Jesteśmy w Osowcach w rejonie drohiczyńskim. To duża wieś o ponad 400-letniej historii, oddalona o 14 km od Drohiczyna na Polesiu. W naszych czasach Osowce się rozrosły. Wśród malowniczych domów, tonących w bieli sadów, wieś zachowała swoją dawną, gościnną atmosferę. To jedna z wsi, położonych na brzegu Kanału Dnieprowsko-Bugskiego, której losy w dużej mierze wyznaczała właśnie ta wielka arteria wodna.
Na wschodnim skraju wsi spotkalismy XVIII-wieczną drewnianą cerkiew. Dziś to jest cerkiew prawosławna p.w. św. Michała, zbudowana w 1780 r., , ale pierwotnie była to cerkiew unicka, jak wszystkie wznoszone w tym czasie na Polesiu. Cerkiew składa się z niewielkiego przedsionka i prezbiterium z dwiema niskimi zakkrystiami. Jej fasadę wieńczy trójkatny fronton nad którym wzniosi się ośmioboczna wieżyczka z kopułką. Na osi cerkwi stoi dwukondygnacyjna dzwonnica-brama.

O historii Osowców niemało jest publikacji autorstwa pińskiego historyka i badacza śp. Aleksandra Iljina, niżej prezentujemy jedną z nich.
Osowce położone są niedaleko Kanału Dnieprowsko-Bugskiego, po raz pierwszy wspomniane zostały w 1628 roku. W latach 80. XIX wieku ta niewielka wieś, wraz z miejscowościami Felicjanowo i Jakubowce, liczyła zaledwie 47 gospodarstw, 547 mieszkańców, głównie wyznania prawosławnego.
W 1896 roku w Osowcach spośród zakładów przemysłowych działał młyn. Znany regionalista drohiczyński Jurij Maksimowicz pisał o tym tak: „Młyn należał do Łukasza Popławskiego, a w 1914 roku, przed I wojną światową — do Cyryla Szlapaka. Za wsią, w pobliżu folwarku Marcinowo, w latach 80. XIX wieku powstała serownia. Produkowano tam „ser szwajcarski”. W 1899 roku, na przykład, wytworzono 100 pudów takiego sera o wartości 390 rubli”.
W książce F. W. Pokrowskiego „Archeologiczna mapa guberni grodzieńskiej”, w rozdziale „Osowce”, znajduje się opis legendy o powstaniu osowskich kurhanów: „Niedaleko wsi Jałocz, na mierzei, są cztery kurhany, porośnięte lasem, o wysokości około 2 metrów. Ich powstanie mieszkańcy przypisują jakiemuś dzikiemu i wojowniczemu plemieniu ‘jednookich kamuków’, które niegdyś przeszło przez te tereny, niosąc wszędzie ogień i miecz”.
O mitycznych kamukach dowiadujemy się również z artykułu „Zabytki starożytności”, opublikowanego w gazecie „Grodzieńskie Wiadomości Gubernialne” (1891, nr 17):
„Kurhan znajdujący się w pobliżu wsi Jałocz, po lewej stronie drogi prowadzącej z Osowców do Drohiczyna, mający kształt okręgu, tworzy wewnątrz jakby zagłębienie. Dawniej cała okolica wsi Jałocz na dużych przestrzeniach pokryta była pradawnymi lasami. Kiedyś przez te okolice przechodził dziwny lud — jednocy kammuki, którzy niszczyli wszystko, co napotkali na swojej drodze: grabili dobytek mieszkańców, palili zabudowania, ludzi zaś dręczyli, mordowali lub uprowadzali ze sobą.
Ludność chroniła się przed kammukami w lasach, lecz ci chodzili po puszczy i tropili tych, którzy się tam ukrywali. Szczególnie polowali na kobiety, które wyszukiwali w taki sposób: przemieszczając się po lesie, kammuki wykrzykiwali jakieś imię; i jeśli była tam kobieta, która je nosiła, musiała natychmiast odpowiedzieć. Wtedy kammuki dopadali jej i okrutnie ją męczyli, aż do śmierci. Na pamiątkę tych wydarzeń usypano tu wysoki kurhan. Kiedy dokładnie to było — podanie nie mówi”.
Archeolog F. W. Pokrowski znalazł w tej okolicy cztery kurhany. Obecnie z kurhanów Pokrowskiego pozostał tylko jeden — o wysokości 2,5 m, na wschodnim krańcu wsi.
Warto zaznaczyć, że wieś Jałocz znajduje się 5 kilometrów od Osowców (w 1900 roku majątek Jałocz należał do Mańkowskich). Jałocz jest wzmiankowana w źródłach pisanych od 1664 roku; wówczas używano nazwy Zajałocze. Nazwa Jałocz pojawiła się, gdy wieś weszła w skład osowieckiej włości.
Badając historię i kulturę osowieckiej włości powiatu kobryńskiego, nie sposób pominąć toponimu Osowce, bliskiego pod względem znaczenia slowo «osowiec».
Jeśli przyjąć warianty wyjaśnienia słowa „Osowiec” zaproponowane przez białoruskiego krajoznawcę Andreja Supitaliowa, można przypuszczać, że toponim Osowce oznacza „zacienioną stronę góry”. Dawniej osiedlać się tu mogli ludzie-wędrowcy, którzy lubili chłód, zacienioną stronę wzniesienia przy drodze. Choć niektórzy badacze uważają, że nazwa Osowce nie została jeszcze jednoznacznie wyjaśniona w nauce, jej pierwotne znaczenie zostało utracone.
Tak pisał profesor Uniwersytetu Państwowego w Mińsku W. A. Żuczkiewicz w książce „Pochodzenie nazw geograficznych (toponimika Białorusi)” (Mińsk, 1961):
„Całkowicie niejasne jest pochodzenie powszechnie występujących nazw ‘Osowo’, ‘Osowiec’ (na terenie Białorusi jest ich ponad 80). Raczej wątpliwe, by nazwa ta pochodziła od słowa ‘osika’. Najprawdopodobniej mamy do czynienia ze słowem, które dawno wyszło z użycia, a jego pierwotne znaczenie zostało utracone. Bliskie znaczeniowo formy wciąż spotyka się w nazwach narzędzi pracy i określeniach gruntów rolnych („осы”, „отосы”, „осоты”).
Gutowscy — właściciele majątku Osowce
W drugiej połowie XIX wieku Osowcami władali Gutowscy. Co o nich wiemy?
Powiedzmy o kobryńskim chorążym Józefie Gutowskim. Józef zmarł w 1851 roku. Miał 221 chłopów pańszczyźnianych. Miał synów: w chwili jego śmierci Antoni miał 43 lata, Walerian — 42 lata, Szymon — 30 lat, Ludwik — 28 lat, Mikołaj — 26 lat, Wandalin — 24 lata. Antoni władał majątkiem Triszyn w powiecie brzeskim, Walerian — majątkiem Osowce, Szymon — majątkiem Lepiesy, Ludwik — majątkiem Wólka w powiecie brzeskim, Mikołaj — majątkiem Zatisy w powiecie włodzimiersko-wołyńskim, zaś Wandalin przebywał na leczeniu w Królestwie Polskim.
Jak widzimy, Osowcami (w drugiej połowie XIX wieku) władał Walerian Osipowicz Gutowski. W 1858 roku miał on chłopów pańszczyźnianych: w majątku — 17 gospodarstw (11 mężczyzn i 6 kobiet); w Osowcach — 126 mężczyzn i 121 kobiet; w Jakubowcach — 40 mężczyzn i 34 kobiety; w Felicjanowie — 13 mężczyzn i 25 kobiet. Łącznie: 190 mężczyzn, 186 kobiet.
Tutaj warto przytoczyć opinię, jaką w swojej słynnej „Kronice domowej” (Kronika domowa) wyraził Kajetan Kraszewski, brat znanego polskiego pisarza Józefa Kraszewskiego — nie darzył on wielkim szacunkiem Józefa Gutowskiego — ojca rodziny, wspominając lata nauki jego dzieci w gimnazjum w Świsłoczy:
„Wracam do moich przyjaciół z gimnazjum, bo chciałbym wspomnieć o nich jak najwięcej. U profesora Filsjeana uczyło się czworo Gutowskich: Ludwik, Mikołajko (tak go nazywali), Walerian i czwarty, którego imienia nie pamiętam. Wszyscy razem przeszli przez szkoły i gimnazja, które mogły istnieć tylko na prowincji, zmieniając je co kilka lat, ponieważ awans w służbie był bardzo trudny, mimo dużych pieniędzy, które wydawano na naukę. I, jak się zdaje, żaden z nich nie ukończył szkoły. Gutowscy byli synami dziedzica Gutowskiego z powiatu kobryńskiego. Byli osobliwymi, dziwacznymi ludźmi o szczególnych charakterach. Jedni kończyli naukę w 4. czy 5. klasie, wracali do domu i gospodarzyli. Antoni (starszy) miał majątek Triszyn w powiecie brzeskim, a Szymon, młodszy, był w domu. Wszyscy bracia mieli dość dziwaczne nawyki i usposobienie. Ojciec dawał im nie więcej niż kilka setek złotych rocznie (choć mieli już dobrze ponad trzydzieści lat); poza tym każdy z nich miał konia, wóz i sługę. Dziś trudno byłoby znaleźć na świecie takich oryginałów jak chorąży Gutowski.
Aby dać o nim wyobrażenie, wspomnę tylko, że na przykład pod poduszką panienki zawsze leżało jej posagowe wiano, zaszyte w skórzanym woreczku; co roku zaś Gutowski decydował się sprzedać zboże, ale tylko po określonej cenie, którą sam wymyślał. I gdy przychodził kupiec, stary chorąży jako pierwsze pytał wchodzącego Żyda: „Czy chcesz kupić zboże?”
Kiedy Żyd odpowiadał, że chce kupić, Gutowski niezmiennie mówił: „Połóż na stole tyle pieniędzy”. Gdy Żyd kładł trochę pieniędzy, chorąży zadawał trzecie pytanie: „Za ile chcesz kupić?”
Wtedy powstawał dla kupca ogromny problem, bo musiał odgadnąć cenę, którą wymyślił Gutowski. Jeśli Żyd trafnie odgadł, to transakcja dochodziła do skutku, a jeśli nie — była zerwana, nawet gdyby oferował więcej, niż pomyślał Gutowski: „a nie pomogło”.
Córka Szymona Gutowskiego — Konstancja-Bibiana Koiszewska w 1928 roku była właścicielką majątku Stromiec, gdzie posiadała 420 ha ziemi: gruntów ornych — 24 ha, lasów — 133 ha, łąk — 159 ha.
Szymon Gutowski był właścicielem majątku Lepiesy (do 1865 roku). Zmarł przypuszczalnie w 1898 roku.
Bliżej XX wieku dwór w Osowcach posiadał Mikołaj Gutowski (520 dziesięcin ziemi urodzajnej i 20 dziesięcin — nieurodzajnej).

W 1931 roku majątkiem Osowce władał Antoni-Józef-Adam Gutowski (syn Szymona-Wincentego Gutowskiego).
Mieszkał on w Warszawie i sprzedał część swojego majątku Janowi Szepetowskiemu, mieszkającemu w USA.
W ogóle rodzina szlachecka Gutowskich była dość rozpowszechniona w guberni grodzieńskiej.
W 1928 roku folwark Życin (493 dziesięciny) w gminie Kamieniec-Litewski należał do Stanisława Gutowskiego. Majątek ten odziedziczył w 1900 roku po śmierci swojego wuja (ze strony matki), Konstantego Telatyckiego. Co ciekawe, Stanisław Gutowski był rosyjskim i polskim dyplomatą, sekretarzem poselstwa rosyjskiego w Waszyngtonie. Jego ojciec, Stanisław Aleksandrowicz Gutowski, po 1890 roku odziedziczył po ojcu majątek Kabaki w powiecie prużańskim.
W 1862 roku majątkiem Litwinowo władał Bronisław Gutowski, jednak po wydarzeniach 1863–1864 roku majątek został skonfiskowany. Warto wspomnieć, że Władysław, syn Bronisława Gutowskiego, był aktywnym działaczem społecznym. W 1913 roku brał udział w wyborach do Rady Państwowej jako przedstawiciel ziemian (posiadał ziemię — 680 dziesięcin).
Ciekawe fakty – gmina Osowce w latach 20-tych XX w.
Przytoczmy kilka dokumentów z zespołu archiwalnego „Powiatowej Komendy Policji Państwowej w Drohiczynie” (Państwowe Archiwum Obwodu Brzeskiego, f. 2027). Z policyjnych meldunków wyłania się obraz kilku interesujących wydarzeń, do których doszło w gminie Osowce pod koniec lat dwudziestych i w pierwszej połowie lat trzydziestych XX wieku.
27 października 1927 roku
23 października 1927 roku na posterunek policji w Osowcach wpłynęła wiadomość, że osadnicy, w liczbie siedmiu lub ośmiu osób, urządzili polowanie w lasach bielińskich należących do Karola Tołłoczki. Na miejscu zorganizowano zasadzkę, aby zapobiec nielegalnym łowom. W akcji uczestniczyło trzech policjantów oraz przełożony posterunku.
Pomiędzy osadnikami a myśliwymi doszło do strzelaniny, w wyniku której zginął pomocnik policji Pietrow, natomiast posterunkowy Józef Temera został ciężko ranny i zmarł o godzinie 22.00. Za sprawcami natychmiast rozpoczęto pościg pod kierownictwem naczelnika wydziału śledczego z Brześcia. 26 października 1927 roku aresztowano Dmitrija Klimowicza, oskarżonego o zabójstwo Pietrowa, Pawła Lewczuka, uznanego za sprawcę śmierci Temery, a także Iwana Kiryluka i Sawiela Sidoruka, którzy również uczestniczyli w polowaniu.
5 października 1929 roku
Ustalono, że mieszkaniec kolonii Marcinowo w powiecie drohiczyńskim, Nikifor Korogowicz, prenumerował czasopismo „Nowyj Mir”, będące organem partii komunistycznej w Stanach Zjednoczonych. Pismo to zostało przesłane bezpośrednio z redakcji na pocztę we wsi Osowcy. Kierownik urzędu pocztowego, Władimir Nikolski, wiedział o nadejściu pisma i umożliwił jego doręczenie adresatowi.
9 września 1929 roku funkcjonariusz gminy Osowce wykrył kolportaż wspomnianego czasopisma i skonfiskował dwa egzemplarze: jeden znajdujący się na poczcie, drugi zaś u Korogowicza. Przeciwko Nikolskiemu i Korogowiczowi wszczęto dochodzenie, a ponadto objęto ich nadzorem policyjnym.
2 grudnia 1932 roku
W szpitalu sejmikowym w Drohiczynie zmarł mieszkaniec wsi Klementynów, Iwan Szyło, który odbył dwuletnią karę więzienia za działalność komunistyczną. Przed śmiercią wyraził życzenie, by pochowano go bez udziału kapłana i bez religijnego obrządku, a prosił także, aby pochowano go „po czerwonymu”, czyli zgodnie z obrzędem świeckim. Podczas konduktu pogrzebowego Anna, siostra zmarłego, wraz ze swoją przyjaciółką Zinowią Sukacz szły przed trumną i rzucały sobie pod nogi skrawki czerwonego i różowego papieru zamiast zielonych gałązek świerkowych, które zwyczajowo rozrzucano w tej okolicy. W pogrzebie uczestniczyło kilku byłych członków Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi, z którymi Szyło odbywał wcześniej karę więzienia. Uczestnicy zamierzali zaśpiewać kilka pieśni rewolucyjnych, lecz przeszkodził im policyjny patrol z gminy Osowce, który przybył na cmentarz.
Z przytoczonych dokumentów wynika, że życie chłopów w gminie Osowce w okresie międzywojennym nie miało jednego oblicza. Z jednej strony było naznaczone nieufnością wobec miejscowej władzy i poczuciem krzywdy, z drugiej — współbrzmiało z nadziejami i oczekiwaniami działaczy komunistycznych, którzy chcieli zbudować na tej ziemi swój wymarzony „raj”.
Źródło: Aleksander Iljin, „PODARUJĘ CI „OSOWIECKI KALENDARZ”
Foto – „Echa Polesia”, 2025 r.





