Tę kolędę zaśpiewasz i w te Święta. „Cicha noc” ma 200 lat

Jest taka kolęda, której brzmienie zna prawie każdy, niezależnie od tego, czy jest wierzący czy nie. Nie mówimy o Last Christmas czy innej Christmas-song, w której najczęściej nowonarodzony Zbawiciel jest nieobecny, tylko o pełnoprawnej pieśni z Jezusem na pierwszym miejscu. W tym roku mija dokładnie 200 lat od kiedy po raz pierwszy zabrzmiała Cicha noc.

 Chyba niewiele jest kolęd, które znalazły się na światowej liście dziedzictwa UNESCO i zostały przetłumaczone na 300 języków, pokonały granice państw i spory narodowościowe, stając się dorobkiem naszej chrześcijańskiej cywilizacji. Cichą noc śpiewali zarówno Niemcy, jak i Anglicy, gdy w 1914 roku doszło do słynnego zbratania się wrogich wojsk na froncie I wojny światowej.

Kolęda, którą zna blisko 2 miliardy ludzi na całym świecie zaczyna się jak kołysanka dla dziecka. Tekst ma prosty, bo jego autor, ksiądz Joseph Mohr, lubił przebywać z ludem. On i jego przyjaciel, nauczyciel Franz Xaver Gruber zaznali biedy na własnej skórze, wiedzieli, że za paroma groszami trzeba tułać się po pobliskich miejscowościach i sprzedawać, co tylko się da.

Nie mogli dać ludziom jedzenia, które zabrała niesprzyjająca pogoda latem. Pola nie obrodziły i sami prawdopodobnie się nie objadali, żywiąc się byle czym w pobliskich karczmach. Ale to nie był jedyny powód…

W pobliskim Salzburgu dwa lata wcześniej spłonęły 93 kamienice, wielu biedaków wciąż nie miało dachu nad głową. Smutne było to Boże Narodzenie 1818 roku w Oberndorfie. I jakby na złość jeszcze, podczas Wigilii w maleńkim kościółku zepsuły się organy. Nawet porządnie zaśpiewać sobie nie można było. Chyba, że ktoś miałby gitarę…

Miał ją właśnie ksiądz. Po cichej pasterce, kiedy już wydawało się, że nic tylko rozejść się do domów, obydwaj przyjaciele podeszli do stajenki i zaśpiewali:

Cicha noc, święta noc
Wszystko śpi, atoli
Czuwa Józef i Maryja
Niech więc Boska ich dziecina
W błogim spokoju śpi.

 Muzyczne ziarno padło na żyzną glebę, bo lud tyrolski był bardzo muzykalny. Czymś w końcu trzeba było urozmaicać sobie długie wędrówki po jarmarkach, gdzie sprzedawali własne rękodzieło – więc śpiewali. I tak kolęda od wsi do wsi, od miasta do miasta zataczała coraz szersze kręgi.

W 1866 roku trafiła już do śpiewnika kościelnego, a dzięki dwóm pieśniarskim rodzinom – Strasserom i Rainerom przekroczyła Atlantyk i stała się znana już nie tylko w Europie, ale i w Stanach. Niestety jej autorzy nie dożyli światowej popularności swojego skromnego dzieła.

Gdy w Wigilię 1914 roku na froncie zachodnim na moment umilkły działa, a kule przestały świszczeć nad głowami, doszło do niezwykłego zbratania – spragnieni choć odrobiny ciepła i świątecznej atmosfery młodzi żołnierze spontanicznie przekraczali pas ziemi niczyjej i razem świętowali. Cicha noc była tą kolędą, którą jedni i drudzy dobrze znali – każdy w swoim języku, ale śpiewali ją razem, dopóki rozwścieczeni dowódcy nie zapędzili ich z powrotem do bezsensownej walki.

Także podczas II wojny światowej Cicha noc była śpiewana, i to nie tylko w okopach. W Białym Domu w 1941 roku, podczas spotkania Franklina Delano Roosevelta z Winstonem Churchillem. Leopold Kohr, który był świadkiem tego zdarzenia wspominał: Być może tylko ja miałem łzy w oczach. Ale pomyślałem sobie wtedy, że kiedy już wreszcie pokój zapanuje, a Austria będzie znów niepodległaopowiem wszystkim w domu o tym, jak prezydent z premierem śpiewali „Cichą noc”.

Teraz, gdy Austria od końca wojny ma już swoją niepodległość, odbywają się w całym kraju liczne obchody związane z dwustuleciem najsłynniejszej kolędy na świecie. Na terenie Ziemi Salzburskiej, Górnej Austrii i Tyrolu odbywają się specjalne wystawy, wieczory muzyczne, a na 24 listopada zaplanowano premierę musicalu Moja Cicha Noc.

 Wspominałem już, że autorzy kolędy nie dożyli jej światowej popularności. Co ciekawe, Joseph Mohr, ksiądz który napisał tekst Cichej nocy, zmarł w zupełnej nędzy. Przez całe życie służył ubogim i im rozdawał pieniądze. Jedynym majątkiem Mohra w ostatniej godzinie była… gitara – dokładnie ta, na której zagrał Cichą noc po pasterce w mroźny wieczór 24 grudnia 1818 roku.

MC

Za pch24.pl

Udostępnij na:

Skomentuj

Twój e-mail nie zostanie opublikowany