Wiosenne wędrówki nowogródzkie

Pojęcie Kresów jest wieloznaczne. Dla jednych jest to kraj lat dziecinnych. Dla innych to dawno utracony raj wspominany z nostalgią i tęsknotą. Jest to też rzeczywistość przypominająca dni chwały i potęgi, ale także klęski i męczeństwa. Jest to pogranicze kulturowe, ziemia cudownych krajobrazów i wzniosłych świątyń. Jest to wreszcie miejsce, gdzie przemawia do nas sama sędziwa przeszłość. Kraj, w którym do dziś, mimo czasu, zniszczeń wielu wojen i zbrodni reżimu komunistycznego, żyje duch minionych wieków, odczuwa się wielkość dawnego Wielkiego Księstwa Litewskiego, przechowywana jest spuścizna Rzeczypospolitej, należąca do wielu narodów.

Bryła piaskowca w okolicach Dworca

Wszystkie te określenia odpowiadają Nowogródczyźnie jako jednemu z najpiękniejszych zakątków kresowych. Przyciągała zawsze swoją urodą, malowniczością, nieomal żywcem przeniesioną z opisów Mickiewicza. Jest niezwykle piękną nawet wczesną wiosną, gdy ziemia dopiero się budzi ze snu.

Na Nowogródczyźnie jest wiele miejsc mało znanych. Do takich właśnie miejsc należy Mołczadź, dawne miasteczko, a obecnie wieś w rejonie baranowickim. Pierwsza wzmianka o Mołczadzi pojawiła się w XV wieku, choć ludzie mieszkali tu już od setek lat. Dowodem tego są wykopaliska archeologiczne z okresu epoki kamienia. Niektórzy krajoznawcy uważają, iż okolice Mołczadzi zamieszkane były wówczas przez Scytów, którzy pozostawili tu swoje kurhany, zaś sama nazwa miejscowości ma bałtyckie pochodzenie. Tak czy inaczej, Mołczadź od dawna była miejscem wielokulturowym. Katolicy mieszkali tu obok prawosławnych. Od XV wieku w Mołczadzi zaczęli się osiedlać Żydzi. W XIX wieku stanowili tu już zdecydowaną większość. Zbudowali kilka synagog, młynów wodnych, elektrownię, założyli sklepy i warsztaty rzemieślnicze. Zrobili Mołczadź kwitnącym miasteczkiem. Historia mołczadzkich Żydów dobiegła końca w lipcu 1942 roku, kiedy to naziści wymordowali całą prawie semicką populację miasteczka w pobliskim lesie.

Stare domy pożydowskie w centrum Mołczadzi

Wraz z zagładą Żydów zaczął się powolny upadek Mołczadzi. Miejscowość straciła swój status regionalnego centrum handlowego i kulturowego. Wiele starych domów stoi puste, popadając w ruinę. Dawni ich właściciele śpią snem wiecznym w zbiorowej mogile lub na cmentarzu żydowskim położonym na skraju miejscowości. Wraz z nimi znikła na zawsze dawna Mołczadź. Dziś tylko napisy w niezrozumiałym dla nas języku na nagrobkach przypominają o wielokulturowej przeszłości miasteczka.

Na cmentarzu żydowskim w Mołczadzi

Mołczadź to jednak nie tylko miejsce smutku o przeszłości. Okolice dawnego miasteczka zwane białoruską Szwajcarią wyróżniają się swym przepięknym falistym krajobrazem tworzonym przez wzgórza morenowe Wysoczyzny Nowogródzkiej. Z porośniętych sosnami pagórków przypominających starożytne kurhany scytyjskie otwierają się śliczne widoki na Mołczadź oraz pobliską stację kolejową Mickiewicze, na lasy i pola uprawne, a także na małą rzeczułkę Mołczadkę. To prawdziwy raj dla amatorów fotografii. Czas tutaj zamiera i można poczuć siebie w XIX wieku.

Falisty nowogródzki krajobraz w Mickiewiczach

Niezwykle malownicze jest miasteczko Dworzec odległe od Mołczadzi o dwadzieścia kilometrów. W przeszłości Dworzec też był miejscem spotkania różnych kultur. O tym, że tu od dawna żyli i pracowali Polacy, mówią nagrobki z inskrypcjami w języku polskim na starym cmentarzu katolickim. Okazały kościół pw. św. Antoniego z Padwy z 1904 roku jest jedną z najpiękniejszych świątyń katolickich w okolicy. W centrum miasteczka stoi także cerkiew prawosławna zbudowana po upadku powstania styczniowego. Z miejscowych atrakcji warto też wymienić ruiny młynu wodnego położone nad Mołczadką.

Rzeka Mołczadka w Nowojelni

O tym, jak starożytny jest opisywany kraj, świadczą cechy miejscowej rzeźby terenu. Jeszcze w „Słowniku geograficznym Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich” okolice Dworca opisane były następująco: „Okolica górzysta, grunta żwirowe i kamieniste, łąk i lasów mało”. I prawda, wszędzie na polach rozsiane są kamienie różnych rozmiarów i kształtów. Są to ślady epoki lodowcowej. Lodowiec bowiem podobnie kolosalnej spycharce przynosił tu wraz ze sobą odłamki skał i ogromne warstwy piasku ze Skandynawii, Karelii czy nawet ze dna morza Bałtyckiego. Podczas topnienia lodu, w wyniku cementacji piasku powstawały bryły piaskowca. Jedną taką bryłę zobaczyć można po drodze z Dworca do Nowojelni.

Dworzec z 1923 r. w Nowojelni

Nowojelnia znana jako miejsce urodzenia Antoniego Tyzenhauza, podskarbiego nadwornego litewskiego, autora reform ekonomicznych przeprowadzonych w Rzeczypospolitej Obojga Narodów w II połowie XVIII wieku. W 1884 roku przez Nowojelnię przebiegła linia kolejowa z Lunińca do Wilna, co spowodowało wzrost ilości mieszkańców miasteczka. Stąd właśnie wyjeżdżał do szkół, opuszczając swój kraj lat dziecinnych, mistrz fotografii Jan Bułhak. Podczas pierwszej wojny światowej Niemcy zbudowali linię wąskotorową łączącą Nowojelnię z Nowogródkiem. 15 kwietnia 1919 roku miasteczko zostało zdobyte przez zgrupowanie Wojska Polskiego pod dowództwem mjr. Leona Zawistowskiego. Na początku lat 1920ch zbudowano w Nowojelni dworzec kolejowy w modnym wówczas stylu dworkowym – interesujący zabytek architektury międzywojennej. Przybywali tu skierowani na pracę do wschodnich województw urzędnicy państwowi, którzy kontynuowali potem wąskotorówką swą podróż do Nowogródka. W II RP Nowojelnia stała się, „mieściną letniskową”, do której przyjeżdżało sporo „letników” na wypoczynek wakacyjny oraz „kuracjuszy”, gdyż było tam sanatorium klimatyczne.

Zrujnowana kapliczka w Nowojelni

W międzywojniu Nowojelnia rzadko się pojawiała na łamach polskich gazet. Jednakże 27 października 1929 r. wileńskie „Słowo” poinformowało czytelników o wypadku samochodowym, który się zdarzył podczas wizyty prezydenta RP Ignacego Mościckiego do województwa nowogródzkiego: „W niedzielę dn. 22 b.m. o godz. 19.35, w odległości 3 km od stacji Nowojelnia, na przecięciu toru kolejowego z szosą, jeden z samochodów ze świty p. Prezydenta zderzył się z pociągiem mieszanym nr 3152. Auto uszkodzone. Szofer złamał nogę. Jadący samochodem Szef Sztabu D.O.K. Brześć doznał ogólnego potłuczenia. Ranni zostali przewiezieni do Nowogródka samochodem. Dla ustalenia przyczyn wypadku, Wileńska Dyrekcja Kolejowa wydelegowała specjalną komisję”.

Kościół pw. św. Antoniego z Padwy w Dworcu

W Nowojelni kończę swoje wiosenne wędrówki na moście przez Mołczadkę koło zrujnowanej kapliczki przydrożnej. Jest to miejsce dość symboliczne,  bowiem opisany most stoi niby między przeszłością a rzeczywistością. Wracam więc do ostatniej ze zmieszanymi uczuciami. Z jednej strony to pewna nostalgia za dawno utraconym światem oraz smutek o ginących zabytkach, których, jak tę kapliczkę, nikt się nie stara ratować. Z drugiej zaś strony to radość ze spotkania z piękną przyrodą oraz z tymi pamiątkami po naszych przodkach, które się dało zachować. Podobna gama uczuć możliwa jest chyba tylko na Kresach.

 

Dymitr Zagacki

Udostępnij na:

Skomentuj

Twój e-mail nie zostanie opublikowany