– To ratunek dla ostatnich sklepień i szansa na powrót badań. Ruiny dawnego klasztoru bernardynek na terenie Twierdzy Brzeskiej zostaną zabezpieczone (zakonserwowane) w ramach państwowego programu „Kulturalna Przestrzeń”. Jak informują białoruskie media, celem prac jest przede wszystkim uratowanie ostatnich zachowanych sklepień i korytarzy, a także stworzenie warunków do dalszych badań warstwy kulturowej wokół niegdysiejszego kompleksu klasztornego.

Pozostałości dawnego klasztoru widać m.in. wtedy, gdy przez Bramę Południową wjeżdża się w stronę muzeum „Bierastje” lub w kierunku Bramy Chełmskiej Twierdzy Brzeskiej. To miejsce przez lata pojawiało się w opowieściach o „starym Brześciu” raczej epizodycznie – choć dla historyków i archeologów od dawna było jednym z najbardziej intrygujących punktów na mapie miasta.

Przełomem okazały się działania z początku lat 90. Wówczas specjaliści zwrócili się do Centralnego Wojskowo-Historycznego Archiwum w Moskwie, gdzie zachowały się rysunki klasztorów. Materiały te pomogły archeologom rozpocząć wykopaliska i lepiej zrozumieć układ dawnych zabudowań.

Fasada główna. Z książki I. N. Sluńkowej „Dziedzictwo architektury Białorusi. Klasztory północnej i zachodniej tradycji”

O pierwszych pracach mówił architekt Władimir Kazakou, dyrektor firmy „RestawracyjaInvest”, podkreślając, że celem było m.in. odnalezienie fundamentów i określenie gabarytów świątyni:

najpierw trzeba było „zlokalizować kościół i znaleźć fundament, by ustalić jego rozmiary”, a następnie udało się „odtworzyć pełny obraz” – bo odkryto niemal wszystkie piwnice i podziemia.

W 1992 roku – pod kierunkiem archeologa Walentyna Sobala – prowadzono badania na dawnym zamuchawieckim przedmieściu Brześcia. Ustalono wówczas cechy przestrzennego układu klasztoru i kościoła bernardynek. Jeszcze na początku lat 2010. obiekt rozważano jako jeden z priorytetów do odbudowy.

Rok później, w 1993, teren został przebadany szerzej. Jak wskazywał archeolog Wital Pilipowicz, związany z Brzeskim Uniwersytetem Państwowym, odkrycia potwierdziły, że historia miejsca jest znacznie starsza niż murowany kompleks klasztorny:

zanim powstał murowany kościół i klasztor, istniała tu drewniana świątynia, znaleziono też obiekty datowane nawet na XI–XIII wiek, co dowodzi, że teren był zasiedlony dużo wcześniej.

Badania w pewnym momencie wstrzymano z powodów finansowych, jednak z roku na rok przybywało ustaleń historycznych. Wiadomo m.in., że do początku XIX wieku żeński klasztor i kościół funkcjonowały w sąsiedztwie męskiego klasztoru. Cały kompleks – utrzymany w stylu wileńskiego baroku – był jak małe miasteczko, z własnym ogrodem aptekarskim.

Po przejęciu Brześcia przez Imperium Rosyjskie część zabudowań przekazano Aleksandrowskiej Brzeskiej Szkole Kadetów, a później urządzono tam szpital. Podczas II wojny światowej działał tu także jeden z pododdziałów batalionu medyczno-sanitarnego.

Prace konserwatorskie mają rozpocząć się od uporządkowania terenu wokół ruin, a następnie od wzmocnienia konstrukcji pierwszego oraz podziemnego poziomu. Archeolodzy nie ukrywają, że liczą na powrót wykopalisk: trzymetrowa warstwa kulturowa może wciąż kryć wiele odkryć.

Kościół Niepokalanego Poczęcia NMP i klasztor bernardynek. Makieta kompleksu w Muzeum Historii Miasta, radzima.org

W tle tych działań powraca trudna historia XIX wieku. Na polecenie cara Mikołaja I Brześć został w dużej mierze zniszczony: mieszkańców przesiedlono, a wiele świątyń i budynków świeckich przebudowano na potrzeby twierdzy (m.in. koszary i elementy fortyfikacji). Konserwacja ruin bernardynek jest więc nie tylko ratowaniem murów, ale też próbą przywrócenia pamięci o fragmencie miasta, którego fizycznie niemal już nie ma.

Red.

Udostępnij na: