Przez wiele stuleci wieś Imienin nosiła inną nazwę — Torokanie. To właśnie tutaj znajdował się jeden z najpotężniejszych greckokatolickich monasterów, a także okazała cerkiew Objawienia Pańskiego. Do Torokania przybywał nawet nuncjusz apostolski, kardynał Eugenio Pacelli, który kilka lat później został papieżem Piusem XII.
Skąd wzięła się nazwa Torokanie?
Okazuje się, że nie ma ona nic wspólnego z potocznym określeniem „zadupie” czy „koniec świata”, znanym z powiedzenia o odludnym, zapomnianym miejscu. Nazwa Torokanie ma pochodzenie tureckie (turkijskie) i oznacza „wolny, niezależny”. Z kolei Imienin miała się nazywać jedna z ulic albo — być może — pobliska osada.
Możliwe też, że jest to interpretacja słowa „imienie” w sensie „imienia, majątku”: w okolicy istniał dwór, którego fundamenty zachowały się do dziś. Z cegieł widać, że są bardzo stare — podobnego wieku jak te użyte w zamku w Żabercu. Niewykluczone, że majątek należał do książąt Dolskich, bo to oni pierwotnie władali również zamkiem w Żabercu (do Wiśniowieckich przeszedł dopiero na początku XVIII wieku).
Dlaczego zmieniono nazwę wsi — do dziś nie wiadomo na pewno. W czasach radzieckich Torokanie zastąpiono nazwą Imienin; być może dlatego, że dawne brzmienie zbyt wyraźnie kojarzyło się z religijną przeszłością miejscowości. Jednak stara nazwa wciąż funkcjonuje w pamięci mieszkańców i nadal jest „na ucho” rozpoznawalna.
Toponimia tych okolic świadczy również o tym, że Tatarzy mieszkali tu już od czasów Wielkiego Księstwa Litewskiego. Potwierdzają to „mówiące” nazwy pobliskich miejscowości: Tataria, Tatarnowicze, Korsuń, a także lokalne nazwiska, takie jak Gałaburda, Murza, Macuka.
Powstanie monasteru
W źródłach pisanych Torokanie pojawiają się już w 1517 roku. Z czasem miejscowość stała się ważnym ośrodkiem oświaty i kultury — na tyle wyjątkowym, że trudno było znaleźć dla niego odpowiednik na terenie dzisiejszego kraju. Przy monasterze i świątyni działały zasobna biblioteka, szkoła oraz pracownia ikonopisarska. Co istotne, początki tej historii wiążą się z inicjatywą kobiety.
Dokumenty wspominają, że Agata Pesoczyńska, żona wołyńskiego kasztelana, objeżdżała swoje dobra. Wówczas te ziemie należały administracyjnie do Wołynia (dzisiejsza Ukraina). Uderzyło ją, że miejscowa ludność była słabo związana z Kościołem i wciąż modliła się do dawnych, pogańskich bóstw. Postanowiła więc umocnić tu chrześcijaństwo i przeznaczyła środki na budowę świątyni oraz monasteru.
W XVI wieku wzniesiono drewniany prawosławny Monaster Torokański. Po podpisaniu unii brzeskiej przeszedł on w ręce unitów, a około sto lat później został przekazany zakonowi bazylianów. W pewnym okresie Torokanie stały się centrum całego unickiego zgromadzenia: mieściła się tu również rezydencja przełożonego bazylianów, stąd kierowano sprawami zakonu. Od 1743 bazyliański monaster w Torokaniach był jedną z dwóch siedzib protoarchimandryty (generała) zakonu, obok klasztoru w Poczajowie.
XVIII wiek przyniósł rozkwit monasteru — wówczas powstała nowa, okazała cerkiew Objawienia Pańskiego. Sytuację odmienił jednak III rozbiór Rzeczypospolitej, po którym te ziemie znalazły się w granicach Imperium Rosyjskiego. Z biegiem czasu uniatyzm został zakazany, a niepokornych mnichów i duchownych zsyłano do Monasteru Torokańskiego. Niewykluczone, że ich szczątki do dziś spoczywają w podziemiach dawnego kompleksu. Okolica została wówczas podporządkowana eparchii wileńskiej.

Odrodzenie Monasteru Torokańskiego nastąpiło w latach 20. i 30. XX wieku. W jego zabudowaniach ulokowano polską szkołę rolniczą dla chłopów, a cerkiew Objawienia Pańskiego ponownie trafiła do unitów. Nabożeństwa odprawiał w niej znany duchowny, ks. Donat Nowicki.
Donat Nowicki
Donat Nowicki pojawił się w Torokaniach w 1932 roku. Był weteranem I wojny światowej i nosił stopień pułkownika armii rosyjskiej. Po wojnie, w burzliwym czasie rewolucji, rozpoczął studia w Leningradzkiej Akademii Duchownej.
16 listopada 1923 roku został aresztowany i objęty śledztwem w sprawie zbiorowej dotyczącej rosyjskich katolików. 19 maja 1924 roku skazano go na 10 lat więzienia, a 13 czerwca przewieziono do więzienia w Orle. We wrześniu 1925 trafił do Sołowieckiego Obozu Specjalnego Przeznaczenia (przybył tam 21 listopada).
5 września 1928 roku biskup Bolesław Słoskans udzielił mu potajemnie święceń kapłańskich obrządku wschodniego. W 1929 roku przeniesiono go na wyspę Anzer. 5 lipca 1932 ponownie został aresztowany — w ramach kolejnej sprawy zbiorowej przeciw duchowieństwu katolickiemu, oskarżanemu o „utworzenie antyradzieckiej grupy prowadzącej agitację antyradziecką”. Donata Nowickiego skazano na karę śmierci, jednak znalazł się na liście więźniów wymienionych pomiędzy ZSRR a Polską. W 1932 roku odzyskał wolność. Gdy znalazł się na terytorium Polski, przydzielono mu parafię.
W Torokaniach Donat Nowicki nie tylko pełnił funkcję proboszcza, lecz także uczył miejscowych wiejskich chłopców i — z własnych środków — wysyłał ich na dalszą naukę.

W 1939 roku, gdy wkroczyła tu Armia Czerwona, opuścił Torokanie i wyjechał do Warszawy. Włączył się w działalność konspiracyjną i w Powstanie Warszawskie, służąc jako kapelan. Później wykładał literaturę rosyjską i język rosyjski dla przyszłych księży w Warszawskim Seminarium Duchownym.
— „Był w Warszawie postacią dość znaną. Kiedy wyjeżdżał stąd, rozdał wszystkie swoje książki — a było wśród nich wiele cennych egzemplarzy — mieszkańcom. Część księgozbioru Nowickiego przechowywał mój dziadek, ale były to książki religijne i dziadek musiał je spalić. Te egzemplarze, które ocalały, przekazałem do Muzeum w Kobryniu i do naszego muzeum” — mówi Siergiej Granik.

W samej wsi Imienin do dziś zachował się dom Donata Nowickiego; obecnie mieści się tam szkolna stołówka. Siergiej Władimirowicz podkreśla, że „przez Monaster Torokański przewinęło się wiele postaci, które odegrały swoją rolę w historii”.
W okresie powojennym Donat Nowicki wykładał kulturę rosyjską w pallotyńskim seminarium duchownym w Ołtarzewie pod Warszawą. Był również referentem-ekspertem przy prymasie Polski, kardynale Stefanie Wyszyńskim, w sprawach Kościołów wschodnich, Rosji i ekumenizmu. Zmarł 17 sierpnia 1971 roku w miejscowości Izabelin pod Warszawą.
Kardynał Eugenio Pacelli w Torokaniach
Siergiej Granik, dyrektor historyczno-wojskowego Muzeum im.D.Udowikowa opowiada, że w latach 30-tych XX w. wydarzyło się coś naprawdę niezwykłego — niewielkie Torokanie odwiedził wysłannik Watykanu, kardynał Eugenio Pacelli, przyszły papież Pius XII. Jak informuje historyk, kardynał podróżował po Polesiu i chciał m.in.spotkać się z ks. Nowickim. Starsi mieszkańcy wspominali, że miejscowe kobiety upiekły dla niego tort, udekorowany na wierzchu białymi pestkami dyni. Dzieci wręczyły go dostojnemu gościowi i zaśpiewały pieśni kościelne, a kardynał — w podzięce — obdarował każde z nich złotówką. Pacellemu pokazano klasztor i cerkiew; wszystko bardzo mu się podobało. Na noc zatrzymał się w majątku Antoniego Wisłoucha w Perkowiczach.
Szczątki mnichów i podziemia
W czasie II wojny światowej partyzanci podpalili klasztor — obawiali się, że Niemcy urządziliby w nim garnizon — relacjonuje Siergiej Granik. Spłonął dach i drugie piętro, natomiast parter udało się ocalić. Częściowo ucierpiała również świątynia. Jak wspominają mieszkańcy, w 1959 roku, w święto Czterdziestu Męczenników z Sebasty, cerkiew Objawienia Pańskiego została wysadzona w powietrze.
Tym bardziej boli fakt, że zniszczenie nastąpiło w chwili, gdy najostrzejszy okres walki z religią już minął, w kwestiach wyznaniowych następowała pewna „odwilż” i zabytek mógł zostać zachowany. Ówczesny przewodniczący kołchozu postanowił wykorzystać materiał z rozebranej świątyni do budowy obory, chlewni i innych budynków gospodarczych. Plan jednak nie wypalił: cerkiew zniszczono, ale zamierzonego celu nie osiągnięto. Próbowano wysadzać mury, lecz ówczesny cement okazał się tak mocny, że ściany pękały jedynie na ogromne bryły — cała operacja była w praktyce daremna.

Dziś na miejscu cerkwi Objawienia Pańskiego stoi jedynie bryła zcementowanej cegły, pozostałość po świątyni. Umieszczono na niej tablicę pamiątkową, a dojście do pomnika prowadzi przez niewielką bramę. Za nim zachowały się klasztorne zabudowania ustawione w kształcie litery „P” oraz spichlerz wzniesiony jeszcze w XIX wieku. Korzysta z nich OAO „Imieninski” — cały ten teren należy obecnie do przedsiębiorstwa rolnego.

Przetrwał jeszcze jeden budynek z tamtych czasów; przypuszcza się, że była to kuchnia, klasztorna jadalnia albo magazyn żywności. Obiekt zachował się w stanie lepszym, niż można by się spodziewać. Przy zabudowaniach klasztornych, na wewnętrznym dziedzińcu, znajdują się także podziemne przejścia. Zasypano je potłuczonymi cegłami, więc niewykluczone, że w głębi wiele pozostało nienaruszone.

Podziemne korytarze mają około 500 metrów długości. Cztery duże galerie rozchodzą się w różne strony, łącząc się w jednym miejscu, które tworzy okrąg. Według niektórych przekazów znajdowała się tam podziemna świątynia — i istnieją dokumenty, które mają to potwierdzać. Mówi się, że była wyłożona białym marmurem, a nawet ławy wykonano z tego samego materiału. W ścianach podziemi miało być wiele nisz, w których stały sarkofagi ze szczątkami mnichów, przełożonych monasteru i zwierzchników zakonu. Monaster w Torokaniach uchodził za miejsce szczególnej czci.
W podziemiach są również wąskie przejścia, w których człowiek nie jest w stanie się przecisnąć — ich przeznaczenie pozostaje nieznane. Jedna z galerii, zachodnia, schodzi jeszcze niżej i biegnie w stronę parku. Być może znajdował się tam dom przełożonego zakonu, a korytarz był tajnym przejściem do tej siedziby. W pewnym momencie galeria urywa się: dalszą drogę zasypuje gruz cegieł. W dokumentach pojawia się także wzmianka, że w okresie tzw. „krwawego stulecia” (czas wojen między Księstwem Moskiewskim, Rzecząpospolitą i Wielkim Księstwem Litewskim) do monasteru w Torokaniach wywieziono archiwum Kapituły Wileńskiej.
Włoskie ikony i unikatowy nagrobek z XIX wieku
Cerkiew Objawienia Pańskiego zniszczono, ale mieszkańcom udało się ocalić wyjątkowe ikony oraz rzeźbiony, XIX-wieczny nagrobek. Dziś można je zobaczyć w nowej świątyni, wzniesionej w 2004 roku.

Część ikon przechowywana jest w kaplicy na miejscowym cmentarzu. Kaplica powstała w 1925 roku i to właśnie tam wierni modlili się po wysadzeniu cerkwi Objawienia Pańskiego — aż do czasu budowy nowego kościoła.

Ikony pochodzące z torokańskiego monasteru ludzie zachowali mimo przeciwności. Wśród nich są także bardzo stare dzieła włoskich mistrzów: różnią się od typowych ikon, bo nie trzymają się surowo kanonu — święci przedstawieni są bardziej jak żywi, zwyczajni ludzie. Ocalony nagrobek został odrestaurowany; jego wizerunek został kiedyś zbezczeszczony przez ateistów.

Zadziwiający jest również inny fakt: nabożeństwa odprawiano tu w miejscowej gwarze. Modlitwy, psalmy i biblijne opowieści tłumaczono na język używany w tych stronach. Na ich podstawie powstał braszewicki „Bogogłasnik”, przechowywany dziś w archiwach we Lwowie. To zjawisko wyjątkowe: „Bogogłasnik” był przedmiotem badań uczonych — m.in. filologa Adama Małdzisa. Warto dodać ciekawostkę: gdy po likwidacji unii przybył tu rosyjski ksiądz Ogijewicz, nie potrafił rozpoznać, w jakim języku modlą się mieszkańcy. Jeden z wiernych miał mu odpowiedzieć: „Te pieśni śpiewał mój dziad, mój ojciec — i ja śpiewam”.
Miejscowi od zawsze uchodzili za ludzi głęboko religijnych, choć w Torokaniach przez wieki przenikały się różne tradycje: pogańskie wierzenia, unia, katolicyzm i prawosławie. We wsi zachował się jeszcze jeden pamiątkowy kamień związany z dawną historią miejsca. Przy dzisiejszej ulicy Październikowej stała niegdyś kolumna ku czci konstytucji Rzeczypospolitej — podobna do tych w Antopolu i Bezdeżu. Mieszkańcy opowiadali, że wisiała na niej ikona, a gdy przychodziło nieszczęście, choroby czy epidemie, ludzie przychodzili do kolumny, zeskrobywali z niej cegłę na proszek i przyjmowali go do wewnątrz, wierząc w jej cudowną moc.

Wjeżdżając do wsi od strony Antopola, po prawej stronie drogi można dostrzec park — to niewielka pozostałość dawnego, okazałego ogrodu stworzonego przez unitów. Kiedyś przyjeżdżano go oglądać nawet z sąsiednich krajów: rosły tu unikatowe rośliny sprowadzane z różnych stron świata, nawet z Ameryki. Ogród miał powstać na wzór parku Sanssouci w Poczdamie, rezydencji pruskich królów. W torokańskim parku wykopano stawy i kanały; należał do najwspanialszych na terenie Wielkiego Księstwa Litewskiego. Zachowała się szczegółowa inwentaryzacja parku z 1839 roku, sporządzona w czasie likwidacji unii w Imperium Rosyjskim, gdy rozpoczynano przekazywanie monasteru Cerkwi prawosławnej. Choć dziś park jest zarośnięty i zaniedbany, wciąż można dostrzec zarys dawnych alei. Teren należy obecnie do kołchozu. Gdyby ktoś podjął się jego badań, być może odkryłby jeszcze niejedną roślinną rzadkość.
Red.
Źródła:
https://www.drogichin.by/novosti/zagadochnye-podzemelya-i-papa-rimskij-kakie-tajny-xranit-imenin/
https://ruscatholic.org




