Natura rządzi się własnymi prawami. I co by nie działo się w świecie, nikt nie jest w stanie powstrzymać ani biegu czasu, ani odwołać zmiany pór roku. A kiedy na mokradłach i bagnach Polesia rozkwitają kaczeńce – to znak że wiosna już w pełni.

Bez wiz, bez paszportów, nie czekając w kolejce na wjazd do kraju i nikogo nie pytając o pozwolenie powróciły do swoich gniazd bociany. Ogrzana już nieco ziemia zaczyna żyć nowym życiem, zmieniają swoją szatę lasy, pola i łąki. Zaczyna się bujstwo zieleni, a świat zwierzęcy w zacisznych miejscach przygotowuje się do rozrodu. Wylęgły już i tną niemiłosiernie komary, ale nie specjalnie to przeszkadza nawet, gdy dookoła wszystko co żyje śpiewa, świergocze, weseli się i raduje, skąpane w ciepłych wesołych promieniach wiosiennego słońca.

Najbardziej chyba jednak postęp wiosny robi wrażenie na ocalałych śródleśnych mokradłach i bagnach, które już niebawem staną się trudną do przebycia dżunglą poleską, chroniącą skrzętnie swoje tajemnice oraz spokój swoich mieszkańców.

Kaczeńce rosną na terenach podmokłych i bagnach, nieraz na samej płytkiej wodzie – chyba to dlatego są najbardziej razpoznawalnym i charakterystycznym kwiatem wiosennym Polesia

Na brzegu bagna przy lesie gęsty zapach czeremchy o mało nie przyprawia o ból głowy. Latem jednak w tym miejscu wieczorem po upalnym dniu będzie czuć kojący zapach mięty.

Czarny bocian nawet na Polesiu jest dosyć rzadkim ptakiem
Węże uwielbiają wygrzewać się w najbardziej nasłonecznionych miejscach. Lecz trzeba uważać, a przynajmniej mieć dobre buty, bo w okresie wiosennej rui są agresywne.
Para żurawi w locie.
Zachód słońca nad bagnem. Czas wracać do domu.

 

Red.

Udostępnij na: