Zapraszamy Czytelników do zanurzenia się w jedno z najbardziej charakterystycznych i niemal mitycznych zjawisk Polesia — wiosenny rozlew wód. Dzięki sugestywnym cytatom z książki „Polesie” Antoniego Ferdynanda Ossendowskiego oraz fotografiom poleskiego krajoznawcy Aleksego Dubrowskiego można na nowo zobaczyć ten niezwykły świat: bezkresne wody Prypeci, zalane ostrowy, wsie żyjące w rytmie rzeki i przyrodę, która co roku odradza się w wielkim, pierwotnym teatrze natury.


… Wtedy zrozpaczona, niosąca nadmiar wody, mułu i iłu Prypeć z bolesnym westchnieniem występuje z brzegów i zalewać zaczyna niskie torfowiska, mszarniki, hała i kotlinne olsy, aż hen! – na dziesiątki mil w krąg rozeprze się wszechwładne przeogromne jezioro – wspomnienie tego, co tu przelewało się falami, być może wtedy, gdy człowiek stopą swoją nie dotknął jeszcze tej niegościnnej ziemi. …






… Zalane wodą do połowy pni stoją skrawki, niedobitki dawnej puszczy…


… Sieć rzeczna i jeziorna połączywszy swe wody, otoczyła już zaludnione ostrowy, woda zawładnęła uliczkami wsi i miasteczek, gdzie ludzie w małych, lekkich łódkach – duszehubkach i popychanych drągami obijanikach pływają od domu do domu …











… Słońce przypieka coraz goręcej, coraz żywiej.


Z parnej, głęboko rozmiękłej ziemi wyjrzała już pierwsza ruń traw i niepokaźne, wstydliwe „kraski”. …
… – Świetyj Martyn, pomahaj w imię Boże! – szepcą rybacy i zabierają się do smołowania łodzi, naprawy sieci, robienia spławików z kory brzozowej i topolowej, cięcia pretów i palów na zbrodnicze, podstępne jazy, przegradzające bieg rzeki, aby zatrzymać ryby, a potem schwytać je w więcierze i kosze, ustawione zdradliwie za przejściem w przegrodach – hatach. …

… Wychudłe, oszerszeniałe bydło stoi nad wodą, porykując smętnie i rzewnie. ..
… Sokory, graby, wierzby i różne drobniejsze krzewy dopadają brzegów, rozrastają się szybko i bujnie, tworzą wąskie przejścia, zwodniczą, zawiłą sieć rozstajnych labiryntów wypełnionych mrokiem, przerzucają się poprzez prąd, tworząc fantastyczne arkady, bramy i mosty wiszące ze szmaragdów, malachitu, chryzoprazów, wznoszone ręką nieznanego budowniczego, opętanego milczącym szałem potęg ziemi, płomieniem twórczym i władną żądzą piękna. …



… gdy bocian, stojący w gnieździe, zarzuci głowę na grzbiet z klekotem i sykiem radosnego upojenia – wszyscy wiedzą już, że wiesna krasna, co radość życia na ziemię sprowadziła – minęła.
Przyszło lato, czas Jariły – słońca. …

Antoni Ferdynand Ossendowski, „Polesie”
Foto: Aleksy Dubrowski














