W jednej z najważniejszych turystycznych pereł Białorusi rutynowe prace związane z układaniem instalacji i sieci technicznych przerodziły się w zakrojone na szeroką skalę badania, które pozwoliły archeologom zajrzeć w głąb wieków. Specjaliści nie tylko natrafili na fundamenty zaginionej rezydencji Sapiehów z XVII wieku, ale też odkryli idealnie zachowane podziemne sale pod pałacem, o których istnieniu do tej pory nie wiedziano — podają „Prużany TV”.
Wcześniej informowano, że na terenie zespołu pałacowego w Różanie odnaleziono fragmenty fundamentów budynków z XVII wieku, które mogły należeć do zabudowy rezydencjonalnej z czasów Lwa Sapiehy — na długo przed tym, zanim architekt Jan Samuel Becker stworzył pod koniec XVIII wieku słynny pałacowy zespół. Odkrycia zarejestrowano podczas archeologicznego nadzoru prowadzonego przy pracach związanych z układaniem infrastruktury inżynieryjnej.

Zespół specjalistów z Instytutu Historii Akademii Nauk oraz Brzeskiego Uniwersytetu Państwowego im. A. S. Puszkina, kierowany przez prof. Aleksandra Baszkowa, nie tylko doprecyzował lokalizację dawnych obiektów, lecz także odkrył dobrze zachowane podziemia, o których istnieniu wcześniej nie było wiarygodnych informacji.
Co skrywała ziemia
Najciekawsze znaleziska czekały na badaczy na północny wschód od głównego korpusu. Prace z użyciem koparki odsłoniły fundamenty dwóch masywnych budynków, które robią wrażenie swoją solidnością. Szerokość ścian nośnych sięga tu 85 centymetrów, co wskazuje, że nie były to zabudowania gospodarcze, lecz poważne obiekty — zapewne nawet wielokondygnacyjne.
Szczególną uwagę specjalistów zwróciła charakterystyczna technika murowania, typowa dla początku XVII wieku. Ówcześni budowniczowie stosowali swoisty „warstwowy przekładaniec”: dwa rzędy cegieł przeplatano rzędami obrobionych głazów narzutowych. Całość spajano mocną zaprawą wapienną. Takie rozwiązanie nie tylko pozwalało oszczędzać kosztowną cegłę, ale też nadawało ścianom wyjątkową stabilność i wyrazistość.

Kolejnym wyraźnym wyznacznikiem epoki okazała się odnaleziona w dużych ilościach cegła typu „palcówka”. Starszy wykładowca BrDU Wital Pilipowicz wyjaśnił, że to materiał typowy dla XVII wieku, łatwy do rozpoznania dzięki głębokim, podłużnym bruzdom na powierzchni. Ślady te pozostawały na surowej glinie nie dla ozdoby — palce rzemieślnika zwiększały w ten sposób powierzchnię wiązania cegły z zaprawą, co wzmacniało całą konstrukcję.
W jednym z odkopanych narożników budynku archeolodzy natrafili na masywny element konstrukcyjny, wysunięty na zewnątrz na około 70 centymetrów. Naukowcy przypuszczają, że jest to przypora (kontrfors) — pionowe wzmocnienie ściany. Obecność takiego rozwiązania pośrednio potwierdza, że budynek był wysoki i najpewniej miał ciężkie sklepienia, których boczny napór właśnie przypora miała przejmować i redukować.

Archeolodzy zaznaczają, że część odkrytych obiektów może nie pochodzić wyłącznie z okresu związanego z Sapiehami. Jak podkreślają, zanim Różana w 1598 roku przeszły w ręce Sapiehów, majątek należał do rodu Tyszkiewiczów. Z tym wcześniejszym etapem badacze wiążą hipotezę o istnieniu pierwotnej siedziby, której lokalizacji przez długi czas nie udawało się jednoznacznie ustalić. Obecnie zaobserwowana koncentracja nawarstwień kulturowych oraz fragmenty solidnych budowli stwarzają możliwość doprecyzowania zasięgu i układu tej przedsapiehowskiej zabudowy. Na razie jest to jednak wyłącznie hipoteza naukowa, wymagająca dalszego potwierdzenia.
Nadzwyczaj wytrzymałe podziemia
Prawdziwa architektoniczna sensacja czekała badaczy wewnątrz głównego korpusu pałacu, który obecnie przygotowywany jest do zabezpieczenia (konserwacji). Podczas usuwania wieloletnich zwałów gruzu i śmieci odsłonięto autentyczne, sklepione piwnice. Ich stan dosłownie zaskoczył archeologów.

Mimo że pałac pozostawał w ruinie przez ponad stulecie i przetrwał kilka niszczycielskich pożarów — zwłaszcza w okresie, gdy mieściła się tu fabryka sukna należąca do rodziny Pinesów — ceglana konstrukcja sklepień zachowała się niemal w idealnym stanie.
Aleksander Baszkow zwraca uwagę na niezwykłą wytrzymałość konstrukcji: dziś po powierzchni nad tymi podziemiami porusza się ciężki sprzęt budowlany, a dawne sklepienia nawet nie pękają ani nie trzeszczą.
Co więcej, w murach zachowały się dawne kanały wentylacyjne — i nadal działają. To dowód wysokiego poziomu projektu: budowniczowie Sapiehów już 400 lat temu zadbali o mikroklimat w podziemnych pomieszczeniach. Na ścianach piwnic widać ślady ognia. Sadza jest niemym świadkiem fabrycznych pożarów XIX wieku, które jednak nie zdołały zniszczyć kunsztu XVII-wiecznych budowniczych.
Herbowe kafle i dawne monety
Odkrycia architektoniczne potwierdziła bogata kolekcja zabytków ruchomych, znalezionych w warstwie kulturowej przy ścianach. To właśnie te przedmioty pozwalają nie tylko datować budowle, lecz także wiązać je z konkretnymi postaciami historycznymi.

Wśród znalezisk wyróżniają się fragmenty kafli heraldycznych z rodowym herbem Sapiehów „Lis”. Na niektórych elementach wyraźnie widać łacińskie litery „S” i „C”, a także fragment daty „…ROKU”. Wital Pilipowicz przypuszcza, że może chodzić o lata 1630–1640 — okres związany z Kazimierzem Lwem Sapiehą.

Kolekcja numizmatyczna obejmuje czas od końca XVI do połowy XX wieku. Są tu zarówno szelągi Zygmunta III Wazy, jak i monety Jana Kazimierza oraz ryskie solidy, co świadczy o ożywionym handlu i nieprzerwanym życiu rezydencji. Codzienność pałacu ilustrują setki fragmentów ceramiki; szczególną uwagę zwracają nóżki „rynek”. Rynka to gliniana patelnia na trzech nóżkach, którą stawiano bezpośrednio w żarze.
Co dalej z pałacem w Różanie
Dyrektorka muzeum Alena Kubarka uważa, że archeolodzy mogli natrafić na pozostałości tej właśnie pierwotnej siedziby Lwa Sapiehy, o której wiadomo z inwentarzy archiwalnych. W dokumentach wspomina się, że oprócz obronnego zamku w majątku istniały „trzy domy: duży, mały i średni”, jednak ich dokładna lokalizacja przez długi czas pozostawała zagadką. Teraz wygląda na to, że tajemnica zaczyna się wyjaśniać.
Wszystkie odkryte obiekty zostały zinwentaryzowane i naniesione na plan topograficzny, a znalezione artefakty zasilą zbiory muzealne. Badacze podkreślają, że znaleziska te nie tylko pozwalają doprecyzować zasięg i układ wczesnej rezydencji, lecz także otwierają nowe perspektywy dla dalszych badań archeologicznych.
W dalszej perspektywie naukowcy planują poszerzyć wykopaliska i zająć się analizą kluczowych elementów architektury obronnej zamku. Wcześniej wspominano już o planach przebadania centralnej, czworobocznej wieży, która w okresie sapieżyńskim przylegała do głównej fasady i miała kaplicę na drugim piętrze, a także pięciobocznej wieży-alkierza w pobliżu północno-wschodniego narożnika wschodniego skrzydła.

A odkryte podziemia aż proszą się o to, by urządzić w nich albo restaurację, albo sale ekspozycyjne muzeum.
Red.



