Artur Bartels – zapomniany piewca Polesia

Artur Bartels

Artur Bartels – dziewiętnastowieczny polski satyryk, pieśniarz i rysownik. Wszędzie, gdzie mieszkał, był duszą towarzystwa miejscowych intelektualistów i ludzi sztuki. Będąc jeszcze dzieckiem oddawał się z upodobaniem poezji, muzyce i malarstwu. Jednak w żadnej z tych dziedzin nie doszedł do artystycznej doskonałości, zawsze pozostawał amatorem. Mimo to, dzięki właściwościom swego talentu, stał się jednym z najulubieńszych i najpopularniejszych autorów swego czasu. Nazywano go wówczas „polskim Berengerem”. Był ceniony przez takich twórców, jak Józef Ignacy Kraszewski, Bolesław Prus, Cyprian Kamil Norwid czy Jan Matejko.

Piotr Chmielowski w „Wielkiej Encyklopedii Ilustrowanej” tak m.in. pisał o Bartelsie: „Bartels Artur (1818-1885), piosenkarz i karykaturzysta, otrzymawszy ogładę wykwintną i edukację modną, był znany jako dowcipny i jowialny twórca piosenek i satyr, niekiedy bardzo pieprznych, które krążyły w kółkach znajomych”.

Niestety, twórczość „pierwszego w Polsce piosenkarza” obecnie jest zapomniana. Jak pisze mgr. Iwona Baljul w artykule „Artur Bartels – zapomniany pieśniarz litewski”, prawdopodobnie jedną z przyczyn temu jest fakt, że poeta pozostał niezauważony w cieniu najbardziej znanych twórców swojej epoki: Mickiewicza, Słowackiego i innych.

Dorobek twórczy Artura Bartelsa jest dość obszerny. Stanowią go szkice obyczajowe „Łapigrosze”, „Pan Eugeniusz”, „Pan Atanazy Skorupa” (karykatury z tekstem wydane w paryskim „Albumie Wileńskim” przez K. Wilczyńskiego), komedia w jednym akcie „Niewiniątko”, dramat w trzech aktach „Serce brata”, obrazek z życia wiejskiego na Litwie „Goście”. Bartels był także znany jako twórca tekstów i muzyki do licznych piosenek, które sam śpiewał przy własnym akompaniamencie fortepianowym – takich jak „Ciocia Salusia”, „Panna Marianna” czy „Departament Niższej Sekwany”.

Artur Bartels (inna forma nazwiska: Barthels) urodził się 13 października 1818 r. Miejsce urodzenia poety nie jest dokładnie wiadomo. W różnych źródłach wymieniają się Wilno, Polesie, a nawet dawne Inflanty. Z pochodzenia był ziemianinem. Dodaje się przy tym, że „po matce nazwisko miał”. Julian Krzyżanowski w swoim „Przewodniku encyklopedycznym” podaje, że Artur Bartels podobno był nieślubnym dzieckiem jednego z Radziwiłłów (według tradycji był naturalnym synem ks. Leona Radziwiłła).

W 1830 r. uczył się w Gimnazjum Wojewódzkim w Warszawie, gdzie przyjaźnił się z Cyprianem Kamilem Norwidem. Studiował w Petersburgu i Paryżu Po powrocie do kraju przez pewien czas przebywał na wsi na Wileńszczyźnie. Zajmował się gospodarstwem w swoich posiadłościach nad Berezyną. Zarządzał ordynacją dóbr Birże, przez co związany był z rodziną Tyszkiewiczów. Następnie gospodarował jako ziemianin na roli na Polesiu. Niestety, ten poleski okres w życiu artysty nie jest datowany w istniejących o nim publikacjach (prawdopodobnie przebywał tam w połowie lat 1850ch). Wiadomo natomiast, że mieszkał w Deniskowiczach (obecnie rejon hancewicki), ponieważ tę miejscowość wskazał jako miejsce napisania niektórych swoich utworów.

Artur Bartels. Przygoda z szarakiem

Artur Bartels był zapalonym myśliwym. Nie dziw więc, iż tematyka łowiecka zajmuje poczesne miejsce w jego twórczości. W Deniskowiczach w 1856 r. napisał m.in. gawędę „Skutki cywilizacji”. Wiersz napisany w kształcie przemówienia starego myśliwego zaniepokojonego postępami cywilizacji na Polesiu. Współczesnemu czytelnikowi może się wydać niemalże proroctwem:

 

„Mój Boże! smutno myśleć, że przyjdą te czasy,

Kiedy te nasze puszcze, bagna, błota, lasy,

Tak dzikie, ale razem tak swojskie i nasze,

Czarne wioski, złe groble, po puszczach szałasze,

Te mosty na wpół zgniłe, nieozdobne dwory,

A w nich te wielkie gumna, niezgrabne obory,

Skutkiem cywilizacyi dobroczynnych darów,

Odmienią się zupełnie…”.

 

Artur Bartels. Strona tytułowa poematu ”Tydzień poleski. Ustęp z życia myśliwskiego na Litwie”

W 1878 r. staraniem redakcji czasopisma „Łowiec” we Lwowie wydano poemat Bartelsa pt. ”Tydzień poleski. Ustęp z życia myśliwskiego na Litwie”. Mimo malowniczych opisów poleskich krajobrazów i obyczajów łowieckich kresowej szlachty utwór jest ciekawy szczegółowym opisaniem polowania na głuszce:

Głuszec wali… gra tak lubo,

Aż las w koło stęka

Gra wyraźnie, głośno, grubo,

I mało telęka.

Stoję – słucham, oj bo granie ,

Że posłuchać miło,

Takiej muzyki mosanie

Nie ma i nie było…

Wtem w pół pieśni … Bac, jak z działa!

Wiwat, Panie Pietrze!

Puszcza echem się rozdała, Głuszec się nie zetrze,

Słychać ja skrzydłami panie

Po ziemi łopocze…

[…]

Patrzę… jest tam – na sęku, a sęk dość wysoki

[…]

Lecz kiedy ja tak stoję, – słyszę, choć z daleka,

Gra drugi, – myślę sobie, niech gra, nie doczeka

Wykpić się, tylko trzeba strzelać do pierwszego

Rozważnie, i akurat w samą pieśń tamtego…

 

W tym samym roku w „Łowcu” opublikowano inny drugi poemat myśliwski Artura Bartelsa pt. „Deniskowicze”. Zdaniem Władysława Dynaka, autora artykułu „Łowiectwo w poezji polskiej” obaj poematy stanowią odmianę rymowanej prozy, w których sygnałami ,,poetyckości” były współbrzmienia rymowe oraz przyjęty schemat metryczny, „poezją” zaś była mowa uczuć.

Bartels pisał nie tylko utwory wierszowane. Polowania na Polesiu stały się również tematem dla artykułów o treści myśliwskiej, które ukazywały się systematycznie w „Łowcu” w okresie 1878 – 1880.

Oprócz talentu do pióra, miał też poeta zdolności do rysunku, ale traktował je po dyletancku, z zamiłowaniem, dla zabawy. Swoje prace często rysował na deseczkach sosnowych, wykorzystując w ich kompozycji sęki i słoje drzewne. Rysował szczególnie wiele humorystycznie ujmowanych scen z polowań.

Po upadku powstania styczniowego Bartels opuścił Litwę przenosząc się do Warszawy. Lata 1875-78 spędził w Rydze. W czasie tego pobytu zaprzyjaźnił się z Czesławem Jankowskim, który to w swojej książce „Z czeczotkowej szkatułki” bardzo mile o nim wspominał.

W 1878 r. Artur Bartels przeniósł się na stałe do Krakowa. Mieszkał z żoną Kazimierą (z Wańkowiczów) przy ulicy Karmelickiej 162. Podobnie jak i w Rydze, stał się w Krakowie jedną z najpopularniejszych osób miejscowego towarzystwa.

Według relacji Melchiora Wańkowicza po śmierci poety w Kałużycach (majątku rodzinnym Wańkowiczów) pozostały pełne szuflady jego plansz i niewydanych utworów. Część utworów wydano już w końcu lat 1880ch, inna zaś część pozostała w posiadaniu rodziny żony.

 

Dymitr Zagacki

Udostępnij na:

Skomentuj

Twój e-mail nie zostanie opublikowany