Po stronach pamiętnika powstańca styczniowego Edwarda Pawłowicza
Z nadejściem wiosny, zawitał do Nowogródka gość niezwyczajny, którego zjawienie się, jakkolwiek zapowiedziane, zelektryzowało w najwyższym stopniu całe towarzystwo. Był nim Władysław Mickiewicz, syn pierworodny Adama.

Zjawienie się jego na ziemi nowogródzkiej, w czasie gdy Litwa w początkach panowania cara Aleksandra nieco odetchnęła, i gdy z powodu podjętej przez rząd reformy, popęd ku społecznej pracy, budził nadzieję lepszej przyszłości, zjawienie się takiego gościa w porze wiosennej, powitano jako wróżbę pomyślną. To też wszystko co żywiej czuło, zbiegło się do Nowogródka. Bo i zaprawdę, godziło się rodakom uczcić potomka tego, któremu naród cały, tyle ze swej chwały zawdzięczał, cóż dopiero Litwinom a cóż Nowogródzianom…. Obwożono go po okolicach, ukazywano pamiątki, ślady jego ojca, ze czcią religijną w wielu miejscach przechowywane. Był i w Tuhanowiczach…
Na obiedzie, a raczej na uczcie danej na cześć jego przez marszałka Brochockiego w Nowogródku, śród licznych toastów przemówiłem słów kilka, które później, wezwany od obywateli wpisałem do albumu ofiarowanego dlań, jako wyraz uczuć Nowogrodzianów. Oto com powiedział: „Na ziemi ojczystej, w starej Litwy stolicy, u kolebki drogiej nam wspólnie wielkiego wieszcza, przyjmij bracie przychodniu, przyjmij synu, w imieniu swego ojca, tę wiązankę uczuć, jako hołd należny mu od nas. Przyjmij ją i zanieś na daleki grób jego. Skromne to i blade kwiaty, ale woń ich serdeczna, kwiaty to polewane łzami matek i sióstr naszych; wyrosłe pod chłodem wichrów północy!… Ale on to rzucił ich ziarno, jego to potężne słowo ogrzało je swem tchnieniem, i jako pochodnia śród długiej nocy światłem oblało kraj cały! — Gdy więc powiew wiosny obecnej, daje im siłę dobycia się z pod lodów jemu się pierwszemu, pierwszy z nich wieniec należy. Ty więc drogi bracie, coś przyszedł do nas z daleka, jako zwiastun lepszych czasów, przyjmij go wdzięcznie, zanieś i połóż na drogim grobie, i powiedz, żeś nas zastał na stanowisku. Powiedz, że stary gród Mendoga szanować umie kolebkę swojego wieszcza, że nowogródzka ziemia, którą jego geniusz tak świetną aureolą otoczył, nie zmieniła się w opokę, że stare baszty zamkowe umieją oddać wiernie i powtórzyć swem echem stokrotnie, każdy jęk braci na tułactwie i w kraju…”.
Wieczorem było przedstawienie amatorskie. Wyborna orkiestra Czechów, przygrywała w antraktach utwory z narodowych polskich motywów. W drugiej zaś sztuce, a było nią „Okrężne”, śpiewy, ubiory narodowe, ludowe tańce, gra pełna przejęcia się i zapału, taki wzbudziła entuzyazm śród podniesionego nastroju publiczności, że na chwilę zapomniano o wszystkiem co otacza i boli; ściskano się, podawano sobie ręce i łzy rozrzewnienia zabłysły w oczach tak artystów jak i publiczności. Uniesienie nie miało granic. Chwila ta pozostanie pamiętną! Po wyjeździe Mickiewicza przeszły kontrakty śród licznego zjazdu szlachty.
Źródło: https://kresy.genealodzy.pl/zbior/WSPOMNIENIA_NOWOGRODEK_WIEZIENIE_WYGNANIE_PRZEZ_EDWARDA_PAWLOWICZA.pdf
Foto ilustracyjne: Bal karnawałowy (grafika z XIX w.), https://nowiny24.pl



