List z Wołynia

Cieszę się bardzo że jesteście, że żyjecie i że nadal działacie.

„Strachy na Lachy”, jak czasem powiedziałby niejeden nasz Rodak starej daty! Bo co jeszcze nam, biednym Poleszukom zostało? Nie rzucimy przecież ziemi, skąd nasz ród! Trwajmy do końca, tak jak Oni, tak jak Sewer Niedobitowski na swym „granicznym bastionie”…

Wystarczy przytoczyć jego słowa z tego opowiadania, skreślone ręką Marii Rodziewiczówny: „Polska to ja, to wy! A tamto – szum po wielkiej burzy, fala, co słabe, podłe i głupie zniesie – ale nas nie. Żywi stąd się nie damy wykorzenić ani ustąpimy przed szumowinami”.

Życzę Wam wszystkim pomyślności w dalszym krzewieniu i pielęgnowaniu tych resztek polskości na naszym Polesiu! I chociaż jestem nie w pełni sprawny, to będę Was bronił każdym sposobem, na który mnie będzie stać, bo tylko Wy potraficie coś przekazać następnym pokoleniom!

Trzymajcie się – Anatol z Wołynia

Udostępnij na:
Tagi:

Skomentuj

Twój e-mail nie zostanie opublikowany