Kwiecień w dolinie Prypeci to czas, gdy rzeka przestaje być jedynie ciekiem wodnym. Rozlewa się szeroko, wchłaniając swoje dopływy, łąki, lasy i bagna w jeden żywy organizm. Granice między nimi zacierają się niemal całkowicie. Tak wygląda tu każda wiosna – i tak, w istocie, funkcjonowała niegdyś znaczna część Europy. Dziś jednak naturalne wezbrania należą do rzadkości.
Reliktowe lasy Polesia to jedne z ostatnich zachowanych fragmentów pierwotnej przyrody na kontynencie. Rozciągają się na terenach Białorusi i Ukrainy, a ich początki sięgają jeszcze czasów przedlodowcowych i polodowcowych. Tworzą je rozległe kompleksy lasów mieszanych i liściastych, nierozerwalnie związane z podmokłym krajobrazem dolin rzecznych. Obok Puszczy Białowieskiej to właśnie trudno dostępne, „ukryte” wśród bagien masywy nad Prypecią należą do najcenniejszych przyrodniczo obszarów tej części Europy.
Lasy zalewowe Europy zniknęły wskutek budowy wałów przeciwpowodziowych, regulacji rzek i systemów melioracyjnych. Nad Dunajem około 80% historycznej doliny zalewowej zostało odcięte od rzeki przez wały, nad Renem – około 85%. Już w XIX wieku inżynier Johann Tulla uregulował bieg Renu, skracając jego długość o 80 km. W efekcie zniknęła większość lasów łęgowych Alzacji i Badenii. Z kolei ogromne bagna Fen w Anglii osuszono jeszcze w XVII-XIX wieku.
W rezultacie z Europy zniknęło około 90% lasów zalewowych. Ocalały jedynie niewielkie „wyspy” w Europie Środkowej i Wschodniej. I właśnie tutaj – nad Prypecią – znajduje się największy zachowany kompleks zalewowych dąbrów. To relikt w dosłownym znaczeniu tego słowa: fragment przedindustrialnej Europy.
Las, który rośnie w wodzie
W dolinie Prypeci dęby rosną… w wodzie. Wiosenne rozlewiska, które dla większości drzew byłyby zabójcze, tutaj stanowią warunek przetrwania całego ekosystemu.
Dominujący tu ekotyp dębu szypułkowego potrafi znosić nawet dwumiesięczne zalanie. Co więcej – powodzie nie niszczą dąbrowy, lecz ją odnawiają. Woda przenika przez system korzeniowy, pozostawiając żyzny osad. Gdy opada, na świeżych namułach pojawiają się młode drzewa. Las odradza się sam, w naturalnym rytmie wyznaczanym przez rzekę.
To właśnie dlatego tego typu ekosystemy niemal zanikły w miejscach, gdzie ingerencja człowieka przerwała cykl wylewów.
Melioracja
Pierwsze wielkie próby przekształcenia Polesia podjęto już w XIX wieku. W 1873 roku rosyjski geodeta Józef Żyliński stanął na czele ogromnej ekspedycji melioracyjnej, której celem było osuszenie bagien na obszarze około 9 milionów hektarów.
W ciągu 25 lat zbadano ponad 100 tysięcy kilometrów kwadratowych, zbudowano tysiące kilometrów kanałów, setki mostów i dziesiątki śluz. Projekt, bez precedensu w skali świata, został nagrodzony złotym medalem na Wystawie Światowej w Paryżu w 1878 roku.
Jednak prawdziwa skala ingerencji przyszła dopiero w latach 60. XX wieku. Okres ten określany jest przez badaczy mianem „ogłuszającej melioracji”. Regulowano rzeki, osuszano bagna, przekształcano doliny w grunty rolne. Do dziś osuszono około 60% poleskich torfowisk.
To, co współcześnie podziwiają kajakarze jako rozległe wiosenne rozlewiska, jest jedynie cieniem dawnego „Morza Herodota”.
Ślady tej ingerencji są widoczne do dziś. W dolinie rzeki można napotkać czarne, zwęglone pnie drzew – pozostałość po pożarze torfowisk na Bagnach Olmańskich w 2019 roku, który objął około 400 hektarów. Ogień zatrzymał się dopiero nad Prypecią.
Narodowy Park «Prypecki»
W samym centrum tego unikalnego krajobrazu znajduje się Narodowy Park „Prypecki”. Utworzony w 1996 roku na bazie wcześniejszego rezerwatu, obejmuje jeden z najcenniejszych przyrodniczo obszarów Europy. Lasy zajmują tu około 85% powierzchni, tworząc złożoną mozaikę dąbrów, olsów, torfowisk i borów sosnowych.
Wiosenne wezbrania są tu nie katastrofą, lecz fundamentem życia. To one wyznaczają rytm funkcjonowania całego ekosystemu. W wodzie stoją potężne dęby, jesiony i wiązy, których korzenie przez dziesięciolecia przystosowały się do okresowego zalewania.
W koronach drzew gniazdują rzadkie gatunki ptaków – bielik i bocian czarny, symbole parku. Wśród trzcin i turzyc przetrwały relikty epoki lodowcowej, takie jak kotewka orzech wodny czy salwinia pływająca, tworząca na powierzchni wody zielone kobierce.
Dąbrowy przechodzą miejscami w mroczne olsy, gdzie czarna olsza wyrasta ponad podmokły teren niczym strażnik bagien. W ciszy przerywanej jedynie pluskiem ryb żyją tu bobry i rysie. Z kolei na piaszczystych wyniesieniach szumią bory sosnowe, a runo pokrywają kobierce borówek i brusznic.
Najbardziej niedostępne pozostają jednak bagna – królestwo żurawi, których donośne głosy rozlegają się wiosną na wiele kilometrów. W latach 80. XX wieku przywrócono tu także żubry. Dziś ich stado stało się trwałym elementem tego krajobrazu.
Opr. na podstawie:
https://www.npp.by/news/2025/poymennye-dubravy-i-unikalnye-vidy-natsionalnogo-parka-pripyatskiy/
Foto: screenshots z Youtube: Смарт Пресс, «Как выглядит Припятский национальный парк в апреле»



