Nowa dobra książka o Powstaniu Styczniowym

Drodzy Czytelnicy,

image001temat Powstania Styczniowego był głównym tematem naszego pisma w roku 2013. W nowym roku jak i w dalszej przyszłości będziemy kontynuować publikacje, poświęcone znanym i nieznanym bohaterom Powstania, nowym miejscom bitew, potyczek i spoczynku powstańców, odsłoniętym przez nas krzyżom i naprawionym grobom, a także nowym publikacjom o Powstaniu Styczniowym. Dziś pragniemy zaprezentować nową książkę doktora Jarosława Szaraka „Powstanie Styczniowe. Zryw wolnych Polaków. Wstęp: prof. dr hab. Andrzej Nowak.

Wydawca: Wydawnictwo AA, Kraków 2014.

Prof. dr hab. Andrzej Nowak: Ta porywająca opowieść rzetelnego historyka i znakomitego publicysty przy pomocy słowa podejmuje walkę o pamięć Powstania Styczniowego.

W barwnych obrazach tym słowem wyczarowanych przypomina historie 1863, 1864, 1865 roku. Broni znaczenia słowa „patriotyzm” i nazywa po imieniu tchórzostwo i zdradę. Wielki historyk i obrońca polskiej wolności, Bohdan Cywiński, napisał, iż „do Rosji nie wolno się zbliżać na kolanach. To śmierć” (B. Cywiński, Obok Orła znak Pogoni, Kraków 2013, s. 148). To właśnie groźne memento wyraża także z wielka siła ta książka. Ono jest groźne dla tych, którzy decydują się dzisiaj, po 10 kwietnia 2010 roku, podchodzić na kolanach do Rosji. To, dlatego temperatura sporów o znaczenie wydarzeń sprzed lat 150, o wybór między powstaniem a pozostaniem na kolanach, jest tak wysoka. Bo odczytujemy je przez pryzmat wciąż odnawiającej się, niestety, sytuacji wyzwania dla polskiej wolności, godności, dla prawdy o naszej historii i teraźniejszości.

Książka Jarosława Szarka pomaga odkryć nieznane niektórym z ojców (i synów) III RP poczucie wstydu, przywołuje wzory antyimperialnej rebelii, przypomina pojęcie obowiązku wobec Ojczyzny. To jest sens pamięci roku 1863 w naszym czasie i miejscu. Pragniemy dziś zaprezentować fragment, poświęcony legendarnemu ks. Stanisławowi Brzósce. W swoich kazaniach ks. Brzóska nawiązywał często do roli ojczyzny w dziejach narodu. Podkreślał, że w planach bożych każdy naród na swoje miejsce na ziemi. Tak jak Izraelici dostali Ziemię Obiecaną do Boga, tak „ziemia nasza ojczysta to dar Boży dla naszego narodu!”. Polska została podarowana Polakom przez samego Boga: „Rozpala w sercach naszych miłość ku niej; miłość na śmierć i życie! Ziemia ta wrosła nam w dusze tak, że nie ma mocy, która by zdolna była zniweczyć ten związek”.

NIEUGIĘTY RYCERZ PODLASIA

Ksiądz Stanisław Brzóska

Ksiądz Stanisław Brzóska

„Gniewało rząd rosyjski, że wobec ogólnej, martwej ciszy, jest jeden ksiądz, który śmie stawić czoło zwycięzcom”. Dopadli go dopiero 29 kwietnia 1865 roku we wsi Sypytki koło Sokołowa Podlaskiego. Ostrzełiwując się i biegnąc w stronę lasu, potknął się i upadł. Wachmistrzowi, który się rzucił na niego, przytknął pistolet do czoła, ale ten nie wypalił. Wtedy, ranny w rękę, oddał broń Moskalowi, mówiąc: „weź go sobie na pamiątkę”. Cenne to było trofeum, po księdzu generale Stanisławie Brzósce, ostatnim powstańcu styczniowym.

Podczas uroczystości w Sokołowie Podlaskim, 29 maja 2008 roku, w 143. rocznicę stracenia księdza Stanisława Brzóski, prezydent RP Lech Kaczyński przyznał mu pośmiertnie najwyższe polskie odznaczenie, Order Orła Białego.

Brzóskowie należeli do starej szlachty polskiej, a ich przodkowie już w XV wieku mieszkali na Mazowszu, skąd część rodu przeniosła się na Podlasie. W wieku XIX nie mieli już wielkich dóbr, a ojciec przyszłego kapłana i powstańca zajmował się administrowaniem majątkami. Stanisław, urodzony w 1834 roku w Dokudowie i ochrzczony w kościele farnym Św. Anny w Białej Podlaskiej, otrzymał imię po patronie Polski, biskupie i męczenniku św. Stanisławie, którego kult był szczególnie żywy w jego rodzinie.

Dwa lata twierdzy za kazanie

Wcześnie osierocony przez ojca, domową edukację zawdzięczał matce, potem ukończył gimnazjum w Białej Podlaskiej, gdzie kształcił się m.in. Julian Ursyn Niemcewicz, Adam Naruszewicz czy Józef Ignacy Kraszewski. Posłuszny kapłańskiemu powołaniu, chciał wstąpić do klasztoru marianów w Siedlcach, poświęcając się pracy „wśród ludu i dla ludu”, ale zakonni przełożeni uznali, że młody i energiczny Stanisław lepiej nadaje się na księdza diecezjalnego. Dlatego w 1854 roku został jednym z szesnastu kleryków seminarium w Janowie Podlaskim i po czterech latach, w uroczystość św. Jakuba Apostoła, 25 lipca 1858 roku przyjął święcenia kapłańskie.

Wkrótce potem został wikarym parafii w kościele pod wezwaniem Niepokalanego Serca Najświętszej Panny Marii w Sokołowie Podlaskim i okazał się bardzo utalentowanym kaznodzieją. Zasłuchani w jego kazania byli także wierni z parafii w Łukowie, gdzie w 1860 roku został przeniesiony. Dał się tam poznać jako kapłan pobożny, troszczący się o chorych i biednych.

Na nabożeństwa do kościoła przychodzili także oficerowie strzeleckiego kostromskiego pułku piechoty, kwaterującego w Łukowie. Ale ich zachowanie w czasie Mszy św. było ze wszech miar niewłaściwe. Nie dość, że głośno rozmawiali i śmiali się, to jeszcze wpatrywali się prowokacyjnie w twarze modlących się kobiet. Podobnie było na sumie w niedzielę 10 listopada 1861 roku. Tym razem jednak ks. Brzóska, wyjaśniając na kazaniu przypowieść o pszenicy i kąkolu, mówiąc o złym ziarnie rzuconym przez diabła, wskazał na oficerów rosyjskich i powiedział: „Ci rozbójnicy judasze nie zadawalniają się tym, że prześladują ludność na ulicach i w jej mieszkaniach, ale przychodzą do kościoła pod pozorem modlitwy, a właściwie dlatego, żeby wysłuchać słów pasterza i czyhać na życie…”

Pod koniec listopada kaznodzieja został aresztowany i stanął przed sądem polowym wojennym w Siedlcach. Zaalarmowany przez proboszcza z Łukowa, ks. Roszkowskiego, biskup podlaski Beniamin Szymański napisał w obronie aresztowanego list do rosyjskich władz wojskowych, ale 10 grudnia wikary został skazany na dwa lata twierdzy. Wyrok zmniejszono do roku i 30 stycznia 1862 r. ks. Brzóska został zamknięty w twierdzy w Zamościu, z której wyszedł po trzech miesiącach.

„Generał Brzeziński” się nie podaje

Po powrocie z więzienia pozostawał pod stałym nadzorem policyjnym. Mimo to jesienią 1862 roku został konspiracyjnym naczelnikiem miasta Łukowa, a w czasie przygotowań do powstania parafia w Łukowie stała się miejscem narad spiskowców, wśród których znalazło się wielu księży z Podlasia. Ks. Brzóska, razem z ks. Adamem Słotwińskim, mianowanym naczelnikiem powiatu, agitowali w okolicy. Od listopada 1862 roku zbierano broń i ukrywano osoby zagrożone branką. W obawie przed aresztowaniem ks. Słotwiński opuścił Łuków i przekazał ks. Brzósce ukrytą w kolegium łukowskich pijarów konspiracyjną kancelarię z pieczęcią i dokumentami sprzysiężenia.

W dniu wybuchu powstania ksiądz Stanisław zebrał oddział i wziął udział w walkach w Łukowie, po czym zgłosił się do zgrupowania pułkownika Walentego Lewandowskiego, weterana powstania węgierskiego, profesora Szkoły Polskiej w Paryżu, naczelnika wojennego województwa podlaskiego. Samowolne opuszczenie parafii było sprzeczne z prawem kanonicznym, ale pozostanie na miejscu oznaczało aresztowanie przez Rosjan, dlatego zdecydował się służyć jako powstańczy kapelan. Tylko w Podlaskiem powstanie wsparło kilkudziesięciu kapłanów, za co wielu zapłaciło życiem i zesłaniem.

Ksiądz Brzóska walczył oraz udzielał sakramentów rannym i umierającym w przegranej przez powstańców bitwie pod Siemiatyczami, a potem pod Woskrzenicami, Gręzówką i Staninem. Uczestniczył też w nocnym boju pod Sosnowicą, gdzie został ranny w prawą nogę. W lipcu 1863 roku komisarz Rządu Narodowego na województwo podlaskie, dr Antoni Skotnicki wręczył księdzu Brzósce nominację Wydziału Wojny Rządu Narodowego na Naczelnego Kapelana Wojsk Powstańczych w randze generała.

Latem jego oddział znalazł się w zgrupowaniu dowodzonym przez gen. Michała Heidenreicha „Kruka”, który wsławił się bitwą po Żyrzynem. Partia, do której należał ks. Brzóska, działający pod pseudonimem „Generał Brzeziński”, toczyła walki także m.in. pod Sosnowicą i Fajsławicami, gdzie na powstańcze siły uderzyło dwukrotnie więcej – 3 tys. Rosjan z sześcioma działami. Bój skończył się klęską powstańców. Powstanie nie odzyskało już na tych terenach dawnej siły, ale wciąż trwało. Od października do grudnia 1863 r. stoczono tam jeszcze ponad 50 bitew i potyczek.

Tymczasem jesienią ks. Brzóska zachorował na tyfus. Po wyzdrowieniu, razem z Franciszkiem Wilczyńskim, synem kowala z Łukowa, poszukiwał rozproszonych partyzantów płk. Karola Krysińskiego. Na początku 1864 r. miał w swej partii 30-40 jeźdźców, z którymi przeszedł w Lubelskie. Powstanie jednak miało się już ku końcowi. Rosjanie rozproszyli większość oddziałów. W kwietniu Krysiński, którego partia należała do jednych z ostatnich, stale ścigany przez Moskali przekroczył granicę z Galicją. Na polu bitwy pozostał jedynie ks. Brzóska, dowodzący kilkunastoma powstańcami i zbierający błąkających się po lasach rozbitków. Pod koniec maja, z powodu ogłoszonej przez cara kolejnej amnestii, postanowił rozpuścić ludzi, ale sam nadal prowadził walkę.

W każdej chacie znajdował przytułek

Jeszcze we wrześniu 1864 roku u jego boku zostało 40 powstańców, którzy trwali tylko dzięki pomocy miejscowych chłopów udzielających im schronienia i dostarczających żywności. „Umiał sobie wytworzyć między ludem szczerą miłość tak dalece, że w każdej chacie znajdował przytułek i bezpieczeństwo i urósł w skutek tego w na pół mityczną postać, o której pełno legend rosnących coraz bardziej w niebywałe dziwy, dotąd obiega” – notował historyk powstania. Moskale stale przeczesywali lasy i wsie w poszukiwaniu nieuchwytnego kapłana. W Warszawie zdecydowano o wysłaniu na Podlasie specjalnej grupy pościgowej, utworzonej z sotni kozaków pod dowództwem ppłk. Zankisowa, znanego pogromcy powstańców.

W grudniu 1864 udało się pojmać prawic wszystkich jego powstańców, ale jego nie ujęto. „W kraju pomimo ogólnego znużenia i apatii, baczną zwracano uwagę na ten rzadki i jedyny w swoim rodzaju pościg”. Od początku 1865 r. ukrywał się już tylko ze swym adiutantem Franciszkiem Wilczyńskim. Ich ostatnią kryjówką był dworek sołtysa, szlachcica Ksawerego Bielińskiego w Sypytkach. „Tymczasem denuncjacje, zwłaszcza przez żydów nadsyłane, coraz bliżej określały miejsce pobytu Brzóski. Wymieniono najprzód wieś, potem dom sołtysa Bielińskiego; ale i te dane na nic się nie przydały. Najszczegółowsze, najstaranniejsze rewizje u Bielińskiego nic nie wykryły i wykryć nie mogły, gdyż Brzóska siedział za podwójną ścianą, za którą się ukrywał w razie pojawienia się nieprzyjaciela. I byłoby to może bardzo długo trwało, gdyby według jednych nie wykrył przypadkiem schronienia Brzóski jakiś żyd, według drugich umyślnie w tym celu wysłany z Warszawy zręczny ajent policyjny; właściwie jednak złożył się na to cały szereg nieszczęśliwych okoliczności i przypadek” – pisał Walery Przyborowski. W kwietniu 1865 roku Rosjanie schwytali Antoninę Konarzewską, kurierkę Rządu Narodowego, i torturami zmusili ją wyjawienia miejsca pobytu ks. Stanisława.

Tym razem nie wymknął się z obławy i razem z Wilczyńskim został odwieziony do Sokołowa, potem do Siedlec i wreszcie Warszawy, gdzie obu skazano na śmierć przez powieszenie. Na miejsce egzekucji wybrano Sokołów Podlaski.

„Ginę za naszą ukochaną Polskę…”

Jata. Pomnik pamięci ks. Brzóski

Jata. Pomnik pamięci ks. Brzóski

W czwartek, dzień targowy, 23 maja o jedenastej przed południem, na rynku, na którym ustawiono szubienicę, zebrało się 10 tysięcy ludzi. Obu wyprowadzono w koszulach straceńców. Zanim bębny zagłuszyły ostatnie słowa, ks. Brzóska zdążył zawołać: „Żegnajcie bracia i siostry i wy małe dziatki. Ginę za naszą ukochaną Polskę, która przez naszą krew i śmierć…”.

Gdy bohaterski kapłan oddał Bogu ducha „lud wszystek, który był zgromadzony na miejscu kaźni, przejęty zgrozą, padł na kolana i zanosząc się rzewnym płaczem, modlił się gorąco za dusze swoich braci – niewinnie zamordowanych”. Ciała ostatnich dwóch powstańców włożone do skrzyń wywieziono do Brześcia nad Bugiem i tam zakopano w fosie jednego z fortów. Szubienicę w Sokołowie Moskale spalili, żeby „Podlasianie nie rozbierali części jako relikwie narodowe do domów swoich”.

Legenda bohaterskiego księdza-powstańca przetrwała także po jego śmierci. Pierwszy pomnik poświęcony ks. Stanisławowi Brzósce postanowił wybudować 60 lat po śmierci powstańczego bohatera ordynariusz podlaski ks. biskup Henryk Przeździecki. W czasie drugiej wojny światowej Niemcy ukradli z pomnika rzeźby orła i wieńca z liści laurowych. Mieszkańcy Sokołowa przywrócili pierwotny wygląd pomnikowi w 1984 roku.

Upamiętniono także miejsca, w których ks. Brzóska ukrywał się w czasie powstania. Leśnicy z łukowskich lasów ufundowali monument w Dąbrówce, z napisem: „Bohaterowi walk o niepodległość ks. Stanisławowi Brzósce nieugiętemu rycerzowi Podlasia w 63. rocznicę jego męczeńskiego zgonu”.

Orzeł Biały od prezydenta Kaczyńskiego

We wsi Krasnodęby-Sypytki, w miejscu aresztowania księdza i jego adiutanta, umieszczono pamiątkową tablicę: „Gdy pamięć ludzka gaśnie mówią kamienie. Tu ukrywał się i został aresztowany gen. ks. Stanisław Brzóska ostatni Komendant Powstania 1863 roku na Podlasiu oraz jego adiutant Franciszek Wilczyński. Wielka chwała bohaterom”.

Pierwszą książkę jemu poświęconą wydano w 1909 w Krakowie, nosiła tytuł Ostatni… (O księdzu Stanisławie Brzósce), jej autorem był Jan Świerk (Jadwiga Strokowa). Z kolei w 50. rocznicę wybuchu powstania ukazała się powieść Marii Jehanne hr. Wielopolskiej pt. Kryjaki. O sześćdziesiątym trzecim roku opowieść ze wstępem Stefana Żeromskiego. Karol Koźmiński napisał powieść Ostatni wódz. Opowieść o ks. Stanisławie Brzósce. Wacław Zachoszcz jest autorem wiersza: Huknęły strzały… Bohaterskim cieniom ks. Brzóski:

… A na czele On! – ich wódz – kapłan świątobliwy, ksiądz Brzóska! – Tak! – to On powstańcom błogosławi, Widzę go jeszcze! – widzę!… na leśnej polanie. Hej! Kniejo!… co w łonie swym przechowujesz dziwy, graj-że tym, co padli zwyciężeni i krwawi…”

Podczas Mszy św. w czasie uroczystości nadania ks. Stanisławowi Brzósce Orderu Orła Białego przez prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, ks. bp Antoni Dydycz powiedział: „Nadzieja na wolność i niepodległość, którą karmili się nasi praojcowie szła z nimi na Sybir, do obozów i łagrów, szła z nimi i nie opuszczała w najtrudniejszych chwilach. Ta nadzieja była przy każdej drodze wiodącej z wygnania do Polski i to ona legła u podstaw ‚Solidarności’. Ta nadzieja wreszcie wzywała naszych rodaków do wszystkich zrywów narodowych i dawała im siłę walki o wolność. Wśród nich znalazł się młody kapłan – Stanisław Brzóska”.

 

Udostępnij na:

Skomentuj

Twój e-mail nie zostanie opublikowany