Śmierć Pułkownika

W głuchej puszczy, przed chatką leśnika…

Podobnie jak w wierszu Adama Mickiewicza, opisana niżej tragedia zdarzyła się w głuchej puszczy, lecz w lutym 1918 roku na Polesiu.

11 lutego 1918 roku z Bobrujska do Warszawy wyruszyła delegacja I Korpusu Polskiego. Składała się z pięciu osób: przewodniczącego w osobie dowódcy 1. Pułku Ułanów pułkownika Bolesława Mościckiego, ppor. Bispinga, podkapitana Maruszewskiego, chor. Żaboklickiego oraz ochotnika-ułana Witolda Wańkowicza. Delegacja była eskortowana przez dwa szwadrony 1. Pułku Ułanów w sile 120 szabel i 2 karabinów maszynowych. Miała przedostać się przez linię frontu i dotrzeć do Rady Regencyjnej.

Zgodnie z relacją rtm. Bronisława Romera, dowódcy 3 szwadronu, 16 lutego oddział dotarł do Łopatycz, gdzie przeprawił się przez rzekę Szczarę. Znajdujący się w Łopatyczach żołnierze z 15. Syberyjskiej Dywizji zaczęli ostrzeliwać polskie patrole, wyjeżdżające już ze wsi. Pułkownik Mościcki wydał rozkaz do ataku na tłum strzelających bolszewickich żołnierzy. Szwadrony zaatakowały w szyku konnym, ale musiały się wycofać. Ułani spieszyli się i tyralierą zaczęli ostrzeliwać wieś, poczym rozpoczęli natarcie. Wieś została opanowana, a bolszewicy uciekli. W boju poległ ppor. Łebkowski, podoficer Mroziński oraz ułani Śledź i Sitarek. Rannych i zaginionych było 17 żołnierzy. We wsi naliczono 12 zabitych i kilkunastu rannych bolszewików, oprócz tych, którzy polegli w polu. Po uzyskaniu wiadomości, że dalsze wsie są także obsadzone przez oddziały bolszewickie, Bolesław Mościcki zdecydował się przekradać dalej bez asysty szwadronów, które otrzymały rozkaz powrotu do Bobrujska.

18 lutego delegacja przebrała się w ubrania cywilne i już tylko z dwoma ułanami ruszyła w dalszą drogę. Jeszcze raz się podzielono – Mościcki i pkpt.Maruszewski stworzyli jedną grupę, a chor. Żaboklicki, ppor. Bisping i ułan Wańkowicz – drugą.

W okolicy leśniczówki Dub na pierwszą grupę napadli bolszewicy i uzbrojeni chłopi. Podczas strzelaniny w lesie zginął pułkownik Mościcki a pkpt. Maruszewski został aresztowany. Prawie jednocześnie została aresztowana druga grupa, którą bolszewicy osadzili w więzieniu w Łunińcu.

Na wieść o śmierci dowódcy wyruszyła z pułku ekspedycja karna. Wierni ułani odebrali ciało swojego dowódcy i pochowali je najpierw w Mińsku, przy tym za trumną ze zwłokami szedł jego koń, Krechowiak okryty kirem. Zaś w 1921 roku zwłoki pułkownika złożono w krypcie kościoła św. Krzyża w Warszawie, gdzie spoczywają do dziś. Naczelnik Państwa Józef Piłsudski pośmiertnie odznaczył go krzyżem Virtuti Militari, zaś pułk ułanów, którym dowodził, przybrał także jego imię. W 1934 roku w Łomży, mieście, w którym ukończył gimnazjum, imieniem Bolesława Mościckiego nazwano ulicę.

Pułkownik Bolesław Mościcki

Postać pułkownika Bolesława Mościcikiego okazuje się ze wszech miar godna miana bohatera. Urodzony w 1887 roku w Wysokiem Mazowieckiem, tam też i potem w Łomży pobierał nauki. W 1902 roku ukończył szkołę oficerską i odkomenderowano go do oddziałów jazdy zaamurskiej w Mandżurii. Brał udział w wojnie rosyjsko-japońskiej, a następnie w I wojnie światowej, gdzie zasłynął jako doskonały kawalerzysta, zdobył szereg rosyjskich odznaczeń wojskowych oraz złotą szablę i został awansowany do stopnia pułkownika. 18 lipca 1917 roku objął dowództwo 1. Pułku Ułanów Polskich w armii rosyjskiej. Już kilka dni później Mościcki musiał bronić Stanisławowa przez zrewoltowanym i zbolszewizowanym wojskiem rosyjskim, które grabiło mieszkańców, a 24 lipca dowodził w słynnej bitwie pod Krechowcami nieopodal Stanisławowa, gdzie jego pułk liczący 400 szabel i nie zaopatrzony w broń maszynową przeprowadził 6 szarży na 4-5-krotnie liczniejszego nieprzyjaciela, poza tym wykonał także szarżę na nieprzyjacielską kawalerię, która nie przyjęła bitwy. A następnie wycofał się. Dało to Rosjanom czas do odwrotu. Opis tej bitwy zostawił sam dowódca. Jego pułk po tej bitwie nazywany był 1. Pułkiem Ułanów Krechowieckich. Ze Stanisławowa Bolesław Mościcki wysłał do Rady Stanu w Warszawie list następującej treści:

Ogłoszenie o uroczystości
żałobnej przeniesienia
zwłok Bolesława
Mościckiego do Bazyliki
św. Krzyża w Warszawie

„Dowódca pułku przesyła te kilka słów, które chciał wypowiedzieć przy pożegnaniu: polscy ułani spełnili jedynie swój obowiązek żołnierski i stanęli w obronie honoru armii rosyjskiej, w szeregach której, związani przysięgą i poczuciem obowiązku żołnierskiego walczą. Korzystając ze szczególnej okoliczności, prosimy Radę sławetnego miasta Stanisławowa o przesłanie wyrazów Czci, Miłości, Wierności i synowskiego przywiązania do Ukochanej, Zbolałej i Zniszczonej Ziemi Ojczystej Naszej. Jedynym promieniem jasnym, który nam żyć każe, jest głębokie przekonanie, że ta ukochana Polska Nasza zmartwychwstaje teraz z gruzów i podnosi się do nowego życia, wspaniała, niepodległa i silna. Przodownikowi i budzicielowi militarnego a rycerskiego ducha Polaków, generałowi Piłsudskiemu, wiernemu synowi Ojczyzny – czołem! …Niech żyje przyszła potężna polska armia, ostoja Wolności, Niepodległości Ojczyzny naszej! A gdy ta Święta, nareszcie zjednoczona, świtać światu będzie, to wszyscy Jej synowie, po świecie rozsiani, w Niej swe miejsce odnajdą i Jej tylko służyć będą. …Niech zagrzmi nad wszystkimi nasze hasło najświętsze: niech żyje Wolna, Niepodległa, Zjednoczona Polska”.

Nagła śmierć w poleskim gąszczu przerwała świetną karierę Bolesława Mościckiego. W 1930 roku w miejscu śmierci pułkownika wzniesiono pomnik z ciosów kamiennych w kształcie obelisku zwieńczonego krzyżem. Na granitowej tablicy wyryto napis:

„Tu poległ bohaterską śmiercią w  walce o wolność Ojczyzny  ś. p. Pułkownik Bolesław Mościcki Dowódca Krechowieckich Ułanów • dn. 18 Lutego 1918 r.”

Pomnik w miejscu śmierci
Bolesława Mościckiego
// Fot. Mariusz Proskień

Jest to jeden z najmniej odwiedzanych pomników z okresu odrodzenia Państwa Polskiego i walk o ustalenie jego granic na terenie Białorusi, ponieważ jest położony głęboko w lesie. Uroczysko Dub jest położone pomiędzy Deniskowiczami a wsią Wielkie Czuczewicze, na trudnodostępnym i podmokłym terenie. Można tam dojechać jedynie furmanką lub traktorem. Okoliczność owa uratowała jednak pomnik przed zniszczeniem w latach powojennych.Dziś zagrożeniem wobec pomnika występują czas i przyroda. W złym stanie jest tablica inskrypcyjna. Niezbędne prace konserwacyjne pomogą zachować zabytek dla następnych pokoleń.

 

Dymitr Zagacki

Udostępnij na:

Skomentuj

Twój e-mail nie zostanie opublikowany