„Obowiązek swój musimy wypełnić aż do końca”

 

Drodzy Czytelnicy, jak zapowiadaliśmy w poprzednim numerze, prezentujemy dziś sylwetkę niezwykłego człowieka, o którym przez 70 lat pisano i mówiono jednowymiarowo jako o postaci negatywnej, jak o symbolu stosowania przemocy przez rodzime środowisko polityczne. Dla wielu w Polsce jest „czarną legendą II RP”, „diabłem z Berezy”- tak szybko tworzą się bezlitosne mity . Kto tworzył te czarne mity? Rusofilska endecja, wroga Marszałkowi i jego poplecznikom.  Agenci wpływu,  komuniści ,  ktorzy po latach, bez wyroku przez 8 lat Go torturowali, katowali, psychicznie i systematycznie niszczyli, a potem, po Jego śmierci,  jakże skutecznie zadbali o wycofanie utworów  Kostka-Biernackiego ze wszystkich bibliotek. Niestety także, część duchowieństwa, co uległa zaborcom, opływająca tłuszczykiem, która nazywała armię Piłsudskiego wojskiem Antychrysta. Zazdrośni koledzy oficerowie i urzędnicy, ich żony, którzy nie mogli Mu darować bliskości i wierności aż do końca Marszałkowi. Media, które zawsze byli na usługach . 

Zawsze był żołnierzem.Czy to w konspiracji, czy w służbie czynnej, czy jako wojewoda poleski. Zawsze na posterunku Ojczyzny jako najwiernieszy żołnierz  i oddany   pomocnik  Marszałka. Takiego życiorysu nie miał żaden polski literat ani działacz polityczny… O bezdarnych, nikczemnych literatach i politykach pisze się z reguły pobłażliwie, ale nie o Kostku! Dla wszystkich niewygodny, niezrozumiały, niepoprawny politycznie, obcy … W innym kraju ktoś taki byłby wielkim  bohaterem narodowym – na Ukrainie ,  w Rosji, czy w Niemczech, ale nie u nas. Jak nikt inny   bezlitośnie walczył z komunistami, wiedział, czym jest ta  straszna czerwona plaga. Po przybyciu Kostka Biernackiego na Polesie przystąpiono do tak intensywnych walki z ruchem komunistycznym, że organizacje komunistyczne w naszym regionie zaszły do głębokiego podziemia!  A jednocześnie jako wojewoda tępił rozpowszechnione w urzędach złodziejstwo, przekupstwo, nękając zwłaszcza sędziów i duchowieństwo, wyciągał na światło dzienne ich pijackie i seksulane wybryki. Komu to się spodoba! Za przykład może posłużyć sprawa proboszcza Pawła Makowskiego, który w dodatku strzelał z rewolwera do baby, która zbierała szczaw na jego polu.  Jednocześnie był osobą mocno wyczuloną na biedę poleskiego chłopa, dbał o przestrzeganie praw miejscowej ludności. Dał  się poznać jako wielki przyjaciel zwierząt, w jego raportach ciągle przewijają się  wzmianki o niewłaściwym traktowaniu koni. Mając nader skromne środki, dążył do rozbudowy drogowej infrastruktury i upowszechnienia szkolnictwa, propagował rozwój turystyki na Polesiu. Wysyłał do Warszawy liczne projekty wielkich robót publicznych, gospodarki leśnej, oczywiście bez skutku. 

W 1939 r. miejsce Marszałka Piłsudskiego zajął nieudolny  Rydz-Śmigły.W przeciwieństwie do rządu i najwyższych władz państwa, nieodpowiedzialnych aż do ostatniej chwili, zawodowy oficer miał jasny obraz  sytuacji, bez zakłamania i pobożnych życzeń: „Nie utrzymamy się. Trudno, na wojnie tak już jest, jeden wygrywa, drugi przegrywa. Tym razem my jesteśmy przegrywający” Zmilitaryzował policję, nadał prawa żandarmerii. Podejmował nieludzkie wysiłki , udało mu się sprawnie przeprowadzić ewakuację, obowiązek swój wykonał do końca.

 Kostek-Biernacki  nigdy nie był niczyim sługą, zawsze  był ideowcą ,niezłomnym  żołnierzem, wielkim patriotą, mężczyzną. Zawsze miał odwagę być sobą, nigdy nie zdradził swoich wartości i ideałów. Był wybitnym pisarzem, autorem podszytych niesamowitością i folklorem opowiadań poleskich , polskim Gogolem. Nie należał do „salonów” i był , jak by dziś powiedzieli – „niemedialny”. Jest dla mnie symbolem Polski silnej i niezależnej. Nie ma już dawno u nas polityków i działaczy skali Piłsudskiego, Kostka-Biernackiego i ich popleczników. Ostatni polegli 10 kwietnia w lesie smoleńskim. I na razie nie ma komu dziś stawiać czoło czerwonym imperialnym twardzielom, chcącym narzucić światu własny porządek.

Alina Jaroszewicz

Udostępnij na:

Skomentuj

Twój e-mail nie zostanie opublikowany