W okresie wojny i okupacji ks. Jan był proboszczem katedry pińskiej. Pozostał również na swojej placówce po wojnie jako wikariusz generalny diecezji pińskiej.
Po wycofaniu się Niemców i zajęciu Pińska przez wojska rosyjskie w 1944 r., kiedy rozeszła się wieść o tym, że ziemie te zostały wcielone do ZSRS, Polacy zaczęli masowo opuszczać Pińsk. Wyjeżdżali także księża, którzy dotąd trwali na tych terenach. Na pytanie, ksiądz nie wyjeżdża, ks. Wasilewski odpowiadał niezmiennie: „Pasterz musi pozostać ze swoimi owcami. Jestem proboszczem”.
Często nękany przez NKGB, wzywany na przesłuchania, odważnie i otwarcie przedstawiał swoje poglądy, np. „Co sądzi o pełnomocniku do spraw kultu religijnego?”, „Czy uważa rząd PKWN w Polsce za legalny?”.
Kilka razy wzywany był do Mińska, gdzie mu proponowano współpracę, co z oburzeniem odrzucił. Na przesłuchaniu w NKWD zapytano, czy jest autorem książki „W szponach Antychrysta”? Gdy przyznał się do jej autorstwa, wówczas postawiono mu pytanie, czy gotów jest wycofać wszystkie fakty „szkalujące” system rządów sowieckich?. Dał następującą odpowiedź: „Czy autorzy książek, które obiektywnie piszą, zmieniają potem fakty? Myślę, że nie. Dlatego i ja nic w tej książce zmieniać nie mogę”.
Kiedyś po powrocie z takiego przesłuchania, powiedział do otoczenia: „Jeśli mnie nie aresztują, to będzie cud”.
Aresztowany został w 1945r. i odesłany do więzienia 22 sierpnia tegoż roku do Mińska. Parafianie pińscy podjęli próby interwencji u sekretarza partii – generała Kleszczowa. Pracownik NGB Sidorow obiecywał, że za dwa lub trzy tygodnie ks. Wasilewski wróci albo zostanie odwieziony do Polski.
Wacław Łoziński, brat Sługi Bożego Zygmunta, udał się jeszcze raz z podaniem podpisanym przez 150 osób do „Sow. Narkoma”, do przewodniczącego Binksa, ale i to nie dało rezultatu.
W śledztwie toczącym się w Mińsku, zarzucano mu, że nakłania Polaków do pozostania na miejscu, że udziela ślubów małżeńskich bez uprzedniego zapisu w „Zaksie” (USC) itp.
Parafiance pińskiej p.[ani] Wiernikowskiej odmówiono możliwości widzenia się z aresztowanym, obiecano jednak przekazać paczkę, którą przywiozła…

Pozbawiony wszelkich środków materialnych, cierpiał tam głód, chłód i skrajną nędzę. Nie mógł zdobyć ani chleba, ani kartofli. Mleko kosztowało 10 rubli za 1 litr. A ks. Wasilewski pieniędzy nie miał… Sprzedał ostatni koc, ale to nie starczyło na długo. Chodził więc na łąki i do lasu szukać skrzypu, pokrzywy i innych roślin jadalnych.
Kilka razy udało się księżom z pińszczyzny przesłać mu paczki i pieniądze, ale i te nie zawsze dochodziły. Najbardziej cieszył się paczką z przyborami liturgicznymi do mszy św., dzięki czemu mógł odtąd sprawować Najświętszą Ofiarę.
Wynajął też za przysłane pieniądze pokoik /dotychczas mieszkał w ziemiance/, w którym nie było żadnych sprzętów. Spał na podłodze. Był jedynym księdzem w promieniu kilkuset kilometrów. Skarżył się w listach na to, że nie ma możliwości przystępowania do spowiedzi świętej.
Nie upadał jednak na duchu. Z myślą o działalności misyjnej, podjął pracę nad katechizmem katolickim w języku rosyjskim. Napisał też książkę o roślinności w Krasnojarskim Kraju.
O ks. Janie Wasilewskim dowiedziała się katoliczka z Moskwy, Małgorzata Szarowa[1], która wtedy też odbywała 5 lat „zsyłki” w Krasnojarskim Kraju za „nieprawomyślność”. Przybyła do Kazaczyńska na Boże Narodzenie i urządziła księdzu wigilię.
Ks. Jan w dowód wdzięczności za ten niezwykły wyczyn, napisał jej później po łacinie „Przepisy życia pobożnego w świecie”, coś jakby skróconą Filoteę.
Ona to zrelacjonowała potem okoliczności śmierci ks. Wasilewskiego.
Zima w Krasnojarskim Kraju przychodzi bardzo wcześnie. Trzeba zaopatrzyć się w opał na długą i srogą zimę. Ksiądz Jan łatwowierny, opłacił z góry drwala (bo o to prosił) za dostarczenie ilości drzewa wystarczającej do przetrwania, ale ten przywiózł tylko niewielką część opału, a potem zniknął.
Kiedy w czasie zimy ostatnie drzewo zostało spalone, ksiądz zaczął cierpieć zimno. W związku z tym doznał zapalenia ucha, w którym uformował się wrzód. Miejscowy lekarz nie chciał się podjąć leczenia, ale skierował do Krasnojarska. Nie mając pieniędzy nie miał możliwości wyjazdu. Głodny, zziębnięty, gorączkujący i bardzo cierpiący, na kilka dni przed śmiercią stracił przytomność. Odzyskał ją przed samą śmiercią. Chciał coś powiedzieć, ale otoczenie nie mogło go zrozumieć. Chciał coś napisać, ale już nie mógł władać ołówkiem. Zmarł z 9 na 10 marca 1948 roku.
Pani Małgorzata Szarowa na wieść o chorobie księdza, wybrała się powtórnie z miejsca swego zesłania odległego od Kazaczyńska o 200 km. Jechała 11 dni. Niestety przyjechała w 4 dni po śmierci księdza.
W jednej z ostatnich pocztówek 27 września 1947 r. skierowanych do księży pisał:
„W mieszkaniu mam dość chłodno, a opału nie mam, bo mi brak pieniędzy… Często myślę o Was, o sprawach Kościoła… Oby Bóg bronił i strzegł. Diabeł prawdziwego Kościoła nie znosi. Księża umierają jeden po drugim… Chrystus Swoje Życie, a zwłaszcza Swoją Mękę odtwarza w Kościele. Co do mnie wypełniam to, czego nie dostawa utrapieniom Chrystusowym, w ciele moim za Ciało Jego, którym jest Kościół. Zawsze mi dokucza to lub owo, reumatyzm, newralgia, ale tak trzeba. Bez cierpienia nie ma zbawienia”.
Uczniowie ks. Jana Wasilewskiego wspominają, że już w 1933r. mówił do kleryków, iż kiedyś ks. Rosjanin Zierczaninow, konwertyta, przepowiedział mu, że umrze w bardzo ciężkich warunkach.
Ks. Jan Wasilewski żył 63 lata, w tym 38 w kapłaństwie. Jedna z Rosjanek, zesłanych na Sybir, konwertytka, napisała do rodziny na Łotwę: „Jeżeli On nie jest święty – to w takim razie świętych wcale NIE MA”.
Niezwykle cenionym dorobkiem piśmienniczym ks. Jana Wasilewskiego z okresu międzywojennego jest:
- Monografia o arcybiskupach mohylewskich[2]
- „W szponach Antychrysta”[3]
- Maszynopis biografii Bpa Sługi Bożego Zygmunta Łozińskiego[4]
Zwłaszcza ta ostatnia, nieopublikowana dotychczas praca, jest kopalnią wiadomości o życiu i działalności Sługi Bożego.
[1] Margarita Szarowa (1921–2008) – ur. we wsi Orżęwka (gubernia tambowska); pochodziła z rodziny prawosławnej, która po rewolucji bolszewickiej porzuciła wiarę; w wyniku doświadczeń życiowych oraz studiów potajemnie przyjęła chrzest 24 września 1942 r. w kościele św. Ludwika w Moskwie; 28 czerwca 1943 r. została aresztowana; w wyniku długotrwałego śledztwa zostałą oskarżona o kontakty z elementami niebezpiecznymi dla społeczeństwa radzieckiego i skazana na 5 lat zesłania na Syberii; 1944–1949 przebywała na zesłaniu w kilu miejscach m.in. w Krasnojarsku i Kańsku; w czasie zesłania poznała polskich duchownych, także odbywających kary zasłania – ks. Jana Wasilewskiego, ks. Stanisława Ryżkę i ks. Wacława Piątkowskiego; to ona powiadomiła ks. S. Ryżkę o śmierci ks. J. Wasilewskiego; 1948-1956 organizowała pomoc dla polskich duchownych przetrzymywanych w obozach sowieckich; od 1949 r. zamieszkała w Moskwie, gdzie do 1981 r. pracowała w Państwowej Bibliotece Literatury Zagranicznej; przy pomocy znanych sobie duchownych zorganizowała grupę osób, która dostarczała literaturę religijną do Związku Radzieckiego; por. A. Grajewski, Margarita Szarowa (Rosja-Moskwa), [w:] Zostali na Wschodzie…, t. 1, s. 283–289.
[2] Arcybiskupi i administratorowie archidiecezji mohylowskiej, Pińsk 1930.
[3] W szponach antychrysta. Wspomnienia księdza z Rosji bolszewickiej, Kraków 1924.
[4] Ks. Zygmunt Łoziński, biskup piński, Pińsk 1939.
Fragmenty wspomnień s. Bożenny (Jadwigi Wasilewskiej)
Źródło: Książka „Wspomnienia i zapiski kronikarskie” Siostry Bożenny od Niepokalanego Serca Maryi CSCIJ, wydawnictwo Cum Laude w Bielsko-Białej, 2023 r.



