Z Baranowicz do lotnictwa brytyjskiego

Od lat pasją autora niniejszego tekstu są dzieje Baranowicz okresu międzywojennego – odtworzenie losów mieszkańców, ducha epoki, dokumentowanie śladów polskości. Po latach pracy i poszukiwań w archiwach, książkach, internecie, znalazłem wiele informacji o naszych ulicach i budynkach, a głównie o ludziach, dla których Baranowicze są małą ojczyzną. Prezentuję dziś historię życia jednego z dawnych naszych mieszkańców.

Edward Machoń

Edward Machoń

Pan Edward Machoń urodził się w Baranowiczach w 1924 roku przy ulicy Cichej 9. Ojciec służył w policji państwowej, mama była gospodynią domową. W rodzinie prócz Edwarda było jeszcze dwóch chłopców.

Sąsiadami Machoniów na ulicy Cichej z jednej strony byli państwo Żdanowie, których potomkowie nadal mieszkają w Baranowiczach, a z drugiej – państwo Szaturowie – mąż z żoną i dwoje dzieci. Stary Szatura był kapłanem ewangelickim, przyjeżdżali do niego ewangeliści z Anglii, którzy dofinansowywali jego pracę. Przed kapłaństwem był zwykłym szewcem. Na końcu ulicy Cichej, która znajdowała się między Jeziorną a Piękną, mieszkali państwo Sapiehowie. Mieli wielki sad owocowy, w którym dzieci z okolic podkradały jabłka. Razem z Sapiehami mieszkała prześliczna panna, w której zakochał się bez wzajemności kapral Wojska Polskiego. Historia zakończyła się tragicznie: nieszczęsny kapral popełnił samobójstwo na ławce pod oknem ukochanej. Przy ulicy Cichej mieszkał też przyjaciel Edwarda Sergiusz Miutel, jego mama była dentystką; po latach Edward spotkał Sergiusza w Armii Andersa. W 1933 roku Edward Machoń zaczął naukę w Gimnazjum im. Tadeusza Reytana w Baranowiczach. Była to szkoła na bardzo wysokim poziomie, było w niej wielu wybitnych nauczycieli, uczono tam języków obcych: niemieckiego, francuskiego i łaciny. Nauczycielem francuskiego był pan Ireneusz, oficer rezerwy. Po wybuchu wojny ponownie został powołany do wojska i zginął bardzo wcześnie. Dyscyplina w baranowickim gimnazjum była stosunkowo ostra, ale nauczyciele zawsze byli sprawiedliwi. Wakacje Edward Machoń spędzał w małej wiosce Rudka nad Niemnem na trasie Baranowicze– Wilno. To były najmilsze wspomnienia z dzieciństwa. Jedną z głównych rozrywek chłopców z przedwojennych Baranowicz były także defilady wojskowe z udziałem jednostek garnizonu, które odbywały się 3 maja oraz 11 listopada.

Budynek gimnazjum obecnie

Budynek gimnazjum obecnie

Po wkroczeniu do Baranowicz sowietów Gimnazjum im. T. Reytana nowe władze podzieliły na część polską i białoruską. Jak wspomina Edward Machoń, został przydzielony do białoruskiej części, gdzie uczył się do momentu swego aresztowania w 1940 roku. Zaraz po wkroczeniu Armii Czerwonej władze w Baranowiczach objęli miejscowi komuniści. Ich panowanie było bardzo krótkie, zostali aresztowani i wysłani w głąb Rosji.

Po sowieckim najeździe ojciec Edwarda uciekł na Litwę, tam został internowany, a po inwazji sowieckiej na Litwę był wysłany na półwysep Kola. W 1942 roku zgłosił się do armii Andersa, na Bliski Wschód, był w Palestynie i służył także w Egipcie. W 1946 roku przeniósł się do Anglii, a po roku wrócił do Polski. Życie w powojennej komunistycznej Polsce miał bardzo trudne. Dostał pracę, ale z chwilą, kiedy dowiedzieli się, że przed wojną był policjantem, od razu go zwolniono. Do końca swego stosunkowo krótkiego życia żył z pracy żony… Matka i trzech synów zostali sami, początkowo żyli z oszczędności. Miejscowy sklepikarz mówił mamie Edwarda, że kredyt będzie tak długi, jak ona potrzebuje i że nie trzeba się martwić o jego zapłacenie. Po miesiącu mama Edwarda zaczęła szyć suknie i bieliznę żonom sowieckich oficerów. W Baranowiczach było lądowisko i stał tam dywizjon rosyjskich samolotów. Chłopcy chodzili tam sprzedając stare zegarki i damskie koszule nocne, które sowieckie oficerzy i ich żony uważali za suknie. Część domu Machoniów była zarekwirowana przez oficera Czerwonej Armii i jego żonę, gdzie też zamieszkali. Sąsiedni dom był zajęty przez funkcjonariusza NKWD. Jego syn kupił polski motocykl i poprosił Edwarda uczyć go jazdy na motocyklu. Pewnego dnia ten chłopiec powiedział Edwardowi, że jego rodzina jest na liście do deportacji i radził ukryć się lub gdzieś wyjechać na jakiś czas. Edward mu nie uwierzył. ale chłopak mówił prawdę, gdyż 10 kwietnia 1940 roku o czwartej nad ranem czterech uzbrojonych enkawudzistów weszło do domu Machoniów, dali 30 minut do spakowania się, a potem wsadzili Edwarda, jego mamę i braci do otwartej ciężarówki, która dowiozła ich do dworca kolejowego. Ludzi wywożono z Baranowicz wagonami towarowymi, z których w każdym znajdowało się ponad 50 osób. Spali na podłodze. Jak się okazało, pociąg, w którym znajdowali się Machoniowie, miał jechać do Kazachstanu. Podróż trwała ponad dwa tygodnie, w Petropawłowsku wszystkich „pasażerów” wysadzili i rozproszyli po różnych miejscowościach. Machoniów przekazano do kołchozu „Żyźń” w Troicku. Na szczęście, przyjął ich do swej rodziny miejscowy młynarz. Ludzie byli bardzo dobrzy, ale po paru miesiącach Edwarda z rodziną przeniesiono do innych gospodarzy. Miejscowa młodzież chodziła do szkoły do 18-go roku życia, lecz Edwarda, mimo że miał tylko 16 lat, zagonili do pracy. Latem pracowano na polach od świtu do nocy. Zimą było wożenie siana i słomy. Temperatura dochodziła wtedy do minus 40C, często zesłańcy musieli kraść drzewo z lasu, by nie zamarznąć z zimna.

Edward Machoń z kolegami. Barnowicze, Gimnazjum im. Tadeusza Reytana, 1939 rok

Edward Machoń z kolegami. Barnowicze,
Gimnazjum im. Tadeusza Reytana, 1939 rok

Mama Edwarda dobrze szyła suknie, więc zarabiała na jedzenie szyjąc dla miejscowych kobiet. Później Machoniów przeniesiono na budowę kolei niedaleko Akmolińska. Stamtąd Edward wstąpił do armii generała Andersa. Zjazd ochotników miał być w Taszkiencie, ale jak on tam przyjechał, pierwszy transport z Polakami już wyjechał. Bez biletów i pieniędzy Edward musiał wracać do rodziny, pomagali mu w tym podróżujący Rosjanie, którzy parę razy chronili go przed kontrolą i milicją.

Po kilku miesiącach Edward Machoń znów zgłosił się do komendantury, tym razem skutecznie. Z armią Andersa on przedostał się do Iraku. Dalej była podróż przez Indie, Afrykę Południową do Anglii, a potem do Maltona w Kanadzie, gdzie Edward Machoń wstąpił do szkoły nawigatorskiej. Przed samym zakończeniem wojny powrócił do Anglii, przydzielono go do 300 dywizjonu bombowego. Po wojnie został przeniesiony do dywizjonu transportowego, latając z Anglii do Francji, Włoch i Grecji. W 1947 roku latanie się skończyło i Edward służył 18 miesięcy jako oficer prowiantowy. W tym okresie zachorował na gruźlicę i leżał przez 15 miesięcy w szpitalu wojskowym. Potem była 3-miesięczna rehabilitacja w ośrodku zdrowia, zaoczna nauka i praca w pieczarkarni. Po zakończeniu nauki Edward Machoń rozbudował w Leedsie bardzo nowoczesną na ten czas pieczarkarnię, która jedna z pierwszych w Anglii wprowadziła w 1982 roku kontrolę komputerową ruchu powietrza, temperatury i wilgotności. W 1986 roku Edward Machoń przeszedł na emeryturę. Mieszka w miasteczku Bognor Regis.

Dymitr Zagacki

Baranowicze

Udostępnij na:

Musisz być zalogowany aby komentować Login