenia. Dlatego opatrzność Boża niejako nakłada dzisiaj obowiązek podtrzymywania pamięci tego wielkiego wydarzenia w dziejach naszego narodu i całej Europy».

Na zdjęciu żołnierze 29. Brygady Piechoty przeprawiają się przez Bug po Bitwie Warszawskiej w sierpniu 1920 r. // Cenralne Archiwum Wojskowe

Wspomnijmy o tej wojnie nieznanej, w której uczestniczyli nasi przodkowie, a walki toczyły się w naszych miastach i wioskach. Pamiętajmy także ,że wojnę polsko-bolszewicką poprzedziła I wojna światowa, która naszym ziemiom przyniosła największe zniszczenia w historii, większe niż po II wojnie światowej. Po tej wojnie na terenach polskich nie doliczono aż 4 mln.osób, zginęło w 3 armiach 450 tys. żołnierzy i 900 zostało rannych. Nasza Polska przez 120 lat znajdowała się pod zaborami obcych mocarstw: 82 % terytorium – pod zaborem rosyjskim, 11% – austriackim, 7% – pruskim. Wszystkie nasze powstania narodowe XVIII i XIX w. wybuchały w Rosji. Doświadczenie długiego panowania Rosji zostawiło tradycję walk przeciwko zaborcowi, pamięć historyczną w naszym narodzie. Każde pokolenie Polaków kształtowało się w atmosferze walk o niepodległość. Nasz Kraj, osłabiony i wykrwawiony przez zabory, przez wojnę światową , w tak dramatycznych warunkach znalazł siły by wykorzystać sprzyjająca sytuację geopolityczną .

Swoją niepodległość Polską odzyskała 11 listopada 1918 r. – ogromnym wysiłkiem najlepszych synów naszego Narodu z Marszałkiem Józefem Piłsudskim na czele. Bez żadnej pomocy z Zachodu. A już w listopadzie 1918 r. Lenin nazwał odradzającą się niepodległą Polskę «polskim przepierzeniem między Rosją a Europą». Według Iosifa Stalina to «polskie przepierzenie» należy zniszczyć, oddziela bowiem rewolucję rosyjską od rewolucji europejskiej. I już 12 stycznia 1919 roku dowództwo Armii Czerwonej wydało strategiczny rozkaz rozpoczęcia czerwonego marszu na Zachód, a tym samym wykonania planu Operacja Wisła. 5 lutego Rosjanie zdobyli Kijów, a 14 lutego doszło do pierwszego starcia młodego Wojska Polskiego z Armią Czerwoną. Była to bitwa o Mosty nad Niemnem. Tak rozpoczęła się wojna polsko-bolszewicka na całym Froncie Zachodnim – od granicy z Łotwą aż do naszych błot poleskich.

Historycznym dokumentem jest rozkaz marszałka Tuchaczewskiego do podległych mu wojsk. Rozkaz nie budzi wątpliwości, jakie były cele strategiczne agresji sowieckiej: Na Zachód!!! Rozkaz do oddziałów Frontu Zachodniego Nr 1423/ Smoleńsk, 2 lipca 1920 roku: Żołnierze Armii Czerwonej! Nadszedł czas rozrachunku. Armia Czerwonego Sztandaru oraz armia drapieżnego Białego Orła stanęły naprzeciw siebie przed bojem na śmierć i życie. Przez trupa Białej Polski prowadzi droga ku ogólnoświatowej pożodze. Na naszych bagnetach przyniesiemy szczęście i pokój masom pracującym. Na Zachód!!! Wybiła godzina natarcia. Na Wilno, Mińsk i Warszawę! Naprzód Marsz!

W piśmie z 24 lipca 1920 roku Stalin, jako komisarz polityczny Frontu Południowo-Zachodniego, obiecywał Leninowi zdobycie Lwowa i pobicie Polaków najpóźniej w ciągu 7 dni. W depeszy Stalina z frontu wojny do Lenina w Moskwie czytamy dosłownie m.in.: Teraz, kiedy mamy Komintern, pokonaną Polskę i mniej czy bardziej przyzwoitą Armię Czerwoną (…) byłoby grzechem nie pobudzić rewolucji we Włoszech. (…) Należy postawić kwestię organizacji powstania we Włoszech i w takich jeszcze nie okrzepłych państwach, jak Węgry, Czechy (Rumunię przyjdzie rozbić). (…) Najkrócej mówiąc: trzeba podnieść kotwicę i puścić się w drogę, póki imperializm nie zdążył jako tako podreperować swojej rozwalającej się fury.

Od początku sierpnia z wieży zegarowej Zamku Królewskiego położonego tuż nad Wisłą, z wieży Katedry św. Jana, z wież położonych na Starym Mieście świątyń widać było w krytycznych dniach dla Polski nadciągające od wschodu oddziały Armii Czerwonej, huk armat i dymy toczącej się pod Radzyminem krwawej bitwy z bolszewickim najeźdźcą. Szef Sztabu Generalnego generał Tadeusz Rozwadowski notował w lipcu 1920 roku: «Czułem dobrze, że tylko na siebie samych liczyć możemy, a umacniała mnie w tym przekonaniu jeszcze przestroga angielskiego marszałka Wilsona, ówczesnego szefa Sztabu Wielkobrytyjskiego, który wówczas na konferencji w Spa wypowiedział do mnie na pożegnanie te stanowcze słowa: Nie liczcie tylko na jakąkolwiek interwencję dyplomatyczną lub inną. Sowiety postanowiły zagładę Polski i jestem dokładnie poinformowany, że bezwzględnie wszelkimi siłami do tego dążą i przez nikogo powstrzymać się nie dadzą. My wszyscy pomóc wam realnie po wojnie światowej nie możemy, a gdybyśmy nawet mieli odpowiednie siły do dyspozycji, to i tak na czas przerzucić ich do Polski nie zdołalibyśmy. Więc przyszłość wasza cała w waszym własnym tylko ręku, a jeśli sami zwyciężyć nie potraficie, to zginiecie niechybnie.» Polska nie otrzymała pomocy ani wsparcia z Zachodu, wręcz odwrotnie – Wielka Brytania Linią Curzona podała rękę Rosji Sowieckiej i odmówiła pomocy Polsce, przeciw pomocy dla Polski strajkowali też angielscy dokerzy , Francuzi wspierali białogwardzistów, Czechy wykorzystały okazję by zająć Zaolzie…

5 sierpnia 1920 roku, gdy Armia Sowiecka zajęła już połowę Polski i dotarła do Wisły, Ojciec Święty Benedykt XV wezwał do modlitw biskupów z wszystkich krajów Europy, bowiem jak stwierdził w swym przesłaniu: Obecnie chodzi o rzeczy najważniejsze: Obecnie jest w niebezpieczeństwie nie tylko istnienie narodowe Polski, lecz całej Europie grożą okropności nowej wojny. Nie tylko więc miłość do Polski, ale miłość dla Europy całej każe nam pragnąć połączenia się z nami wszystkich wiernych w błaganiu Najwyższego, aby za orędownictwem Najświętszej Dziewicy Opiekunki Polski zechciał oszczędzić Narodowi Polskiemu tej ostatecznej klęski oraz by raczył odwrócić tę nową plagę od wycieńczonej przez upływ krwi Europy. W Święto Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, czyli w polskiej tradycji w dzień Matki Boskiej Zielnej – 15 sierpnia 1920 roku Wojsko Polskie ruszyło do uderzenia na Armię Czerwoną, już wtedy najpotężniejszą, najliczniejszą i najbardziej nieludzką machinę wojenną w dziejach świata. Jej dywizje pewne były już pokonania Polaków, zdobycia Warszawy oraz dalszego marszu na Berlin, Paryż i inne stolice Europy, według strategicznych planów podboju i dyrektyw rządu Rosji Sowieckiej. Bitwa Warszawska 1920 roku, zwana też «Cudem nad Wisłą» oraz Bitwą nad Wisłą, ocaliła nie tylko odzyskaną niedawno polską niepodległość. Była to jedna z trzech najważniejszych bitew XX wieku na świecie, a zarazem jedna z decydujących w całej historii ludzkości. Wojsko Polskie na czele ze zwycięskim marszałkiem Józefem Piłsudskim zatrzymało i zwyciężyło milionową nawałę Armii Czerwonej i uratowało nie tylko Polskę, ale i całą Europę przed niewolą oraz wprowadzeniem zbrodniczego sowieckiego totalitaryzmu i systemu komunistycznego. Tak jak przed wiekami w 1920 roku na terytorium Rzeczypospolitej toczyła się w rzeczywistości bitwa o losy Europy. Zwycięstwami dni 15 i 16 sierpnia 1920 roku stanął Marszałek Piłsudski w szeregu dziejowych obrońców wiary. Za to należy się Józefowi Piłsudskiemu wieczna wdzięczność nie tylko obywateli polskich, ale całego chrześcijaństwa. Całego chrześcijaństwa! – tak głosił nad trumną Marszałka w 1935 roku Prymas Polski kardynał August Hlond. Sam Piłsudski ujął to jeszcze bardziej zwięźle: Ta wojna omal nie wstrząsnęła losami całego cywilizowanego świata, a dzieło zwycięstwa naszego stworzyło podstawy dziejowe. (…).

To wielkie zwycięstwo zasługuje, aby je nazwać VICTORIA POLSKA 1920 ROKU. «I jeżeli my sami nie będziemy tak nazywać największego z naszych najważniejszych zwycięstwa w całej tysiącletniej historii, to któż w Europie je tak określi?» ( Józef Szaniawski)

 

ALINA JAROSZEWICZ

Udostępnij na:

Musisz być zalogowany aby komentować Login